Sweet_Foxy użytkownik
Klasyk lekkich filmów o zabarwieniu erotycznym, które niegdyś nastolatki oglądały z wypiekami na twarzy.
Lody na patyku w 1978 roku zapoczątkowały całą serię komedii erotycznych (powstało ich aż dziewięć!), która budziła wielkie zainteresowanie, zwłaszcza wśród młodzieży. To film izraelsko-zachodnioniemiecki, a jego reżyserii podjął się Boaz Davidson.
Patrząc na tę produkcję z dzisiejszej perspektywy, powiedziałabym jednak, że to po prostu bardziej film obyczajowy, poruszający problemy przyjaźni, dorastania, dojrzewania, pierwszej miłości, odkrywania swojej seksualności, a zatem wszystko to, z czym muszą się zmierzyć nastolatki. Zapewne kiedyś sceny erotyczne zaprezentowane w tym obrazie mogły budzić zgorszenie, ale dzisiaj? Wątpię. Czy warto zatem obecnie oglądać takie filmy? Myślę, że tak.
Yftach Katzur, Jonathan Sagall i Zachi Noy tworzą na ekranie bardzo zgrane trio. Każda z granych przez nich postaci jest inna, nie tylko fizycznie. Benji (Benzi) jest uroczy, delikatny i ma zadatki na porządnego faceta, Momo (Bobbie) to podrywacz, który „zalicza” kolejne dziewczyny, ale nie potrafi wziąć odpowiedzialności za swoje czyny, a Yudale (Hughie)… no cóż, Yudale to pechowy grubasek, który zawsze dostanie po głowie…
Takie zróżnicowanie głównych bohaterów to spory atut, bo fabuła nie jest przesadnie skomplikowana. Nie można się temu dziwić, bo widzowie biegli do kina nie dla niej, ale dla tej odrobiny seksu i golizny, którą można od czasu do czasu obejrzeć na ekranie.
Podsumowując, Lody na patyku to dość lekka komedia o wydźwięku erotycznym z nutką dramatu, ze współczesnej perspektywy zaś film o wchodzących w dorosłość chłopcach i ich problemach. Ma też znakomitą, ponadczasową ścieżkę dźwiękową.
Mało komedii jak i erotyki w filmie o tych 2 gatunkach, bardziej to dramat, dziwię się ze Benji zadaje się z chamem, który mu podebrał dziewczynę…