Film duetu Glenn Ficarra oraz John Requa to zgrabny galimatias utkany z niespecjalnie wyszukanej materii 9
„Niepotrzebnie zjadłem cały chleb.” - walczy z niestrawnością podczas małżeńskiej kolacji Cal. Para właśnie oczekuje na podanie potraw w kameralnej restauracji. Cal jednak przedtem bezsensownie objadł się pieczywem i teraz nic więcej nie przejdzie mu przez gardło. Wkrótce okaże się, iż ten problem nie będzie najgorszym, jaki spotka mężczyznę tego wieczora. Emily nieoczekiwanie oznajmia, iż występuje z wnioskiem o rozwód. Cal jest zaskoczony i zdruzgotany. Pierwsze tygodnie po zdarzeniu spędza w pubie, zalewając frustrację trunkami uśmierzającymi. Tam spotka młodszego bywalca, który z enigmatycznych powodów „zaopiekuje się” rogaczem. Jacob ma niesłychane powodzenie u kobiet i widok rozmazanego sąsiada, który przy sąsiednim stoliku głośno rozpowiada o swoich porażkach małżeńskich, wzbudza odruch męskiej solidarności. Cal zastosuje się do obietnic młodszego bawidamka. Zmieni garderobę na modniejszą, uczesze się wedle zaleceń „eksperta”, skończy z dziaderskimi nawykami. Wszystko po to, by zemścić się matce swoich dzieci i ułożyć sobie przyszłość z kim innym. Jacob szkoli doświadczonego życiowo, ale „zielonego” towarzysko kolegę nie wiedząc, dokąd taka relacja w konsekwencji zmierza.
Jacob nie uznaje porażek na polu uwodzicielskim. Hannah jednak oparła się urokowi randkowego wyjadacza. Dziewczyna wybrała karierę prawniczą, nie chce być pucharem przechodnim w ramionach zdejmującego kolejne „skalpy” zalotnika. Gdy więc zblazowany młodzieniec napotka na ostentacyjny opór, jego zdumieniu nie będzie końca. Póki co Jacob pracuje nad wyciągnięciem Cala z dna emocjonalnej depresji. On sam nawet nie wie, że znalazł się na celowniku zaskakującej wielbicielki. Jest nią Jessica, nastoletnia opiekunka jego dzieci. W niej z kolei podkochuje się Robbie, syn Cala i Emily. Niewierna żona zaczyna wkrótce odczuwać tęsknotę za porzuconym mężem. Cal chwilowo koi troski u boku narwanej nauczycielki. Kiedy Hannah przekona się do Jacoba, sytuacja towarzyska stanie na głowie. Atrakcyjny podrywacz ulegnie czarowi wymykającej się stereotypom dziewczynie. „Jak mam z nią postępować?” - zwróci się zakłopotany i jednocześnie zakochany Jacob z prośbą o poradę. „Nie bądź sobą.” - radzi Cal nieobytemu w klasycznych układach męsko-damskich żółtodziobowi.
„Kocha, lubi, szanuje” pod niespecjalnie oryginalnym tytułem skrywa całkiem ciekawą i zabawną propozycję uczczenia wieczoru walentynkowego. Film duetu Glenn Ficarra oraz John Requa to zgrabny galimatias utkany z niespecjalnie wyszukanej materii. Tajemnicą sukcesu niniejszej produkcji na tle podobnych może być świadoma rezygnacja z polukrowanych dialogów na rzecz ripost werbalnie ciętych, niekiedy na granicy dobrego smaku. Pozornie zbyt zawiła intryga też zacznie nabierać rumieńców wraz z rozwojem akcji. Wyśmienite aktorstwo dodatkowo podkręci tę i tak już „odlecianą” fabułę. Nikt ze znakomitej obsady nie zaniży poziomu tego widowiska, a kilka wcale nieoczywistych osobowości wyróżni się na doborowym tle. Emma Stone jako Hannah postawi jeden z pierwszych stempli w swojej dziś już powszechnie docenionej karierze. Marisa Tomei w roli porywczej nauczycielki podpali lont komedii swoją nieokiełznaną ekspresją. Szkoda jednak nierozwiniętego od momentu realizacji filmu talentu Jonaha Bobo, czyli Robbiego. Jego starsza o cztery lata niania podkochuje się w Calu. „Za kilka lat będę wyglądał jak on.” - sugestywnie przekonuje trzynastolatek. Robbie wciąż nie traci nadziei, że dziewczyna przeniesie swoje uczucia właśnie na niego. W aktorskim życiu Jonah Bobo nie poszedł w ślady filmowego taty. Jedyny to realny niedosyt wysnuty po projekcji filmu „Kocha, lubi, szanuje”.
Dziękujemy za seans sieci Cinema City
ciekawy film miejscami śmieszy i dobre aktorstwo 7/10