Serial Pani dziekan opowiada o perypetiach dr Ji-Yoon Kim (Sandra Oh), która staje na czele wydziału anglistyki na prestiżowym uniwersytecie w Pembroke. Ji-Yoon jest pierwszą kobietą na tym stanowisku i jedną z niewielu niebiałych pracownic uczelni, przez co na co dzień musi stawiać czoła wielu wyjątkowym wyzwaniom.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Stowarzyszenie przeciętnych dowcipnisiów. Z błyskotliwej komedii przemienia się w kilkanaście manifestacji ważnych odbywających się jednocześnie. Liźnięte, nie dające się rozsmakować i najeść. 5

Jak w czasach wtórnego analfabetyzmu prowadzić kierunek skoncentrowany na literaturze i języku? Czy poprzez czynniki zewnętrzne, mające mało wspólnego z misyjnym podejściem, a koncentrują się na reputacji i aspektach finansowych jeszcze nie umarł śmiercią tragiczną "nauczyciel z powołania"? Jak iść na kompromis i porozumieć się międzypokoleniowo? Bez nieznośnej dydaktycznej, czy wzniosłej i ckliwej narracji, a błyskotliwie, nie ważąc tony z sarkazmem, ale i czułym uśmiechem, śmiechem owe kwestie podejmuje serial Pani dziekan. Niestety odczuwamy, że ilość tematów do przepracowania nie jest adekwatna do czasu, rozmiarów i sił — więc poważne tematy stają się anegdotami i niewyczerpująco przepracowanymi. Nie jest to żadna rewolta, raczej niezobowiązująca historyjka obyczajowa, tak na międzyczas, zgrabnie napisana, bez szkolnego mundurku. Stowarzyszenie przeciętnych dowcipnisiów.

Pani dziekan (2021-) - Sandra Oh

Docieramy na wydział anglistyki, nad którym kontrolę właśnie przejmuje poprzez ciężką pracę i lata zaangażowania ambitna i otwarta na zmiany Ji-Yoon Kim. Właściwie resztki wydziału, ponieważ ten nie jest w najlepszej kondycji przede wszystkim z powodu braku umiejętności porozumienia się z młodymi studentami. Nasza bohaterka ma przed sobą spore wyzwanie, by podnieść renomę uczelni, a jednocześnie odkurzyć i uwspółcześnić to miejsce, czemu stawia opór najstarsza część kadry. Z jednej strony pojawia się presja rektora, który nie ma szerszej perspektywy i nie ma za dużo wyobraźni oraz kontaktu ze studentami, a z drugiej kolizja ze starą gwardią, uważającą, że studenci nie muszą ich lubić i to oni mają się do nich dopasowywać. Do tego pojawia się konflikt w wyniku kryzysu jednego z popularnych i lubianych nauczycieli, którego gest został wyrwany z kontekstu i dorzucił jeszcze tony problemów, ale pokazał również nieobjętość światopoglądową uczniów wydziału.

Pani dziekan z nienachalnie zabawnego, z dystansem opowiadania o życiu uczelni oraz różnych potknięciach na równi z wyzwaniami bohaterki po godzinach pracy, bardzo szybko staje się przedstawicielem wielu problemów współczesnego świata, które wykraczają poza mury budynku. Od konfrontacji tradycji ze zmianami i oporem przed otwarciem się na nie, po wątek mniejszości i rasowego symulowania równości aż do zamierania bezwarunkowej miłości do nauczania i otwartego umysłu oraz szczerej pasji, która dusi się przez biurokracje. Amanda Peet ma za mało pojemny uścisk, by to wszystko utrzymać, poprowadzić i się wywiązać z tego, byśmy nie czuli niedosytu.

Pani dziekan (2021-) - Sandra Oh, Holland Taylor

Na dodatek pojawia się wątek osobisty, który nie zawsze się skutecznie swata z uczelnią. Chaotycznie skakanie z jednego pola na drugie nie pogłębia żadnego z tematów i mamy wrażenie, że pędzimy, tylko nie wiemy, do czego i po co. Robi się wielogłos, strajk uczniów wtrąca się w temat macierzyństwa, pochodzenia i sterowania swoim życiem osobistym przez naszą dziekankę, aż tu nagle niespecjalnie zgrabnie debatujemy nad statusem quo najstarszych wykładowców, którzy czują się niezrozumiali, niedocenieni, zaniedbani. Chcą być słuchani, ale sami nie słuchają. Przez taki rozrzut, czuje się degustacje i liźnięcie wszystkiego obiecującego, ale ostatecznie niezjedzenie niczego porządnego, bez pośpiechu, z docenieniem smaku i walorów.

Pani dziekan to serial, którego zgubiły aspiracje i ambicje nieadekwatne do lekkości opowiadania i prędkości. Przez to zaśmiejemy się, zastanowimy się, ale nie damy temu uczuciu z nami pobyć, bo za chwilę już jesteśmy gdzieś indziej. Niegłupie, potrafiące zakpić skutecznie, ale w pewnym momencie zdezorientowane i narracyjnie oraz fabularnie poszarpane. Kiedy obfitość zamienia się w ścisk. Nigdy nie działa, jak kilka manifestacji odbywa się jednocześnie.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…