Sweet_Foxy użytkownik
Łączy w sobie miłe kino familijne z komedią romantyczną. Russo i Quaid tworzą na ekranie piękną i uroczą parę, a dzieci i nastolatki dobrze dają sobie radę.
Lubicie zwariowane komedie? Ta jest zwariowana w szczególny sposób… Oto spotykają się on i ona. Są znajomymi z dawnych lat. Teraz oboje owdowiali. Coś zdecydowanie ciągnie ich ku sobie i postanawiają stworzyć związek. Do tej pory nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Haczyk tkwi w sytuacji rodzinnej pary. Otóż razem mają aż… osiemnaścioro dzieci. W dodatku prezentują zupełnie odmienne podejście do ich wychowywania. Grana przez Rene Russo Helen North, matka dziesięciorga, uważa, że należy pociechom zostawiać sporo swobody. Z kolei Frank Beardsley, w którego rolę wciela się Dennis Quaid, wychowuje swoją ósemkę twardą ręką. Czy uda im się porozumieć w tej kwestii? No i najważniejsze pytanie: co dzieci sądzą o nowych partnerach swoich rodziców? Podpowiem. Zadowolone nie są i postarają się uprzykrzyć im życie.
Muszę przyznać, że Russo i Quaid tworzą na ekranie piękną i uroczą parę, a dzieci i nastolatki dobrze dają sobie radę. Film, wyreżyserowany przez Raję Gosnella, jest całkiem sympatyczny i ma sporo uroku. Łączy w sobie miłe kino familijne z komedią romantyczną, znakomicie nadając się na seans dla całej rodziny. Muszę tutaj zaznaczyć, że jest to remake obrazu z 1968 roku pod tym samym tytułem, nie widziałam jednak pierwowzoru (obecnie chyba jest dość trudno dostępny), więc nie jestem w stanie porównać obu produkcji.
Choć film jest dość przewidywalny, fabuła szalona i mało realistyczna, mnogość bohaterów (osiemnaścioro dzieci!) może przyprawiać o zawrót głowy, humor nieraz niepotrzebnie zmierza w stronę komedii slapstickowej, a tempo jest nierówne, Twoje, moje i nasze to całkiem dobra propozycja na udany rodzinny seans.
o.k. – Świetny film familijny, dawno takiego nie ogladałem.