Sweet_Foxy użytkownik
Szkoda, że film zrobiony jest nie w europejskim, lecz w hollywoodzkim stylu, ale i tak polecam „Wytańczyć marzenia” jako piękny wizualnie i ciekawy w odbiorze.
Tematyka tańca nie jest mi szczególnie bliska, ale bardzo dobrze oglądało mi się film Wytańczyć marzenia, który – nie da się ukryć – obejrzałam głównie ze względu na Antonio Banderasa. Jest to dramat obyczajowy i muzyczny z 2006 roku w reżyserii Liz Friedlander.
Fabuła wykorzystuje znany już z innych produkcji motyw – ambitny nauczyciel zostaje zatrudniony w szkole, gdzie uczy się trudna młodzież, stara się przekonać nastolatki do zdobywania wiedzy i umiejętności, ma z tym mniejsze lub większe problemy, ale koniec końców okazuje się, że wśród uczniów znajdują się tacy, którzy odkrywają w sobie pasję. W produkcji Wytańczyć marzenia nauczycielem jest instruktor tańca towarzyskiego, który wskutek splotu wydarzeń trafia do jednej z nowojorskich szkół, gdzie podejmuje się pracy z młodzieżą. Scenariusz jest raczej dość przewidywalny i – chociaż oparto go na prawdziwych (ale oczywiście ubarwionych) wydarzeniach – z łatwością możemy odgadnąć główne punkty akcji.
A jednak film się broni – choreografia i muzyka tworzą niepowtarzalny klimat, który sprawia, że chce się to oglądać, nawet jeśli nie jesteś fanem „Tańca z gwiazdami”. Banderas zaś wygląda i porusza się fantastycznie. Emocji w produkcji tej z kolei jest tyle, że spokojnie można by obdzielić ze trzy inne filmy.
Szkoda, że film zrobiony jest nie w europejskim, lecz w hollywoodzkim stylu, ale i tak polecam Wytańczyć marzenia jako piękny wizualnie i ciekawy w odbiorze, z muzyką i tańcem, którym warto dać się porwać.
Latino dancer Banderas rulez !!! – Generalnie film z gatunku od zera do bohatera. Prawdopodobnie zginąłby gdzieś w tłumie jemu podobnych produkcji. Na szczęście jest Antonio Banderas. Hiszpański temperament, flamenco we krwi, rytm w sercu. Dla niego warto obejrzeć ten film i dla scen, w których jego temperament wybucha jeszcze bardziej.