Dziesięć lat po tym, jak zostali najlepszymi przyjaciółmi i współlokatorami, Chris (lat 35) i Lluis (lat 34) wyruszają na 600-kilometrową pieszą wyprawę przez szkockie Highlands. Podążają szlakiem West Highland Way i Cape Wrath Trail, spędzając razem 30 dni na łonie natury, mając nadzieję na odrodzenie swojej niegdyś silnej przyjaźni. Podczas gdy Chris wciąż jest zajęty pracą i życiem w domu, Lluis jest zdeterminowany, by dokończyć wędrówkę i udowodnić, że potrafi. Samotność i cisza Highlands zmuszają ich do zmierzenia się z trudną rzeczywistością dotyczącą ich samych, ich przyjaźni i tego, co tak naprawdę znaczy zatrzymać się i słuchać.
Tomasz Misiewicz krytyk
6 FDB

Podróż w asyście milczącej kompanii nie będzie się dłużyć, co stanowi mimo wszystko niebagatelny atut tej dyskretnej i skromnej realizacji

Chris i Lluis mają są trzydziestokilkulatkami. Przyjaźnią się już zapewne od dłuższego czasu. Inaczej nie zdecydowaliby się na wspólną wyprawę szlakiem szkockich pasm górskich. Spodziewany dystans, jaki czeka do przejścia odważnych mężczyzn, to blisko 600 kilometrów. Tą wędrówką panowie chcieliby reaktywować zamrożoną na kilka lat relację. Teraz mają szansę coś sobie udowodnić, a może i wskrzesić dawną przyjaźń. "Będziesz chciał mieć dzieci?" - pyta Lluis. "Staramy się. A Ty?" - odpowie Chris. "Ledwo ogarniam siebie" - wyzna bezradnie Lluis. Marsz upłynie raczej w milczeniu, choć niekiedy odezwie się potrzeba podjęcia choćby zdawkowego dialogu. "Zawsze lepiej takie rzeczy realizować z kimś" - zgodzą się obaj piechurzy. Choć na szlaku poróżni mężczyzn nieraz jakiś drobiazg, większość eskapady zrealizują razem. Na ich drodze staną incydentalnie podobni im odmieńcy, w górzystych pustkowiach spełniający swoje samotnicze potrzeby. Chris i Lluis zdani są jednak na własne towarzystwo, wielokrotnie sprawdzone, choć momentami uciążliwe.

"Mnie o tym nie powiedział" - utyskuje Chris w telefonicznym połączeniu ze swoja narzeczoną. Gdzieś na trasie mężczyźni spotkali przypadkowego wagabundę, który swój marsz traktuje jako upamiętnienie zmarłego niedawno brata. Nieboszczyk chorował na raka. Lluis ożywi się nieoczekiwanie podczas tej wymiany zdań, wyjawiając, iż sam niedawno pokonał podobną chorobę. Zaskoczony tym wyznaniem Chris wyżali się dziewczynie, że przyjaciel wcześniej nie podzielił się intymną tajemnicą. Llluis przypadkowo podsłucha rozmowę, która nie miała być przeznaczona dla jego uszu. Między lokatorami jednego namiotu, który mężczyźni będą co noc rozwijać na surowych graniach, nastanie kłopotliwa cisza przerywana tylko porządkowymi uwagami technicznymi. "Jesteśmy zbyt przywiązani do GPS" - podpowie Lluis, proponując kurs wedle starych wzorów. Mapy może nie dadzą zbyt ściśle praktycznych podpowiedzi, ale wniosą w peregrynację element romantycznej niespodzianki oraz refleks przebrzmiałych wspomnień. 600 kilometrów do pokonania można przebyć nawet i w milczeniu, "na odwal". Tylko co tu potem wspominać?

Wędrówka na północ nie zaoferuje jej kinowym konsumentom nic ponadto, co figuruje w reklamowej karcie dań. Miał być "film drogi" i taki obejrzymy. Produkcja w reżyserii Barta Schrijvera spełnia wymogi roboty aż przesadnie ascetycznej. W tym kontekście Wędrówka na północ sui generis nie zaliczy się do drogiego i przesyconego kasą kina wysokobudżetowego. Z dwugodzinnej wyprawy w towarzystwie skrytych narwańców chodzących własnymi ścieżkami nie wynikną jakieś przesadnie wyrafinowane reperkusje intelektualne. A mimo to uporczywa podróż w asyście milczącej kompanii nie będzie się dłużyć, co stanowi mimo wszystko niebagatelny atut tej dyskretnej i skromnej realizacji.

"Mam dość spania w mokrych ubraniach" - wyrwie się któremuś z partnerów zlanych ulewnym deszczem podczas pospiesznych zabiegów stawiania stelaży pod namiot. Napięcie można potem rozładować partią uno rozegraną jeszcze przed zapadającym zmrokiem. Gdy trafi się zasięg telefoniczny, podwładni Chrisa nękać będą go pytaniami o sprawy zawodowe. "Nawet zły dzień w naturze jest lepszy od dobrego w biurze" - "poleci" przypadkowym rymem zirytowany szef zastany podczas ucieczki od nowoczesności. GPS chwilowo okaże się zbędny. Wróci do łask dopiero w godzinach maksymalizowania zysku macierzystej korporacji.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze do filmu

0
Skomentuj jako pierwszy.
Nawigacja

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dźwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Zarządzanie