Kosuke i Natsume to dwójka przyjaciół z dzieciństwa. Od najmłodszych lat wychowywano ich jak brata i siostrę, jednak w szóstej klasie ich relacje zaczynają się psuć, gdy umiera dziadek Kosukego, Yasutsugu. Pewnego dnia podczas wakacji Kosuke i jego koledzy z klasy zakradają się do przeznaczonego do wyburzenia kompleksu mieszkaniowego, o którym chodzą słuchy, że jest nawiedzony. Jest to miejsce, w którym Kosuke i Natsume dorastali i z którym mają wiele wspomnień. Tam Kosuke wpada na Natsume i zostaje zapytany, czy zna tajemniczego Noppo. Nagle natykają się na zagadkowe zjawisko. Po odzyskaniu przytomności widzą przed sobą jedynie bezkresne morze. Kosuke wraz z resztą dzieci dryfują w kompleksie mieszkaniowym po nieznanych wodach, za wszelką cenę starając się przetrwać. Dochodzi między nimi do starć i rozżaleń, a może nawet i do pojednania. Czy uda im się wrócić do starego świata? Zaczyna się podróż na pożegnanie lata…

Oglądamy projekt, którego twórcy nie zadali sobie trudu nakręcenia czegoś bardziej wyrafinowanego niż zwykłej relacji o walce z wszechogarniającym żywiołem 3

„Co by zrobiła moja mama, gdybym nie wróciła? - pyta retorycznie jedna z bohaterek filmu „Dom na falach”. I niezwłocznie sama sobie odpowiada: „Pewnie byłoby jej łatwiej”. Dziewczynka miała słabe relacje z mamą, ale podobnie jak inni uczestnicy nieoczekiwanego rejsu tymczasem znalazła się w tarapatach, wobec których wcześniejsze niesnaski rodzinne wydają się całkiem błahe. Grupa dzieci na czele z Natsume i Kosuke zakradają się do osiedla mieszkaniowego, które planowane jest do rozbiórki. Potoczna fama głosi, że obiekt ten jest nawiedzony, dziwny, a więc tym bardziej wart poznania. Po niedługim czasie dzieci uwięzione wewnątrz kompleksu odpływają wraz z nim na pełne, nieznane sobie morze. Reszta ich przygód to historia zmagań z przeciwnościami natury oraz z własną dziecięcą solidarnością, bez której nie mogliby wyjść obronną ręką z najgorszych tarapatów.

Dom na falach (2022/I) -

Dom na falach” to animowana produkcja przeznaczona dla nastolatków. Film ograniczony progiem dedykowanym widzom, jacy skończyli trzynaście lat powinien także nosić znamiona pracy bardziej wymagającej niż ta obliczona na małoletnią widownię. Oglądamy tymczasem projekt, którego twórcy nie zadali sobie trudu nakręcenia czegoś bardziej wyrafinowanego niż zwykłej relacji o walce z wszechogarniającym żywiołem. Nastolatkowie wpędzeni w niekończące się pasmo zwarć z przeciwnościami losu wychodzą z tarczą, bo taka jest logika konwencji. Twórca filmu Hiroyasu Ishida ani na krok nie stara się wyjść poza jej granicę. Osobiste zaś wątki, jakie wynikają pomiędzy uczestnikami tej historii nie zmienią banalnej drogi jaką obrał reżyser. A ten postanowił dorobić dyskusyjną ideologię do trywialnego pomysłu. Zaprawione w trudach dzieci ulicy wychowane w blokowiskach, zlekceważone przez rodziców postanawiają zaznać przygody. Przypadek im ją oferuje. W jej trakcie bohaterowie filmu „Dom na falach” integrują się i po czasie doceniają rolę swoich opiekunów.

„Smartfony nie działają, czekamy na śmierć” - woła któraś ze zdesperowanych dziewczynek miotanych wzburzonymi falami okalającymi pływający dom. To signum temporis dzisiejszych czasów. Dla pokolenia współczesnych nastolatków świat dzieli się na ten obecny oraz ów sprzed wynalezienia smartfonów. Prawdopodobnie film Hiroyasu Ishidy kierowany jest wobec tej drugiej z generacji. Jednak specyficzną wartość, wynoszoną podczas szalonego rejsu eksponuje tu inny z jego uczestników. Tradycyjny aparat z obiektywem jako pamiątka dla niego po ukochanym dziadku ma moc symboliczną. Skłóceni w ramach konfliktu pokoleń ze swoimi rodzicami dzieci docenią doświadczenie przodków. „U dziadka wolno mi było płakać” – wyzna z rozbrajającą szczerością jedna z dziewczynek upiornej przygody. Ten znamienny szczegół być może wykaże różnice między szorstkim stosunkiem rodziców do dzieci a wyrozumiałą relacją z legendarnymi antenatami.

Dom na falach (2022/I) -

„Koniec z zamawianiem jedzenia, ugotujmy coś razem, mamo” – prosi skruszona córka już po powrocie z pomyślnie skończonej wyprawy. „Mieliśmy jeść chwasty” – dopowiada wrażenia z niej. Czy trzeba było doprowadzić do takiego przesilenia w sztafecie rodzinnej, by wszystko wróciło na dobre tory? „Dom na falach” wprawdzie ten wątek podejmuje, ale nie na tyle ciekawie, by poświęcić mu dwie godziny obserwacji.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dźwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…