Do ostatniej kości to opowieść o pierwszej miłości między Maren (Taylor Russell), młodą kobietą, uczącą się, jak przetrwać na marginesie społeczeństwa, a Lee (Timothée Chalamet), porywczym wyrzutkiem i włóczęgą. W czasie wspólnej odysei na dystansie tysiąca mil poznają boczne drogi, ukryte zaułki i rozmaite pułapki Ameryki epoki Ronalda Reagana. Pomimo wysiłków nie mogą jednak uciec od tragicznej przeszłości. Ostatecznie będą musieli zdecydować, czy ich uczucie jest w stanie pokonać ich odmienność.

Film Luki Guadagnino zalecany być powinien osobom pozostającym w stanie niezmąconej apatii, znudzonym, zblazowanym oraz takim, które twierdzą, że wszystko już w kinie widziały. 6

„Nigdy nie zjadamy zjadaczy” – zapewnia Sully. Swoje słowa mężczyzna kieruje do młodocianej Maren. Dziewczynę wywiózł z domu jej ojciec po tym, jak odgryzła palec swojej najlepszej przyjaciółce. To nie był pierwszy raz, gdy Maren zrobiła coś podobnego. Ojciec wie, że tym razem konsekwencje mogą być dużo bardziej kosztowne. Przedtem udawało się zatuszować podobne występki Maren. Teraz dziewczyna zdana jest sama na siebie. Tata wyekwipował ją w spory zastrzyk gotówki oraz wskazówki, jak postępować w chwilach opresji. Maren nie uwolni się jednak od bolesnej, coraz silniej docierającej świadomości, że sama należy do patologicznego grona osób, których podnieca zapach i smak ludzkiej krwi. Niebawem spotka Maren na swojej drodze rówieśnika o podobnych skłonnościach. Lee ma niejasną przeszłość. Para wspólnie przemierza Amerykę. Maren chce poznać swoją matkę. Takie spotkanie mogłoby wyjaśnić dziewczynie, skąd u niej samej wystąpiły zachowania nielicujące z normatywnymi. Lee tymczasem ucieka przed zbrodnią, której się dopuścił w przeszłości.

Do ostatniej kości (2022) - Taylor Russell (III), Timothée Chalamet

„Kto się z Sullym wozi, temu nuda nie grozi” – mówi „zjadacz”. Mężczyzna właśnie odnalazł Maren. Potrzeba bliskości przeważyła. Sully (Mark Rylance z pamiętnej Intymności) zjadł swoją umierająca żonę, a świadkiem tego zdarzenia była właśnie Maren. Dziewczyna jednak chce się wyrwać ze złowieszczego kręgu. Zarówno Sully, jak i Lee nie przejawiają jednak ochoty na porzucenie morderczych praktyk. Dodatkowo wizyta w szpitalu psychiatrycznym, gdzie Maren odnajduje swoją matkę, nie napawa optymistycznymi refleksjami.

Do ostatniej kości jest filmem niezwykle trudnym w ocenie. Spore jego partie wymagają powściągnięcia emocji i okiełznania wymiotnych odruchów obrzydzenia. Wprowadzenie ograniczeń wiekowych innych niż te konwencjonalne, nie byłoby w tym wypadku wcale zabiegiem niedorzecznym. Film powinien być puszczany w paśmie „do lat sześćdziesięciu”. Widzowie objęci kryterium zawałowym muszą się wystrzegać drastycznych widoków, jakie nieoczekiwanie spadną na ich barki. Film Luki Guadagnino zalecany zaś być powinien osobom pozostającym w stanie niezmąconej apatii, znudzonym, zblazowanym oraz takim, które twierdzą, że wszystko już w kinie widziały. Dzieło anonsowane w kategoriach romansu zakrawa mimo wszystko jednak na jawną zmyłkę. Podparty muzyką relaksacyjną horror to przedsięwzięcie obliczone raczej dla tych, którzy chcą sobie obrzydzić niedzielny obiad. Przed jego konsumpcją nie jest zalecana degustacja tej krwawej wendetty. Tuż po nim zachodzi obawa donośnej czkawki trawiennej. Nudno ze Sullym na pewno nie będzie.

Do ostatniej kości (2022) - Timothée Chalamet, Taylor Russell (III)

„Jaki był twój pierwszy raz?” – pyta Maren. „Zjadłem palec mojej babysitterki” – odparuje Lee. „Ja miałam podobnie” – odpowie dziewczyna. Rówieśnicy właśnie siedzą w końskiej rzeźni, gdzie Lee kiedyś pracował. Nieco wcześniej para spotkała rutynowanych kanibali. Ci uświadomili młokosom, że prawdziwymi „zjadaczami” są tacy, którzy nie grymaszą i połykają ludzkie ciała w całości. „Zjedz mnie!” – domaga się ranny w starciu z nieoczekiwanym napastnikiem Lee. Maren ma wątpliwości, czy rozszarpać ciało ukochanego i pofolgować temperamentowi prawdziwej „zjadaczki”. W takim kontekście konsumpcja filmu Do ostatniej kości pozostanie czynnością na wskroś niekomfortową, a termin „rozerwać się”, z myślą o weekendowym spacerze do kina, nabiera innej, masochistycznej symboliki.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 4
Bercik022

Dobra jestem po seansie i chyba za głupi jestem na tego typu dzieła. Cały czas zastanawiałem się dlaczego oni zachowują się jak zwierzęta jedząc ludzi ale już wszystko inne to normalnie. Typ na początku przyrządza kurczaka, doprawia, widać, że będzie pichcił by zaraz potem jak jakaś hiena jeść na żywca kobietę. Rozumiem polowanie itp. na ofiarę bo jednak to człowiek i trzeba się troszkę natrudzić. Niby jest mowa, że muszą dokarmić coś co w nich siedzi ale dlaczego w taki sposób??? Żelaza im brakowało, że nie chcieli nawet usmażyć czy doprawić xD
Wywalić ten motyw kanibalizmu a symbolika i tak pozostanie. Jak by zastąpili to motywem, że ich wewnętrzny głos każe im wpierdzielać łososie w okresie tarła co jest zakazane to dalej by było tak samo. Bardziej idzie zrozumieć Jeffrey Dahmer niż tych bohaterów. Przez ten pieprzony kanibalizm i to jak był pokazany nie byłem wstanie skupić się na przekazie czy głębi filmu ;/

ana481516 5

Ciekawy klimat, całkiem niezłe postaci i to balansowanie pomiędzy kingowskim horrorkiem a romansem. Zakończenie faktycznie przeciągnięte w czasie.

pajki_filmaniak 6

6/10 romans,horror gra aktorska zjadaczy bardzo dobra lecz ogółem film nie powala

Bercik022

Chyba reżyser chciał o krok prześcignąć "Raw".

Więcej informacji

Proszę czekać…