„Bohaterowie klasy pracującej”, choć to film umiarkowanie odkrywczy, celują w swój czas 6

„Mają wyglądać realistycznie.” - instruuje pryncypał. Lidia jest rzeczniczką firmy developerskiej. Kobieta dostaje od szefa zlecenia z gatunku niewykonalnych. Sama została człowiekiem od „czarnej roboty”. Albo odpowiada za eksmisję lokatorów, jakich boss uznał za nielegalnych, albo musi sprytnie zerwać umowę z małżeństwem, które kwestionuje istnienie aktu notarialnego. Tym razem przełożony deleguje Lidię do poważniejszej misji. W serbskim Nowym Sadzie stoi ledwie napoczęty moloch. Budowla została wzniesiona w nieokreślonym celu. Fundamenty, stropy, zarysy inżynieryjne szybują ku górze. Budynek jednak nie jest pod względem architektonicznym zamkniętą konstrukcją. Nie bardzo wiadomo, czemu i komu ma służyć. W jego zapleczu snują się robotnicy. Ich praca jest jednak ewidentnie pozorowana. Mężczyźni nie dostali jasnych wytycznych, co konkretnie mają robić. Udają zatem jakąkolwiek działalność. Pracodawca ma cel, by utrzymywać kilkunastoosobową grupę. Szczodry „Fundusz Rozwojowy” nie ma czasu ani cierpliwości przyglądać się detalom. Płaci więc za obietnice, nie efekty. Robotnikom zaś należy przydzielić odzież ochronną, by dla postronnych wyglądali realistycznie.

„Każdy ma swojego Hitlera.” - powie Braco, który ma bezpośrednio nadzorować losy rachitycznej budowy. Lidia sumiennie egzekwuje polecenia bossa. Dla Braco przełożona jest właśnie przysłowiowym Hitlerem. Ona sama posiada nad sobą swojego. Szef nawet nie ukrywa cynizmu, z jakim wymusza absurdalne decyzje. Cel uświęca środki. Ringo, zdesperowany budowlaniec, daje sobie przejechać nogę wózkiem widłowym, by otrzymać odszkodowanie. Mila obcina własny palec, żeby uzyskać jakąkolwiek rekompensatę za wykonaną pracę. Lidia dwoi się i troi, by działalność „firmy krzak” nie trafiła na sądową wokandę. Kobieta koordynuje więc fikcyjne ruchy na budowie, tuszuje kanty jej zarządu, wycisza skandale mające miejsce w wydmuszce, jaką sama firmuje.

„Bohaterowie klasy pracującej” podejmują temat prekariuszy wykluczonych na społeczny margines, walczących o swoje prawa. Tutaj, z różnych powodów skupieni w jednym miejscu, z oporami wykonują polecenia przełożonych. Finalnie jednak dadzą wyraz sprzeciwu wobec tych, którzy kosztem wyzyskiwanych realizują lewe interesy. Film Milosa Pusica nie wyważa otwartych drzwi. Stanowi cegiełkę w konstrukcji, jaką wznoszą anonimowi robotnicy na pełnej nonsensów budowie. „Bohaterowie klasy pracującej”, choć to film umiarkowanie odkrywczy, celują w swój czas. Właśnie przetacza się dyskusja nad fetowaniem piłkarskiego Mundialu, gdzie w fazie organizacyjnej zginęło wiele tysięcy robotników budowlanych. Ich ofiara zostanie wkrótce przykryta emocjami wynikłymi z magii sportu. Nie przestanie być jednak bolesną rysą na jego wizerunku. Film Pusica to poniekąd metaforyczny hołd dla nich oraz im podobnych.

Robotnicy z budowy to przeważnie doświadczeni przez los mężczyźni w sile wieku. Mali zaniża w tym gronie średnią wiekową. Chłopak poznał właśnie równolatkę. Oboje chcą opuścić Nowy Sad. Mali nigdy nie był nad morzem. Para ma zamiar udać się właśnie w tamtym kierunku. Już są umówieni na dworcu. Pechowo Mali jednak spada z rusztowania. Dziewczyna czeka na chłopaka. Boss tymczasem zlecił Lidii realizację osobliwego reportażu o budowlańcach, jacy mają postawić sieć mieszkań socjalnych. Kobieta zacisnąwszy zęby wykonuje propagandowe zadanie. Ale jak zatuszować wypadek, w wyniku którego robotnik o mało nie stracił życia? Reportaż zostaje zrealizowany, miejscowy władyka odprawia nabożeństwo, sukces PR zostanie odtrąbiony. Wszystko będzie bardzo realistyczne. I tylko Mali ma kłopoty z dotarciem na peron.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dźwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…