Film „Wszystkie puste pokoje” celniej obnaży retoryczne żonglerki wielbicieli nieograniczonego dostępu do broni niż żmudna polemika z jej entuzjastami. 7

„Zostałem zaszufladkowany jako posłaniec dobrych wiadomości, którego puszczają na sam koniec” - tłumaczy swoje motywacje Steve Hartman. Reporter amerykańskiego kanału CBS News w programach macierzystej stacji miał dotąd szczególną pozycję dziennikarską. Hartman zazwyczaj występował w ostatniej sekwencji wiadomości, niejako w roli kogoś krzepiącego końcowym akapitem programu. Jak wiadomo pasma informacyjne „żywią się” sensacją. Pełno tu newsów dotyczących wojen, konfliktów oraz ogólnie pojętej przemocy. Ktoś taki jak Hartman miał za zadanie rozładowanie emocji nakręconego nią uprzednio widza. Tym razem reporter postanowił spointować niechlubne dzieło, jakim epatowały media jego rodzimej redakcji. „Spróbuj znaleźć coś dobrego w strzelaninie szkolnej” – wzdycha bezradnie reporter z przypiętą mu łatką posłańca optymistycznych wieści. I może właśnie w odruchu niezgody na akceptację zła postanowił Hartman wyruszyć w podróż po USA, by po latach spotkać się z rodzicami zabitych w szkolnych strzelaninach dzieci. Szczegółowa pamięć konkretnych matek, ojców, braci i sióstr zatarła się w odczuciu przeciętnych Amerykanów. „Osieroconym” rodzinom te wspomnienia już nigdy nie zostaną oszczędzone.

„W tym pokoju wylewa się dużo łez” - wyzna matka zastrzelonej dekadę wcześniej córki. Jej pokój zachował swój ówczesny kształt. Zabawki dziecka są na tym samym miejscu, co wcześniej. Półki bywają regularnie odkurzane, podłoga myta. Obok łóżka dziecka stoi krzesło. Ojciec przyznaje się do częstych wizyt w tym pustym pomieszczeniu. „Rozmawiam z nią” - dławi się łzami barczysty i na pozór odporny mentalnie mężczyzna. Inny z rodziców udostępni taśmę z nagraniami sielskiej imprezy sprzed lat, gdzie nieobecne już dziecko bryluje na pierwszym planie. I tu czas jakby się zatrzymał. Rodzice łamiącymi się głosami przeczytają archiwalne listy, jakie ich córka niejako awansem pisała do bliskich z perspektywy nieosiągniętych nigdy lat. Pozornie pełne idylli pokoje skrywają zapewne jeszcze niejedną tajemnicę, o której nieutuleni w żalu nie wiedzą. A może wcale nie chcieliby wiedzieć. Po co do traum przeszłości dorzucić kolejną?

Wszystkie puste pokoje są lakonicznym, ale dosadnym aktem oskarżenia wobec państwa, w jakim dostęp do broni jest powszechny. Uświęcony tradycją przywilej skutkuje niemal nieograniczoną podażą rozmaitych arsenałów. Apologeci tej szczodrobliwości zaoferowanej przez prawodawców chętnie operują argumentami zgoła demagogicznymi. Efekt beztroskiej polityki społecznej obezwładnia. Jej pełna PR-owej demagogii argumentacja, a zwłaszcza miałka merytorycznie zawartość nie wytrzymuje zderzenia z faktami. Na przestrzeni niemal trzydziestu lat, gdy Steve Hartman zajmował się niniejszym zagadnieniem, liczba nastolatków zastrzelonych podczas szkolnych lekcji wzrosła wielokrotnie. Film Wszystkie puste pokoje celniej obnaży retoryczne żonglerki wielbicieli nieograniczonego dostępu do broni niż żmudna polemika z jej entuzjastami.

„Nigdy nie fotografowałem tych, których już nie ma” – przyzna Lou Bopp. Stojący za obiektywem współtwórca filmu niejedno już przecież wydarzenie zmieścił w swoim szerokim kadrze. Tym razem przyjdzie mu „opowiedzieć” kamerą o tych, którzy nie mogą przemówić. Być może to wyjątkowe doświadczenie będzie precedensem na drodze doświadczonego fotografa. Wszak stworzył on niniejszym świadectwo cokolwiek nieme, a jednak nad wyraz dopominające się prawa głosu.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dźwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…