"Milcząca przyjaciółka" jest krętą opowieścią o egoizmie człowieka skupionego na sobie, swoich planach doczesnych oraz nowych ideach 7
"Jest pani królową pszczół." - pieje z zachwytu asystent pełniący rolę zgoła dekoracyjną podczas przyjęć na wydział botaniczny niemieckiego uniwersytetu, gdzie dotąd ostentacyjnie nie wpuszczano żadnej kobiety w charakterze studentki. Rok 1908 przyniósł wyłom w mizoginistycznej tradycji. Komisję obsadzili jak i wcześniej sami zgorzkniali profesorowie, o wprawdzie sporych dokonaniach naukowych, lecz wielu uprzedzeniach, mający na kontach rozliczne porażki osobiste. To oni podyktują teraz śmiałej absolwentce zestaw tendencyjnych pytań, od odpowiedzi na które łaskawie uzależnią przyjęcie w skład renomowanej alma mater pierwszej tu nieproszonej i źle widzianej kobiety. Grete wtargnie przebojem we wrogo nastawione grono odżegnujące się od takiej konkurencji. Ciekawość materii botanicznej przyniesie sukcesy naukowe bezkompromisowej studentce, wnosząc w konserwatywny ład uczelni ożywczy powiew.
W 1972 roku powoli wygasa płomień młodzieżowej kontestacji w świecie sytego dotąd Zachodu. Hannes ulega prośbom uczelnianej koleżanki Gunduli o zajęcie się jej ogrodem. Na uczelni wciąż jeszcze trwają zamieszki studenckie, wymierzone w konsumpcyjny styl życia konserwatywnych bourgeois. "Co może być takie ważne o 4 rano?" - wściekają się koledzy Hanessa, gdy ten potulnie umyka przed solidarnościowym strajkiem, by lojalnie zaopiekować się powierzoną uprzednio pelargonią. Chłopak wciągnął się w osobliwy ze swojego punktu widzenia eksperyment. "Nie chcę, by się do ciebie przyzwyczaiła." - zastrzegła przed wyjazdem Gundula, mając na myśli pelargonię. Hannes pieczołowicie pilnuje ogrodu, podlewając ze szczególnym pietyzmem wyróżniony na jego tle kwiatek. Chłopak rozmawia z rośliną, straszy ją, przedrzeźnia, oczekując w zamian jakiejkolwiek odeń reakcji.
Tony jest rozchwytywanym naukowcem, na którego seminaria walą tłumy studentów. Nagle sytuacja się diametralnie zmienia. Nadszedł rok 2020. Pandemia Covid pustoszy nie tylko uniwersyteckie sale, ale nawet ulice oraz parki. Ponad terenem akademickiego miasteczka góruje od dziesiątek lat okazały miłorząb japoński. Chwilową, ale dojmującą przerwę w zajęciach ze studentami, neurobiolog wykorzysta do próby badań funkcji osobliwego świadka historii. Dąb przeżył kilka pokoleń ślęczących nad podręcznikami w jego cieniu studentów. Drzewo, gdyby mogło mówić, zapewne miało by sporo do opowiedzenia o tym, co widziało. Tony zechce wykorzystać czas wolny przymusowo narzucony przez restrykcyjne obostrzenia rządowe, analizując niezgłębione dotąd właściwości monumentalnego symbolu przyrodniczej długowieczności.
"Nowe idee zawsze wywołują sprzeciw." - usłyszy Grete, która samym swoim pojawieniem się w murach nobliwej instytucji wywołała panikę konserwatywnej kadry profesorskiej. "Milcząca przyjaciółka" jest krętą opowieścią o egoizmie człowieka skupionego na sobie, swoich planach doczesnych oraz nowych ideach. Parawan cienia rzucanego przez spolegliwe drzewo bierze ów człowiek za rzecz oczywistą i niekwestionowaną. "Kora mózgowa czyni z nas wyjątkowy gatunek." - wyjaśnia swoim studentom Tomy, pochylony nad makietą imitującą wnętrze ludzkiej czaszki. Drzewo także może się wylegitymować tym elementem estetycznego jestestwa. Swoją korę drzewo wyeksponowało na plan pierwszy, nie domagając się jednak uznania siebie za gatunek wyjątkowy. Może właśnie dlatego ... pamiętajmy o ogrodach...