Młoda córka dziennikarza znika bez śladu na pustyni. Osiem lat później dziewczyna niespodziewanie wraca do rozbitej rodziny, która jest w szoku — a to, co powinno być radosnym spotkaniem, zamienia się w koszmar.
Od czasu do czasu, lubię obejrzeć sobie jakiś film :)

Lee Cronin nie tworzy tu dzieła wybitnego, ale potwierdza, że bardzo dobrze czuje brutalny, cielesny horror i potrafi nadać mu własny rytm. Szczególna polecajka dla fanów "Obecności". 6

Nie będę owijał w bawełnę (czy może lepiej w lniane bandaże?) i od razu na wstępie zaspoileruję Wam swoją recenzję - "Mumia" w reżyserii Lee Cronina podobała mi się, pomimo tego, że nie jest pod żadnym względem rewolucją w kinie grozy ani odważnym przepisaniem klasycznego mitu. Co więcej ten intensywny i całkiem brutalny horror działa znacznie lepiej, niż mogłoby się wydawać po pierwszych zapowiedziach. To film nierówny, szczególnie pod względem fabularnym, ale nadrabiający atmosferą, techniczną sprawnością i kilkoma naprawdę mocnymi sekwencjami.

Mumia: Film Lee Cronina (2026) - Shylo Molina, Billie Roy (II)

Początek filmu jest niezwykle obiecujący i składa propozycję nowego spojrzenia na motyw mumii, jednak Cronin dość szybko skręca w stronę historii o opętaniu i rodzinnej paranoi. Egipska mitologia staje się tu bardziej estetycznym i symbolicznym tłem niż osią narracyjną, co szczerze mówiąc dosyć mocno mnie rozczarowało, zwłaszcza po pierwszych minutach filmu. Ja sam oczekiwałem, że twórcy pójdą całkiem w kierunku pełnoprawnego horroru o klasycznej mumii. Finalnie filmowi znacznie bliżej stoi do "Egzorcysty" czy "Obecności" niż przygodowej grozy znanej z wcześniejszych ekranizacji tego motywu.

Reżysersko Lee Cronin pozostaje wierny swojemu stylowi. Kamera pracuje nerwowo, często bardzo blisko bohaterów, budując poczucie osaczenia i fizycznego dyskomfortu. Reżyser wyraźnie lubi deformować przestrzeń i korzystać z agresywnego montażu, przez co domowe wnętrza nabierają niemal labiryntowego charakteru. W pierwszym akcie działa to znakomicie, dzięki czemu napięcie rośnie naturalnie, a atmosfera jest gęsta i nieprzyjemnie lepka. Pomaga również lokacja i mocno zaciemniony dom, w którym od początku panuje grobowa atmosfera. Cronin dobrze rozumie, że horror nie zawsze musi polegać na jump scare'ach i znacznie skuteczniejsze bywa przeciąganie napięcia i zmuszanie widza do czekania na moment, w którym coś wreszcie pęknie.

Mumia: Film Lee Cronina (2026) - Jack Reynor, Natalie Grace (III)

Na szczególne wyróżnienie zasługuje warstwa dźwiękowa, ponieważ jest tu ona niemalże osobnym bohaterem, który nieustannie pracuje na wzmacnienie każdej sceny opętania i każdego momentu cielesnego rozpadu. Muzyka nie dominuje, ale precyzyjnie podbija emocje. Równie dobrze wypadają efekty gore, które Cronin traktuje z wyraźną satysfakcją. Są brutalne, miejscami wręcz obrzydliwe, ale nie sprawiają wrażenia pustej prowokacji. Reżyser wie, jak wykorzystać cielesność jako narzędzie grozy, a kilka scen zostaje w pamięci na długo.

Scenariusz jest niestety słabszym ogniwem "Mumii". Bohaterowie bywają zbyt schematyczni, a rodzinne relacje nie zawsze dostają tyle miejsca, ile powinny. Szczególnie postacie rodziców wypadają dość blado, a niektóre decyzje bohaterów sprawiają wrażenie wymuszonych przez potrzebę utrzymania akcji, a nie przez logiczny rozwój sytuacji. Dialogi również momentami wpadają w pułapkę nadmiernego tłumaczenia emocji i motywacji, przez co film traci część swojej tajemnicy. Motyw żałoby i traumy jest obecny wyraźnie, ale bywa podawany zbyt dosłownie, jakby twórcy nie ufali, że widz sam połączy fakty.

Mumia: Film Lee Cronina (2026) - May Calamawy

Najwięcej problemów pojawia się w trzecim akcie. Finał, choć efektowny wizualnie i napięciowo skuteczny, opiera się na rozwiązaniach, które nie zostały wystarczająco dobrze przygotowane wcześniej. Część kluczowych elementów fabularnych pojawia się nagle, co osłabia dramaturgiczną satysfakcję. To nie jest katastrofa, ale wyraźnie czuć, że film miał lepszy pomysł na rozpoczęcie niż na domknięcie własnej historii. Generalnie czuć, że producentami filmu byli James Wan i Jason Blum, ponieważ film jest robiony trochę na podobnych schemacie co filmy należące do uniwersum "Obecności". Szczerze mówiąc, gdyby ktoś mi powiedział, że "Mumia: Film Lee Cronina" to jeden z tytułów, które należą do tego świata, to bym uwierzył.

Mimo tych zastrzeżeń "Mumia: Film Lee Cronina" broni się jako pełnokrwisty horror nastawiony na atmosferę, fizyczność i konsekwentne budowanie napięcia. To film, który nie redefiniuje gatunku, ale potrafi dostarczyć dokładnie tego, czego wielu widzów od współczesnego kina grozy oczekuje, czyli niepokoju, obrzydzenia i kilku scen, po których przez chwilę nie patrzy się ze spokojem w stronę ekranu.

Mumia: Film Lee Cronina (2026) - Natalie Grace (III)

Musicie mieć świadomość tego, że nie jest to nowa definicja mumii, a raczej "Martwe zło" w egipskich klimatach. Jednak jeśli zaakceptujecie ten kierunek, podobnie jak ja to zrobiłem, to seans może okazać się dla Was całkiem satysfakcjonujący. Cronin nie tworzy tu dzieła wybitnego, ale potwierdza, że bardzo dobrze czuje brutalny, cielesny horror i potrafi nadać mu własny rytm.

1 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dźwiękowa

Fabuła

Multimedia

Proszę czekać…