Kontynuacja komedii Kac Vegas. Tym razem znani z pierwszej części Phil, Stu, Alan i Doug udają się do Tajlandii na wesele Stu. Pamiętając o wydarzeniach z Las Vegas panowie starają się aby tym razem wieczór kawalerski przebiegł spokojnie i bez szaleństw, oczywiście nie wszystko pójdzie po ich myśli...

Wataha wessana przez Bangkok szturmuje kina 8

Dwa lata po olbrzymim i dość niespodziewanym sukcesie przygód watahy pustoszącej Las Vegas, Todd Phillips ponownie wskrzesza ją do życia. O głupocie polskiego tytułu Kac Vegas w Bangkoku nie ma sensu pisać, bo już zostało napisane bardzo wiele. Czemu film nie nazywa się np. Kac w Bangkoku nie wie nikt. Cieszy za to, że Polska premiera jest u nas już tydzień po światowej.

Kac Vegas w Bangkoku (2011) - Justin Bartha

Ale zacznijmy od najważniejszego, czyli watahy. Skład prawie bez zmian. Znowu największe zamieszanie robią szalony dentysta Stu (Ed Helms), narcystyczny Phil (Bradley Cooper) oraz przede wszystkim zdolny do wszystkiego, brodaty Alan (Zach Galifianakis). Do stada próbują dołączyć azjatycki gangster, którego zawsze lepiej mieć po swojej stronie - Pan Chow (Ken Jeong) oraz nastoletni geniusz i przyszły szwagier Stu - Teddy (Mason Lee).

No, ale dość wstępów. Fabuła? Nie trudno się domyślić, że wataha tym razem zostaje wessana przez Bangkok i znowu kogoś zgubili. Jak dwa lata temu nikt nie pamięta, co się stało, a zamiast tygrysa i dziecka tym razem jest inne sympatyczne zwierzątko i odcięty palec. Schematów z poprzedniej części jest tak dużo, że łatwiej wyliczyć, co zostało dodane nowego. Ale co z tego ... Chociaż momentami wręcz natrętnie reżyser próbuje wymusić uśmiech w podobny, mało odkrywczy sposób, to dalej to działa. Dalej rynsztokowe żarty latają poniżej poziomu morza, a poziomy absurdu wyznaczają nowe granice. Wataha szaleje i jeśli ktoś oczekuje wyrafinowanego humoru, to będzie piekielnie rozczarowany. Można kręcić głową, że reżyser chciał pokazać za dużo, że wkradł się za duży, niezaplanowany chaos, ale czy to ma, aż takie znaczenie?

Kac Vegas w Bangkoku (2011) - Ed Helms

Nikogo pewnie też nie interesuje, że muzyka jest niezła, a kawałki dobrze dobrane do fabuły i budują odpowiedni nastrój. Ważne, że są wygłupy. Jeśli tego oczekujesz, to powinieneś zobaczyć ten film. Podobno 3 część będzie w Amsterdamie i będzie to na pewno nieco większe wyzwanie. Dwa razy na tą samą przynętę miliony się złapały, ale żeby złapać je trzeci raz, to trzeba wymyślić coś nowego. No i w 3 części czas na Alana? Chociaż może nie odbierajmy zabawy tym, którzy nie widzieli jeszcze dwójki. Może aspołeczny Alan odnalazł spokój i miłość życia w Bangkoku?

2 z 3 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 31
Quagmire 2

2/10 – Zaskakująco ponura i mroczna komedia, właściwie nie zaobserwowałem ŻADNEJ śmiesznej sceny. Trudno żeby śmieszyły mnie trwałe okaleczenia czy przepisane z pierwszej części i podkręcone do granic wytrzymałości widza motywy (bo trudno stwierdzić obecność gagów w tym chorym filmie) przy których Robert Downey Jr plujący w twarz psu w "Due Date" to gag na poziomie Monty Pythona. Od teraz będę omijał szerokim łukiem twórczość Todda Phillipsa, facet chce być kontrowersyjny ale jego chwyty są tak tanie, że bardziej przypomina twórcę "Piły 12" wrzuconego w świat komedii.

Zach Galifianakis jakimś cudem jeszcze bardziej podniósł poprzeczkę w kategorii najbardziej nieśmieszny i irytujący aktor komediowy wszech czasów. Dodatkowo "Kac Vegas w Bangkoku" to najbardziej bezczelnie odgrzewany kotlet od czasu "Facetów w czerni 2". Kompletna strata czasu.

micamic Quagmire 5

Może nie tak radykalnie, ale zgadzam się. Ja dałem 4/10

pajki_filmaniak 9

znakomita komedia trzyma poziom części pierwszej

master602 7

7/10 – dobry

Kali999 5

Zawodzi – Oczekiwania wielkie. Pierwsza część mnie rozwaliła, uśmiałem się co niemiara. Dlatego z niespotykaną radością zasiadłem do obejrzenia dwójki i zawiodłem się. Miał być ból szczęki, a był kac po słabej komedii.

micamic 5

Czy to w ogóle ma scenariusz ? – Twórcy filmu postanowili nie zawracać sobie głowy scenariuszem i wykorzystali gotowy scenariusz z części pierwszej. Pojechali do Bangkoku i nakręcili dubla. Oryginalna orientalna sceneria to jedyna zaleta tego filmu.
Jestem trochę zawiedziony bo część pierwsza była jedną z niewielu komedii ostatnich lat na której się uśmiechnąłem.

A ludzie którzy tłumacza tytuły filmów w Polsce znów strzelili sobie w stopę.

Więcej informacji

Proszę czekać…