Sweet_Foxy użytkownik
Akcja filmu jest bardzo dynamiczna, momentami nawet zbyt pośpieszna. Produkcja ta jest jednak niewątpliwie wspaniałym widowiskiem pod względem wizualnym.
Harry Potter i Czara Ognia to czwarta część serii o „małym czarodzieju”, bardziej mroczna niż poprzednie, ale też poważniejsza i dojrzalsza. Historia została mocno okrojona w stosunku do literackiego pierwowzoru autorstwa J.K. Rowling, więc nie ma tutaj zbyt wielu wątków (niektóre zostały ledwie zasygnalizowane), a fani książek z pewnością mogą poczuć rozczarowanie i niedosyt. Produkcja ta jest jednak niewątpliwie wspaniałym pod względem wizualnym widowiskiem, które może się spodobać i młodszym, i starszym.
Skutkiem skrótów względem książki jest też bardzo dynamiczna akcja, momentami miałam wrażenie nawet, że trochę zbyt pośpieszna (na przykład spotkanie Harry’ego z Lordem Voldemortem jest zbyt krótkie i za mało wyraziste, a powinno być punktem kulminacyjnym całego filmu), przez co ważne elementy fabularne nie wybrzmiewają wystarczająco wyraźnie. Wydaje się ponadto, że postacie, które pojawiają się w tej filmowej serii po raz pierwszy, nie zostały dostatecznie dobrze wprowadzone. Materiału źródłowego spokojnie wystarczyłoby na dwa filmy.
Wielkim plusem jest natomiast gra aktorska. Dorosła obsada wypada jak zwykle znakomicie (zwłaszcza Alan Rickman, czapki z głów!), widać również, że grające główne role dzieci bardzo rozwinęły swój talent (no, może tylko Emma Watson mogłaby grać nieco mniej przesadnie i dosłownie).
Film pełen jest robiących wrażenie scen i efektów specjalnych. To oczywiście świetnie, ale widać, że twórcy skupiając się na stronie wizualnej i efektowności, nie poświęcili wystarczająco czasu na rozwinięcie i pogłębienie postaci. Nastrój budowany jest jednak również dzięki udanej ścieżce dźwiękowej.
Harry Potter i Czara Ognia jest średnią ekranizacją, lecz jako samodzielny film zupełnie przyzwoicie się broni. To niezła opowieść o przyjaźni, odwadze, poświęceniu i nieuniknionej konfrontacji z przeznaczeniem. Nie ma tej lekkości i humoru co poprzednie części, więcej tu mroku i niepokoju, a bohaterowie powoli zaczynają dorastać.
Bardziej nastolatkowo (pierwsze miłości, bal a’la studniówka, kłótnie ziomeczków). Dopiero pod koniec robi się gęściejszy klimat. Szkoda, że w filmie nie opisano szerzej historii Croucha juniora (tego jak wydostał się z Azkabanu) i Rity Skeeter, która była tak dobrze poinformowana, bo była animagiem. "- Czy to jest uczeń? – W tej chwili to jest fretka." – Malfoy zasłużył.