Co nas kręci, co nas podnieca 7.0

Fabuła jak zawsze porusza tematykę relacji uczuciowych, które dla Allena są niewyczerpanym źródłem inspiracji. Boris (Larry David), mężczyzna w sile wieku, radykalnie zmienia styl życia pod wpływem uczucia do zaledwie 20-letniej Melodie (Evan Rachel Wood), co nie pozostaje bez wpływu na jego najbliższe otoczenie i staje się powodem wielu zabawnych perypetii.

Recenzje

Allen powraca na stare śmieci 8
  • 2012-07-29
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Woody Allen lubi stać po obu stronach kamery. Nie od dzisiaj wiadomo, że bohaterów dla samego siebie opiera głównie na... sobie samym. Ile to razy obsadzał siebie w roli cyników i dziwaków, którzy są komicznymi pesymistami? Tym razem jednak Allen poszedł w inną stronę i stworzył postać nie dla siebie, a dla Larry'ego Davida. Mimo to, nadal czujemy obecność reżysera przez cały seans.

Boris Yellnikoff to podstarzały mężczyzna, który ma własne ekscentryczne poglądy na życie. Ludzie raczej za nim nie przepadają, głównie przez jego pesymistyczne i sarkastyczne zachowania. Po kolejnym ciężkim jak kłoda dniu, Boris wracając do domu napotyka młodą dziewczynę Melody. Od razu widać, że nie są to ludzie, którzy wytrzymaliby w tym samym pomieszczeniu, gdzie wszystkie nożyczki i zszywacze są pochowane. Jednak jak głosi przysłowie – "kto się czubi, ten się lubi" (eh te truizmy – rzeczywiście czasem tylko one najbardziej oddają sytuację). Obecność obojga głównych bohaterów pokazuje nam jak zwariowane jest życie, które potrafi połączyć ze sobą takie jednostki jak oni. Postacie drugoplanowe również pojawiają się jakby z innej bajki, a mimo to wszyscy tworzą piękną całość.

Evan Rachel Wood w roli głupiej i naiwnej dziewczyny, która ucieka z domu w poszukiwaniu lepszego życia na miarę Amerykańskiego Snu, sprawdza się znakomicie. Postać Patricii Clarkson, dewotki z przekonaniami, która przechodzi wielką przemianę i zaczyna smakować życia, również wypada znakomicie. Z pozostałej śmietanki aktorskiej ubito komiczną piankę. Mamy do czynienia z wieloma zaskakującymi zwrotami, co pokazuje nam, że życie nie musi być monotonne. Po prostu bądźmy szczęśliwy i nie bójmy się odkrywać siebie na nowo, warstwa po warstwie. Cały obrazek dopełnia postać sardonicznego Borisa. W końcu on jako jedyny widzi go w całości.

Allen osadzając swoje pełne ironii i kontrowersyjnych idei historie w Nowym Jorku czuje się jak ryba w wodzie. W czasie długich wakacji spędzonych w Europie, pozwolił Wielkiemu Jabłku dojrzeć i stworzył nową soczystą komedię w starym dobrym stylu. Allen powrócił! Nie wiem jak inni, ale mi tęskno było do brudnych i gwarnych ulic Nowego Jorku. Dziękuje. Prosimy o więcej.

1 z 3 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie