Wydawać by się mogło, że w świecie, w którym umarli powstają z grobów a słowa "życie" i "śmierć" tracą swoje znaczenie, nie ma już miejsca na miłość. Nic bardziej mylnego! Pewnego dnia córka wojskowego odpowiedzialnego za eksterminację nieumarłych spotyka niezwykle przystojnego Perry’ego. Między obojgiem od razu zaczyna iskrzyć. Nie ma tu żadnego znaczenia, że serce chłopaka już od dawna… nie bije. Ich miłość jest z jednej strony skazana na niepowodzenie, ale z drugiej daje szansę, na zbudowanie mostu między życiem i śmiercią. Dzięki nim może zakończyć się konflikt między ludźmi i martwymi.

Jeśli oczekujesz od zombie bycia strasznym i odrażającym to ta produkcja może Cię zawieść. W przeciwnym wypadku "Wiecznie żywy" może okazać się znakomitą rozrywką na wieczór. 7

Literatura młodzieżowa z pierwszego dziesięciolecia XXI wieku garściami czerpała z motywów magii i istot nadnaturalnych. Rosnąca popularność tego typu prozy spowodowała, że dość szybko o bestsellery upomniało się kino. Jak grzyby po deszczu powstawały kolejne adaptacje, także z pola literatury młodzieżowej. Początkowo prym wiodły czarodzieje, wilkołaki i wampiry, z czasem zaczęto tworzyć własne interpretacje baśni znanych z m. in. kart ksiąg braci Grimm oraz nawiązywać do motywu zombie, o którym traktuje film Jonathana Levine.

Wiecznie żywy (2013) - Nicholas Hoult, Rob Corddry, Teresa Palmer (I)

Fabuła filmu koncentruje się na historii R., truposza, który po zjedzeniu mózgu jednego z nastolatków, zakochuje się w jego dziewczynie. Od pierwszych minut filmu postać ta kreowana jest na wyjątkowego przedstawiciela zombie. Znudzony swoją egzystencją spędza czas na słuchaniu muzyki, kolekcjonuje płyty winylowe. Później historia staje się bardziej banalna... love story dziewczyny i truposza.

Mocną stroną scenariusza jest humor. Dowcip w tym filmie unika żenujących podtekstów, jest subtelny, w dużej mierze oparty na żarcie sytuacyjnym. Jednakże pod względem scenariusza produkcja ma więcej wad. Są to w dużej mierze przewidywalność głównych wątków oraz powtarzalność kalek z innych produkcji o żywych trupach. Co do pierwszego, film jest często porównywany do "Zmierzchu", choć historia Belli i Edwadra jest gorzej opowiedziana, a przez to naiwna do granic możliwości. Stąd też bardziej dostrzegłbym tutaj odwołania do "Romea i Julii" m.in. za sprawą imion głównych bohaterów czy koncepcji zwaśnionych rodów, tutaj ludzie i nieumarli.

Wiecznie żywy (2013) - Lio Tipton, Nicholas Hoult, Teresa Palmer (I)

Pochwalić należy grę aktorską Nicholasa Houlta ("Kumple", "Samotny mężczyzna"), który w dużej mierze ciągnie ten film. Widać, że aktor potrafi panować nad swoją mimiką, właściwie oddając emocje swojego bohatera. Rola R. pasuje do niego, w tym wypadku casting nie zawiódł. Niestety nie można tego powiedzieć o partnerującej mu Teresie Palmer ("Jestem numerem cztery"), która nie odnalazła się w roli zakochanej dziewczyny. Chemii między głównymi postaciami nie było.

Pod względem realizatorskim produkcja jako tako się broni. Zarzutem są tutaj niedoskonałości reżyserskie. W jednej scenie bohater tłumaczy widzom, że zombii są wolniejsze od ludzi, by zaraz potem, zaprezentować znakomity refleks truposzy podczas walki wręcz. Na szczęście w jakieś mierze rekompensuje to dobry montaż, przemyślana scenografia oraz charakteryzacja. Efekty komputerowe dalej się bronią, choć już nie tak dobrze jak w dniu premiery, 10 lat temu.

Wiecznie żywy (2013) - Nicholas Hoult, Teresa Palmer (I), Lio Tipton

Niezmiennie zwracam uwagę na muzykę, która została odpowiednio wkomponowana i stanowiła świetne tło dla przedstawionej historii. Usłyszymy muzykę z lat 90. XX wieku, m.in. fragmenty "Missing You" z repertuaru Johna Waite'a czy "Oh Pretty Woman" Roya Orbisona.

Ogólnie rzecz biorąc, "Wiecznie żywy" to film wart polecenia, choć na pewno nie spodoba się każdemu. Z resztą od początku był kierowany do nastolatek i nastolatków. Tak więc, jeśli oczekujesz, że zombie jest od bycia strasznym i odrażającym to ta produkcja może Cię zawieść.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 8
Telmah 6

Myslalem, ze to bedzie cos jak diamentowe wampirki i teraz zepsuja nam zombie. Szczesliwie, tym razem jeszcze sie udalo.

jacks 2

Kompletne nieporozumienie – Musiałem się zmuszać żeby nie zasnąć na tym filmie. Sądziłem, że nic nie pobije Intruza z Saoirse Ronan, ale grubo się pomyliłem. Ta produkcja to mix Zmierzchu z filmami o zombie, ale w najbardziej lajtowym wydaniu… Głupota scenariusza, zachowania bohaterów, montaż, nudna narracja, brak emocji – to tylko pierwsze co przychodzi mi na myśl wspominając ten film. Zdecydowanie odradzam, bo jest to czas wycięty z życiorysu. 2 to max na co ten film zasłużył z mojej strony.

dharus 7

7/10 – Na moje oko, film wnosi powiew nowości w filmy o zombi. Oczywiście bazuje na książce, której nie miałem przyjemności przeczytać, ale i tak to coś nowego w filmach.

Zombi, spoiler które czują i mogą kochać jak my, którzy mogą się uleczyć, które marzą, pragną, potrzebują, takie to wszystko ludzkie, nieprawdaż? A jednak martwe – do czasu…

Lekka humorystyczna forma i fajna narracja głównego bohatera tworzą miła ucieczkę od codzienności w nudny wieczór.

master602 3

3/10 – kiepski

Beznickowy 6

Jeden z lepszych swojego gatunku – Trzeba przyznać, że film miał bardzo dobre zwiastuny i obawiałem się, że wszystko, co najlepsze zostało w nich umieszczone. I tak też się stało. Mało tego, uważam że zwiastuny zostały o wiele lepiej zmontowane niż sam film. Choćby scena, gdy "R" opowiada o swoim przyjacielu i że lubią sobie czasami "porozmawiać". Na filmie ich "pogawędka" trwa o wiele dłużej, przez co straciła swoją siłę rażenia. Niemniej jednak, zdystansowana narracja sprawia, że można całkiem dobrze się bawić. Jedna z lepszych komedii romantycznych z elementami fantasy.

6/10

micamic Beznickowy

Dobry początek a po 15 minutach twórcy gubią się i nieuchronnie podążają ku tandecie. Najbardziej denerwuje mnie, że nakreślone na początku założenia (bohater zombie obdarzony świadomością ale ograniczony faktem bycia martwym) szybko zostają odrzucone. We wspomnianej przez Beznickowego świetnej scenie "pogawędki" dwóch zombie, umarlaki mogą sobie co najwyżej pojęczeć ale już po kilkunastu minutach gadają niemal całymi zdaniami. Coś tu jest grubo nie tak. Mógł być z tego niezły film gdyby twórcy oparli się idei stworzenia komedii romantycznej dla nastolatków.

Quagmire Beznickowy 6

Fajny, nawet całkiem świeży pomysł wyjściowy dla filmu o mocno nieświeżych bohaterach doczekał się rozczarowującego rozwiązania. W ciągu kolejnych minut ulatuje gdzieś początkowy, sympatyczny klimat, może nawet nieco porównywalny do amerykańskiego kina niezależnego, aby przejść do okropnie cukierkowego zakończenia. Levine po 50/50 kolejny raz udowadnia, że potrafi operować piosenkami i to w sumie wszystko co zapamiętam z tego filmu. Szkoda.

6/10

Więcej informacji

Proszę czekać…