Redaktor Naczelny FDB. Od czasu do czasu, lubię obejrzeć sobie jakiś film :)

Opinia po trzech pierwszych odcinkach nowego serialu Star Wars od Walta Disneya i Lucasfilm. 8

Po trzech pierwszych odcinkach nowego serialu osadzonego w uniwersum "Gwiezdnych wojen", który nosi tytuł Andor, wydaje się, że Walt Disney i Lucasfilm wreszcie dostarczyli serię na odpowiednio wysokim poziomie, która nie tylko dorówna The Mandalorian, ale ją pobije.

Akcja Andora rozgrywa się kilka lat przed wydarzeniami, które znamy z widowiska kinowego Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie. Cassian Andor na razie nie jest członkiem Rebelii. Zamiast tego głównego bohatera poznajemy w momencie poszukiwania swojej zaginionej siostry. Niestety w trakcie prywatnego śledztwa Andor konfrontuje się z funkcjonariuszami policji korporacyjnej, co mocno komplikuje jego sytuację.

To co sprawia, że Andor tak szybko pozwala nam wsiąknąć w świat przedstawiony na ekranie to jego prezencja. Jeśli w trakcie pierwszych minut przyjdą Wam na myśl mroczne klasyki kina science-fiction w stylu Łowcy androidów, to nie będzie osamotnieni w tym przekonaniu. Serial podobnie, jak film Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie utrzymany jest w zimnowojennej atmosferze przez co od razu wiemy, że mamy do czynienia z czymś zupełnie innym niż dotychczasowe serialowe produkcje Walta Disneya. Andor pozbawiony jest baśniowości i patosu "Gwiezdnych wojen" - to poważne kino, które może zdziwić swoim nietypowym podejściem do tego świata.

Serial nie tylko tym góruje nad innymi epizodycznymi produkcjami Walta Disneya. Andor wygląda też dużo lepiej wizualnie. Miasta i lokacje tętnią życiem, nawet na moment nie ma się wrażenia obcowania z telewizyjną produkcją. Brak tutaj taniochy, która charakteryzowała fatalną Księgę Boby Fetta. Pod tym względem Andor wydaje się być oddalony o kilka galaktyk.

Andor na ten moment wypada też świetnie w warstwie scenariuszowej. Pomimo tego, że tempo jak przystało na poważne kino szpiegowskie nie jest zbyt spieszne, to całość ogląda się z wielkim zainteresowaniem i napięciem. To po prostu czuć, kiedy za pisanie scenariusza i dialogów bierze się gość z fachem w ręku. Tony Gilroy stworzył postacie z charakterem, każda ma coś ciekawego do powiedzenia, a kiedy już coś robi to logiczne uzasadnienie. Oczywiście nie ma sensu na razie oceniać fabuły serialu, którego widzieliśmy raptem trzy odcinki, ale głęboko wierzę w to, że Tony Gilroy ma wszystko odpowiednio przemyślane.

Bardzo się cieszę, ze Disneya dał zielone światło na stworzenie takiego serialu, jak Andor. Jest to bowiem potwierdzenie tego, że gwiezdne uniwersum potrzebuje nie tylko świeżych postaci i nowych miejsc, ale także zmiany tonacji oraz nietrzymania się wiernie jednemu sposobowi opowiadania historii. Kiedy Disney ogłosił plany realizacji tej produkcji chyba mało kto to wierzył, ale Andor to naprawdę powiew świeżości w uniwersum!

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dźwiękowa

Fabuła

Multimedia

  • Plakaty
  • Zwiastuny
  • Zdjęcia

Pozostałe

  • Komentarze
  • Nagrody
  • Wiadomości
  • Wytwórnie
  • Seanse TV
  • Repertuar
  • Inne strony www

Proszę czekać…