Bezpieczne, świadome swojej komercyjnej roli i skrojone pod kasowe rekordy. Świetnie animowane, umiarkowanie zabawne, momentami błyskotliwe, ale niemal zawsze trzyma się sprawdzonych schematów. 6
Dziewięć lat to w animacji cała epoka. W tym czasie zmieniają się trendy, dojrzewają widzowie, a Disney… cóż, Disney najwyraźniej trzyma się sprawdzonych recept jak barista, który od dekady wlewa tę samą ilość mleka do latte i liczy, że wszyscy nadal będą zachwyceni. Zwierzogród 2 nie próbuje udawać, że jest czymś innym niż wysokobudżetowym, bezpiecznym blockbusterem, który ma działać w każde święta, w każdy piątek i na każdej platformie. I tu, paradoksalnie, tkwi zarówno jej siła, jak i największy ogranicznik.
Pierwsza część była zaskoczeniem, filmem, który oprócz fantastycznej animacji przemycił inteligentną, nienachalną metaforykę. Tym razem twórcy zamiast dopisać kolejny rozdział do tej ambitnej koncepcji, schodzą na prostsze tory. Opowieść jest poprawna, momentami nawet angażująca, ale pozbawiona pazura, który wyskakiwał zza rogu, by mrugnąć do dorosłego widza.
Akcja filmu rozpoczyna się tydzień po wydarzeniach z pierwszej części. Judy Hopps i Nick Bajer pracują już jako pełnoprawni partnerzy w ZPD, choć w praktyce ich zupełnie odmienne charaktery sprawiają, że współpraca przypomina bardziej niekończącą się terapię par niż policyjny duet. Po nieudanej akcji przeciwko przemytnikowi mrówkojadowi, komendant Bogo grozi im rozdzieleniem, o ile nie przejdą obowiązkowych sesji u ekscentrycznej terapeutki Fuzzby. Podczas niudanej akcji Judy znajduje jednak fragment wylinki węża, co prowadzi ją do podejrzenia, że w Zootopii działa nieuchwytny gad, który może pojawić się na prestiżowej gali Zootenial - uroczystości z okazji stulecia miasta, organizowanej przez wpływową rodzinę Rysiów, potomków oficjalnego założyciela metropolii, Ebenezera. Przekonana, że śledztwo dopiero się zaczyna, Judy wciąga Nicka w wyprawę na galę, gdzie pozorny blask i elegancja szybko ustępują miejsca chaosowi, gdy tajemnicza zakapturzona postać - w rzeczywistości grzechornik - porywa głowę rodu i kradnie zabytkowy dziennik, kluczowy dla historii miasta. Od tego momentu duet wpada w spiralę pościgów, odkryć, oskarżeń i zdrad, które prowadzą ich do ukrytej gadziej społeczności, zapomnianej prawdy o powstaniu Zootopii oraz konfliktu, który może przedefiniować granice i fundamenty całego miasta.
Nie da się ukryć, że wizualnie Zwierzogród 2 wciąż jest pokazem muskułów animatorów. Projekt miasta rozrósł się, twórcy dokładają nowe zakątki i mikrospołeczności, a detale - od futra po łuski - wyglądają fenomenalnie. A to nie jedyny atut. Chemia Judy i Nicka nie przepadła, to nadal duet, który potrafi nieść cały film, nawet jeśli ich relacja powtarza wątki sprzed dziewięciu lat. W istocie, gdyby odciąć side questy, melodramatyczne dopowiedzenia i łopatologiczne sceny wyjaśniające, otrzymalibyśmy film znacznie bardziej treściwy i emocjonalny.
Twórcy wprowadzają kilku nowych bohaterów, z których część jest sympatyczna, część neutralna, a część wywołuje mieszane reakcje, jak chociażby wąż Gary. Jego rola balansuje na granicy uroczej ekscentryczności i irytującego comic reliefu. Ciekawie wypadają natomiast te momenty, kiedy film próbuje poszerzać świat, dopowiadając mechanizmy funkcjonowania Zootopii i jej bardziej skomplikowane struktury społeczne. Niestety, równie często twórcy porzucają te pomysły, zanim zdążą odpowiednio wybrzmieć.
To film, który dosłownie oddycha popkulturowymi mrugnięciami i inspiracjami. Mignięcia do kina gatunkowego, klasyków (Ojciec chrzestny znany z pierwszej części, czy nowość w postaci Lśnienia), memów, viralowych stron, a nawet insidowe żarciki dla animatorów, jest tego mnóstwo. Bywa zabawnie, bywa kreatywnie, ale czasem odnosi się wrażenie, że twórcy jadą na tym paliwie zbyt długo. Kiedy trzecia parodia w ciągu piętnastu minut mija ekran, trudno oprzeć się myśli, że więcej znaczyłoby mniej. Na szczęście, humor sytuacyjny wciąż działa, a sceny z Flashem, jak zawsze, robią robotę. Nawet jeśli jego ekranowy czas jest krótki, bawi niesamowicie.
Trzeba mieć jednak na uwadze jedno. To film stworzony przede wszystkim dla młodszych widzów, jeszcze bardziej niż pierwsza część. Dorośli znajdą smaczki, parodie i momenty błyskotliwości, ale ton jest zdecydowanie lżejszy, bardziej bezpieczny, mniej uniwersalny. Zootopia był filmem familijnym w najlepszym znaczeniu, czyli coś dla każdego. Zwierzogród 2 jest filmem dla dzieci, z bonusem dla rodziców, którzy lubią odnajdywać popkulturowe mrugnięcia.
Zwierzogród 2 to kino bezpieczne, świadome swojej komercyjnej roli i skrojone pod świąteczne box-office'owe rekordy. Jest świetnie animowane, umiarkowanie zabawne, momentami błyskotliwe, ale niemal zawsze trzyma się sprawdzonych schematów. No i na koniec dodam, że tym razem piosenka Shakiry jest zaskakująco nijaka.
Zwierzogrod 2 Świetna Animacja byłem dzisiaj razem z przyjaciółmi świetne sceny humoru film godnym polecenia dla wszystkich ❤️🙂 8/10