Roksana Goly użytkownik
„Musisz wkładać w rolę wszystko...”
Kobieta publiczna w reżyserii Andrzeja Żuławskiego to intensywna i mroczna opowieść o młodej, niedoświadczonej kobiecie, która staje się centralnym punktem toksycznego trójkąta miłosnego i artystycznego. Trafiając w duszne realia francuskiej bohemy, bohaterka próbuje odnaleźć swoje miejsce w świecie filmu, gdzie granica między fikcją, grą aktorską a brutalną rzeczywistością zaczyna się niebezpiecznie zacierać.
Okoliczności powstania tego filmu wiążą się z silną pozycją Żuławskiego na rynku zachodnioeuropejskim po ogromnym sukcesie kultowego Opętania. Polski twórca zyskał we Francji status reżysera bezkompromisowego i kontrowersyjnego. Pierwotnie do głównej roli kobiecej przymierzana była Sylvia Kristel – niekwestionowana ikona kina erotycznego tamtych lat, znana całemu światu z serii Emmanuelle. Gdy z powodu napiętego grafiku i kolizji terminów Kristel musiała zrezygnować z projektu, Żuławski zdecydował się na odważny krok. Główną rolę otrzymała Valérie Kaprisky. W tamtym momencie jej kariera znajdowała się na bardzo wczesnym, wręcz embrionalnym etapie. Choć miała już na koncie dostrzeżony występ u boku Richarda Gere’a w amerykańskim remake’u Do utraty tchu, wciąż uchodziła we Francji za aktorkę początkującą, poszukującą swojej artystycznej tożsamości. Rola u tak wymagającego, wręcz demonicznego reżysera jak Żuławski miała stać się dla niej albo ostatecznym testem, albo przepustką do wielkiej sławy.
Kaprisky udało się stworzyć kreację niezwykle magnetyczną, zawieszoną między dwoma skrajnościami. Z jednej strony bije od niej ogromna delikatność, dziewczęca naiwność i podatność na zranienie. Z drugiej – na ekranie emanuje wyzywającą, drapieżną seksualnością. Bohaterka decyduje się na świadome wykorzystanie własnego ciała w sposób czysto przedmiotowy. Doskonale widać to w gęstej od emocji scenie sesji zdjęciowej, w której tańczy, oddając się obiektywowi aparatu. Również nagość na planie filmu, w którym gra, staje się jej głównym narzędziem wyrazu. Reżyser tego fikcyjnego dzieła traktuje ją bezceremonialnie jak rzecz, a ona – w imię sztuki i pod wpływem manipulacji – bezwolnie na to pozwala. Kluczowym momentem dla zrozumienia dramatu bohaterki jest sekwencja mająca miejsce tuż po nagiej sesji zdjęciowej. Starsza sekretarka (Gertrude) podchodzi do głównej bohaterki (Ethel) i dotykając jej ciała, wypowiada słowa: „Wiele pani osiągnęła, pani ciało jest piękne”. W geście tym kryje się przerażający chłód. Kobieta dotyka Ethel w sposób mechaniczny, jakby oceniała idealny produkt lub rzeźbę. Zupełnie nie dostrzega, że pod tą piękną powłoką kryje się żywa istota, psychika oraz coś znacznie głębszego poza samym ciałem.
Konstrukcja fabularna opiera się na motywie „filmu w filmie”. Niestety oglądanie długich scen z kręcenia adaptacji „Biesów” Fiodora Dostojewskiego okazuje się dla widza potwornie męczące. Żuławski serwuje estetykę permanentnego krzyku, histerii, spazmów i aktorskiej nadekspresji. Chaos panujący na planie fikcyjnego filmu Kesslinga po pewnym czasie zamiast fascynować, zaczyna nużyć. Co ciekawe, na tle tego całego artystycznego rozedrgania i psychodramy, zaskakująco dobrze wypada wątek kryminalny związany z postacią Milana. Jest sprawnie poprowadzony, trzyma w napięciu i stanowi solidny, przyziemny fundament dla filmu, nie pozwalając całej opowieści ostatecznie rozpaść się pod ciężarem reżyserskich szaleństw.
Kobieta publiczna to w gruncie rzeczy gorzka i bolesna opowieść o aktorce, od której bezwzględnie wymagano całkowitego zatracenia się w roli. Świat sztuki potraktował ją czysto przedmiotowo – jako naczynie na cudze wizje i fantazje, z którego każdy z otaczających ją mężczyzn mógł bezkarnie skorzystać. W tym kontekście staje się ona tytułową, prawdziwą „kobietą publiczną”, odzieraną z prywatności i intymności dla uciechy mas oraz zaspokojenia ego reżysera. Pod względem tempa i natężenia emocjonalnego film to absolutny rollercoaster – cecha tak charakterystyczna dla większości produkcji Andrzeja Żuławskiego. Podsumowując, mimo świetnej roli Kaprisky i udanych elementów kryminalnych, film potwornie męczy widza swoją histeryczną formą. Zdecydowanie nie jest to pozycja dla każdego, a seans wymaga ogromnej cierpliwości.