„Rodzina do wynajęcia” jest nostalgicznym portretem społeczeństwa w stanie postępującej dekompozycji 7
Phillip został „wypluty” przez amerykański rynek filmowy. Hollywood nie upomniało się o aktora. Mężczyzna przybył do Tokio i tam usiłuje znaleźć swoje miejsce na ziemi. Phillip nie przebiera w ofertach, zgadzając się na te najbardziej upokarzające. Właśnie trafiła się jedna z nietypowych. Phillip będzie miał szanse sprawdzić swój kunszt aktorski w osobliwych okolicznościach. Agencja pilotująca przedsięwzięcie oferuje „role” szczególne. Klienci tej instytucji zgłaszają się tu, by zatrudnić kogoś zdolnego wiarygodnie zagrać jakąś ważną postać w ich bieżących uwikłaniach rodzinnych. Phillip będzie miał okazję wcielić się w redaktora przeprowadzającego wywiad z przebrzmiałą gwiazdą ekranu. Leciwy aktor nie może poradzić sobie z magią braw, które nagle ucichły. Stary weteran scen i ekranów został zapomniany i opuszczony przez wierną dotąd publiczność. Wywiad z dociekliwym redaktorem może tchnąć nowe siły w gasnącego emeryta. Dawny splendor popłynie wartkim tokiem jego odkurzonych wspomnień.
Młoda matka samotnie wychowująca córkę ma problemy natury prawno-organizacyjnej. Tylko posiadanie dwojga rodziców daje gwarancję, by dziecko z powodzeniem aplikowało do elitarnej szkoły. Phillip z oporami „wejdzie w buty” powracającego na łono familii ojca. Dziewczynka szybko polubi „nowego” tatę. „Kto złamie przysięgę, ten padalec” - uprzedza spodziewane wypadki córka. Phillip obiecał, że nie wyjedzie bez pożegnania tak jak poprzednio. Legenda wymyślona przez matkę dziewczynki stanowiła, iż tata właśnie wrócił z długiej delegacji. Córka za świadomego życia widzi męskiego rodzica po raz pierwszy. Nie chciałaby go stracić ponownie. Kontrakt z agencją wynajmu nie opiewa jednak na czas nieokreślony. Umowa wygasa wraz ze zwieńczeniem celów przyświecających klientowi. A te zamkną się niebawem. Cóż więc zrobić z emocjami dziecka, które zdążyło się przywiązać do nowego członka rodziny?
Rodzina do wynajęcia jest nostalgicznym portretem społeczeństwa w stanie postępującej dekompozycji. Philip krytycznie spogląda na kraj, który wybrał do realizacji swoich zamierzeń. Panorama wydaje się tylko pozornie atrakcyjna. Na tle szczęśliwej egzystencji ogółu coraz ostrzej wyróżniają się liczne jednostki zdezorientowane i zagubione, pozostawione swoim losom, zapomniane. Philip szczelnie wpisze się w ponury krajobraz wyizolowanych mizantropów tylko z pozoru stanowiących z resztą wspólnotowy monolit. Hikari, autorka tej produkcji, nakręciła film ciepły i dający sporo materiału do przemyśleń. Choć odpowiedzi na nie można mnożyć w nieskończoność, kres tych poszukiwań nie musi się skończyć rozwiązaniem licznych pytań.
„Czemu dorośli zawsze kłamią?” – padnie nieuchronne pytanie. Przybrana córka Phillipa ma dość rozczarowań w swoim przecież niedługim życiu. Ojciec nie znajdzie dobrej odpowiedzi na takie wątpliwości. Mężczyzna wszak wybrał zawód, który z natury oparty jest na zasadzie udawania kogoś, kim się nie jest. Aktorstwo, co paradoksalne, plasuje się w rankingu profesji najbardziej docenionych przez obywateli. „Sprzedajemy emocje” – uczciwie zastrzegał szef agencji zatrudniającej Phillipa i jemu podobnych. Jako komiwojażer tego towaru aktor może czuć się spełniony. Padalec? To przecież kwestia gustu.
Dziękujemy za seans sieci Cinema City