Jenn (Kate Siegel) ma wrażenie, że jej życie zawodowe i osobiste utknęło w martwym punkcie. Seria traumatycznych zdarzeń sprawia, że postanawia skorzystać z pomocy znanego hipnoterapeuty, dr. Meade (Jason O’Mara). Po kilku intensywnych sesjach, przerażających wydarzeniach i tajemniczych zamroczeniach Jenn uświadamia sobie, że wpadła w niebezpieczną psychologiczną pułapkę. Z pomocą detektywa Wade’a Rollinsa (Dulé Hill) próbuje poskładać wszystkie elementy układanki, zanim będzie za późno i zanim przyniosą śmiertelne konsekwencje.
filmoznawczyni 🎬

Kolejna dawka pustych kalorii od Netflixa. 4

Oryginalne filmy Netflixa są jak fast food w świecie filmu; są tanie i łatwe do wykonania, chwilowo cię nasycą, mają znośny smak, który jest znajomy i niezobowiązujący, ale albo zapomnisz o posiłku, albo całkowicie pożałujesz, że zasiadłeś do talerza. W tandetnym thrillerze pt. „Efekt hipnozy”, ów rodzaj terapii jest używany jako narzędzie terroru, zmuszające ludzi do robienia lub doświadczania przez nich strasznych rzeczy. Jest to rodzaj beznadziejnej pomyłki, która niestety zdominowała wiele oryginalnych treści filmowych od streamera; filmów kręconych tanio i masowo wysyłanych do publiczności, która teraz zdaje się akceptować tak podziemną jakość treści jako normę. Niski budżet nie musi oczywiście oznaczać niewielkiego twórczego wysiłku, ale trudno doświadczyć tu nawet minimalnego zastrzyku energii, który umożliwi wytrwanie przed ekranem telewizora – to film o stanie uśpienia, który również wysyła nas w krainę snów.

W roli głównej Kate Siegel – weteranka netflixowych filmów grozy, która zagrała m.in. w antologii swojego męża Mike'a Flanagana „Nawiedzony dom na wzgórzu”, a także w „Gra Geralda” i „Hush”, gdzie była również współautorką scenariusza – jako Jenn; trzydziestoletnia zdolna, ale bezrobotna programistka, która po poronieniu jest w separacji ze swoim byłym narzeczonym. Na domowym przyjęciu swojej najlepszej przyjaciółki spotyka szykownego psychiatrę dr Meade’a (Jason O’Mara), który proponuje jej pomoc w konfrontacji i walce ze swoimi traumami. Jenn początkowo jest sceptyczna, ale za namową przyjaciółki, która również korzysta z usług specjalisty, ustępuje i umawia się na wizytę. Po hipnotycznym seansie budzi się wypoczęta, ale łańcuch następujących po sobie wydarzeń szybko uświadamia jej, że intencje dr Meade mogą nie być w rzeczywistości tak szlachetne, jak myślała. W odkryciu mrocznych tajemnic i zbiegów okoliczności pomoże jej detektyw Wade Rollins (Dulé Hill).

Po śmiesznie nieefektywnym zimnym otwarciu, które przyjmuje teoretycznie przerażającą koncepcję (a co, jeśli masz poczucie, że ściany windy zbliżają się, by cię zmiażdżyć), zdajemy sobie sprawę, że za moment obejrzymy naprawdę zły film. To uczucie tonięcia, które utrzymuje się przez następne, na szczęście krótkie, 88 minut. Złowrogi psychiatra grany przez O'Marę jest tak wyraźnie złowrogim psychiatrą, że jedyną tajemnicą jest to, dlaczego ktokolwiek zgodził się spędzić z nim chwilę sam na sam w gabinecie. Scenarzysta Richard D’Ovidio rozkłada karty tak wcześnie, że do końca jego filmu w silniku praktycznie nie ma już paliwa. Frustrujące jest to, że D’Ovidio napisał również scenariusz do niesamowicie przewrotnego thrillera z Halle Berry pt. „Połączenie” - znacznie bardziej satysfakcjonującej produkcji o kobietach w niebezpieczeństwie, który trzymał nas na krawędzi siedzenia, wyciskając kawał dobrej rozrywki ze świadomej konfiguracji filmu klasy B.

W „Efekcie hipnozy” scenariusza opiera się na zbyt wielu przypadkach rzekomo inteligentnych ludzi, którzy zachowują się jak certyfikowani kretyni… a to wszystko, aby rozwinąć i wzbogacić fabułę w przyprawiający o zawrót głowy zestaw złych decyzji, które wydawałyby się absurdalne w slasherze z lat 80., nie mówiąc już o filmie, który traktuje te sprawy poważnie. Pomimo wszystko, królowa gatunku Kate Siegel robi wszystko, co w jej mocy, aby zobrazować nam fatalną sytuację, w której znalazła się Jenn, nie popadając w karykaturę ani nie sprawiając wrażenia, że występuje w reklamie leków antydepresyjnych. O'Mara również gra szarmanckiego, ale potajemnie złowrogiego lekarza z wyważoną ręką, uważając, aby nie popaść w zbyt karykaturalny materiał, choć chwilami zapuszcza się na granicę autentycznego aktorstwa. Powiedzmy to głośno. Scenariusz nie zbliża się do poziomu tego performance’u.

W niecałych 90 minutach film wydaje się pędzić na oślep wprost do mety, co można docenić w początkowych sekwencjach, ale wydaje się poważną przeszkodą, gdy niechlujnie przedzieramy się przez szczegóły historii o programie MKUltra i kradzionych tożsamościach. Jest różnica między sztucznym przedłużaniem seansu, a pójściem na skróty. Film wprowadza sekwencje „hipnotycznej sugestii”, w których postać widzi coś, zwykle związanego z jej fobią, czego w rzeczywistości nie ma, ale te igraszki z konwencjonalnym horrorem są zbyt rzadkie i ociężałe. Fanom gatunku prawdopodobnie spodoba się ten twór w swojej własnej pokracznej postaci, jednak w moim mniemaniu to nic innego, jak kolejna dawka pustych kalorii od Netflixa.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…