Niedziele

7,3
Ainara to idealistyczna i błyskotliwa siedemnastolatka, która wkrótce musi zdecydować, jaki kierunek studiów wybierze. Młoda kobieta ujawnia jednak, że czuje się coraz bliżej Boga i jest gotowa podjąć życie w klasztorze. Wiadomość ta zaskakuje całą rodzinę, tworząc przepaść i próbę ognia dla wszystkich.

Reżyserka swoim filmem chętniej przyłoży wszelkiej maści moralistom, dla których siła argumentu intelektualnego nie jest podczas toczenia partnerskiego dyskursu wartością wystarczająca 7

„Czuję, że bóg mnie kocha” - wypali nastoletnia Ainara, wywołując tymi słowami konfuzję zebranej przy stole rodziny. Najbardziej niniejsza deklaracja poruszy ciotkę Maite. Kobieta otwarcie przyznaje się do swojej niechęci wobec kościoła i religii. Ainara miała podjąć decyzję o kontynuowaniu własnej edukacji oraz wyborze studiów. Dziewczyna tymczasem postanowiła dokonać niespodziewanej dla bliskich wolty życiowej. Ainara jest półsierotą. Matkę straciła dawno temu, ojciec założył nową rodzinę. Opiekę nad Ainarą przejęli wszyscy kolegialnie, łącznie z babcią, członkowie familii. Maite nie zostawi decyzji bratanicy naturalnemu biegowi losu. Ciotka jest menadżerką kultury, osobą obytą i inteligentną. Nie może jej się pomieścić w głowie tak abstrakcyjny ze swojego punktu widzenia pomysł, jak izolacja w zakonie Betanek. „Nie ma kosztów?” – docieka Maite podczas spotkania z zakonnicami gotowymi przyjąć Ainar w mury swojego kościoła. Buńczucznie nastawiona wobec świata sacrum ciotka ma na myśli wszelkie koszty takiego „transferu” osobowego. Te osobiste, mentalne, zdaje się jednak stawiać na zgoła poślednim miejscu.

Niedziele (2025) -

„Jak to jest z nim porozmawiać?” – dopytuje o relacje z bogiem partner życiowy Maite. Ainara chwilowo jest zajęta klikaniem w telefonie. „Sam spróbuj” – odpowie zdawkowo dziewczyna. Większość członków rodziny uważa postanowienia Ainar za demonstrację lub w najlepszym razie gest pochopny i nieprzemyślany. Po wywarciu presji, uargumentowaniu jej, dzięki wspólnej perswazji można sprawom nadać nowy tok. „Ona w niego wierzy tak jak ty w zmianę klimatu” – usłyszy Maite. Kobieta jest programowo nastroszona wobec wszelkich przejawów irracjonalnej wiary. Wszystkimi jej odcieniami głęboko pogardza. Cóż jednak zrobić, gdy ukochana i osobiście długo wychowywana bratanica postawi rodzinę w tak kłopotliwym położeniu? Wkrótce umrze babcia, patronka i nieformalny zwornik rodzinnego układu. Na horyzoncie zarysują się kwestie spadkowe, bolesne dla rodzeństwa. Ainara siłą rzeczy w tych żenujących utarczkach uczestniczyć już nie musi. Może więc decyzja o zmianie miejsca zameldowania była słuszna?

Nie ukrywającą swoich feministycznych poglądów Alauda Ruiz de Azúa rozprawiła się z problemem duchowej iluminacji w sposób bardzo dyskretny, by nie rzec spolegliwy. Reżyserka swoim filmem chętniej przyłoży wszelkiej maści moralistom, dla których siła argumentu intelektualnego nie jest podczas toczenia partnerskiego dyskursu wartością wystarczająca. Bywa, iż nie cofną się oni przed intrygą i pomówieniem, bo tak im nakaże wewnętrzny imperatyw czy bezwzględna chęć dominacji. Mimo to „zjadacze rozumów” pozostaną w zgodzie sami ze sobą i swoimi racjami. Alauda Ruiz de Azúa celnie obnażyła zatem ideologicznych besserwisserów, którzy być może znajdą pragmatyczne powody do samozachwytu nad swoja wyjątkowością, ale we własnym zacietrzewieniu nie dostrzegą, iż lepiej powiedzieć o jedno słowo za mało niż kilka zdań za dużo.

Niedziele (2025) -

„Nie wychodzą, bo nie mają dokąd!” – piekli się Maite. Kobieta ma na myśli tych, którzy ignorując doczesność życia, postanowili się zamknąć w klasztorze i oddać medytacji, umartwianiu się nad losem ludzkości, ascezie. Sprawy rodzinne sąd niebawem rozstrzygnie. Spadek po babci zostanie sprawiedliwie rozdysponowany. Rodzeństwo może się zgodnie rozejść do swoich zadań. Ainar wkrótce podejmie kluczową dla siebie decyzję. Maite jednak nie może przeboleć, że ktoś ośmieli się w ogóle rozważać absurdalne z jej punktu widzenia fanaberie egzystencjalne. Klimat się zmienia. To fakt czy wiara?

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 1
Camizi 4

Ciekawy temat, męczące wykonanie. Głównie za sprawą głównej bohaterki, której "powołanie" było jako dla mnie przedstawione skrajnie mało przekonująco. Nie wiem, czy to kwestia scenariusza, czy gry aktorskiej, ale w jej postaci nie dostrzegałem żadnych emocji (w przeciwieństwie do chociażby ojca czy ciotki, o których da się już coś powiedzieć, ale nie na nich skupia się fabuła).

Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dźwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…