Goliarda Sapienza (Valeria Golino) trafia do więzienia za szalony i niespodziewany czyn, ale w Rebibbii spotkanie z młodymi więźniarkami staje się dla niej doświadczeniem odrodzenia. Po wyjściu z więzienia, podczas upalnego rzymskiego lata, kobiety nadal się spotykały. W tym pozornie zawieszonym czasie Goliarda nawiązuje głęboką i decydującą relację na całe życie, autentyczną i silną więź, której nikt inny nie jest w stanie zrozumieć.

"Wolność po włosku" choć oparta na gęstym materiale dowodowym wygląda jednak na film zbyt rachityczny i nie dosyć odważny jak na potencjał zmieszczony w życiorysie swojej bohaterki 6

"Nie jest pani młódką." - usłyszy przeszło pięćdziesięcioletnia Goliarda Sapienza od kolejnego pracodawcy, u którego chciałaby znaleźć zatrudnienie. Ale to nie wiek jest główną przeszkodą w rzeczonej kwestii. Goliarda opuściła niedawno więzienie, wcześniej dokonując zuchwałych kradzieży. Dla pracodawcy zaświadczenie o niekaralności jest podstawową informacją na temat podwładnego. Goliarda nie może wykazać się stosownym świadectwem moralnej nieskazitelności. Kobieta żyje więc z dnia na dzień, imając doraźnych zajęć. Priorytetem dla Goliardy będzie pisanie, ale ta dziedzina owiana jest mgłą tajemnicy i niedomówień. Sapienza doczekała się niegdyś bardzo incydentalnych publikacji, lecz opus magnum kobiety choć rzekomo jest na ukończeniu, nie chce wyjść poza stan enigmatycznej idei fixee. Czas spędzony za murami boleśnie doświadczył Goliardę oraz wyposażył ją w jeszcze większy zasób przemyśleń gotowych przelania na papier. Po wyjściu na wolność kobieta spotka byłe współwięźniarki. Sporo młodsze Barbara i Roberta inaczej usiłują zagospodarować swoje życie po opuszczeniu zakładu karnego. Paradoksalnie to Goliarda, choć najstarsza z nich, nie umie sobie znaleźć miejsca w świecie pozbawionym krat i drutów kolczastych.

Wolność po włosku (2025) - Matilda De Angelis, Valeria Golino, Elodie (I)

Włochy doby lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku wstrząsane są działalnością mafii oraz terrorystycznymi zamachami lewicowej organizacji "Czerwonych brygad". Goliarda miałaby zatem o czym pisać. Barbara postanowiła po opuszczeniu "kryminału" robić karierę w biznesie ściśle kontrolowanym przez struktury mafijne, Roberta ma luźne związki z tymi, którzy zamordują chadeckiego polityka - Aldo Moro. Sapienza czeka swojego gwiezdnego czasu, który przyniesie jej temat, jaki wydawcy uznają za godny druku, a czytelnicy zechcą docenić. Goliarda z animuszem godnym lepszej sprawy wyczekuje wydumanego materiału, podczas gdy realny leży w zasięgu ręki. Kryminalna przeszłość, na jaką Sapienza sama się skazała, potrafi dostarczyć nieprzebranych motywów godnych literackiego wykorzystania. Zwłaszcza, że Goliarda osobiście "wykreowała" własną kryminalną przeszłość, okradając zamożnych przyjaciół. Jean Genet rafinował "paliwo" do swoich sztuk, świadomie balansując na granicy prawa. Z osobistych doświadczeń czerpał Francuz inspiracje tematyczne. Ta metoda przyniosła dramaturgowi nagrodę w postaci licznych inscenizacji oraz międzynarodowe uznanie publiczności. Goliarda sprawia wrażenie zrezygnowanej niepowodzeniami literackimi. Kobieta ma łatwość pakowania się w tarapaty. Kiedyś przyniosą jej one spóźnioną rekompensatę na polu, jakiego długo szukała.

Film w reżyserii Mario Martone jest luźnym odwzorowaniem spektakularnej historii, której bohaterką była Goliarda Sapienza. Ta autentyczna postać zakradła się do świata literatury niejako tylnymi drzwiami, dając czytelnikom szansę odkrycia nietuzinkowego talentu, jaki objawił się wbrew rekomendacjom krytyków i autorytetów. "Wolność po włosku" choć oparta na gęstym materiale dowodowym wygląda jednak na film zbyt rachityczny i nie dosyć odważny jak na potencjał zmieszczony w życiorysie swojej bohaterki. Martone rozkręca własny pomysł bardzo powoli, bez przytupu, ślamazarnie. Pointa do tej historii też wykluje się dopiero niemal na ostatnim wirażu. Sapienza odkryła wolność, penetrując ku swojemu zaskoczeniu we własnej, mętnej i dwuznacznej przeszłości. "Wolność po włosku" będzie zatem bardziej częściowym przypomnieniem obrazoburczej kariery zrealizowanej wbrew prawidłom rynku wydawniczego niż jej błyskotliwą reklamówką. "Wstrzyknęłabyś mi śmiertelną truciznę, gdybym potrzebowała?" - upewnia się zrezygnowana swoim losem Goliarda. "Tobie potrzebna byłaby końska dawka." - przytaknie Barbara. Mario Martone poprzestał ledwie na porcji przypominającej i zgoła bezpiecznej.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dźwiękowa

Fabuła

Multimedia

Proszę czekać…