Spartakus: Wojna potępionych: Victory 3x10 7.6

Ludzie Spartacusa by zmylić Crassusa i Pompeyusza podbijają kolejne wille. Trwają przygotowania do bitwy ostatecznej, gdzie siły buntowników są zdecydowanie mniejsze. Ci z rebeliantów, którzy nie są zdolni do walki oddzielają się by przeprawić się przez góry. Crassus dowiaduje się prawdy o swoim synu, czy jest zdolny przebaczyć jego zabójczyni? Trak zdaje sobie sprawę, że szanse na wygraną są nikłe, mianuje Gannicusa dowódcą drugiego oddziału. Dochodzi do bitwy ostatecznej...

Recenzje

Historia jest nieubłagana, cudu jednak nie było. 9
  • 2013-04-17
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Możliwe spoilery Nadszedł finał całej historii Spartakusa zekranizowanej w Nowej Zelandii przez amerykańską stację telewizyjną STARZ. Przez 4 sezony emocjonowaliśmy się niesamowitymi scenami walki, przepełnionymi krwią i brutalnością. Twórcy nie pożałowali nam również scen seksu tego brutalnego, ale także tego pełnego miłości. Niesamowite zawiłości fabuły z intrygami, w których uczestniczyli tak samo mężczyźni jak i kobiety sprawiły, że serię można śmiało nazwać najbardziej "epicką" ekranizacją buntu rzymskich niewolników.

Cały ostatni sezon przygotowywał nas do nieuchronnego końca, natchniony przez bogów Spartakus musiał w końcu polec. Jednak gdzieś tam w głębi, każdego z widzów na pewno tliła się nadzieje, że scenarzyści zmienią bieg historii i ocalą pełnego dobroci Traka. Jednak tak się nie stało, historia jest nieubłagana, Spartakus ginie, zagadką przed ostatnim odcinkiem było w jaki sposób zostanie to pokazane.

Spora część odcinka to seria pożegnań, wszyscy doskonale wiedzą, że szanse na zwycięstwo i przeżycie są nikłe. Ckliwa muzyka i łzy w oczach postaci wprawiają wręcz w dramatyczny klimat. Przemówienia Spartakusa walczącego o wolność i miłość mogą wywołać ciarki, a dialogi Simona Merrellsa (Crassus) mogą przywołać wspomnienia podobnych w wykonaniu Johna Hannaha (Battiatus) w pierwszej serii.

Nadchodzi walka ostateczna, i tak jak obiecywali twórcy jest to coś wielkiego, wspaniała walka i poświecenie, niesamowita muzyka i... dramat bohaterów. Każda śmierć jest dramatycznie odegrana i przedstawiona. Pewien niedosyt może pozostawić pokazanie końca Gannicusa, który był prawdziwym "bogiem areny" i na pewno nie zasługiwał na taki los. Jednak nie pokonał go jeden człowiek, a cała uzbrojona w tarcze i miecze armia. Tak jak się można było spodziewać główna walka to pojedynek Spartakusa z Crassusem. W mojej opinii scena na najwyższym poziomie i z godnym zakończeniem.

Można się przyczepić do paru rzeczy w całej serii jak i w odcinku "Victory", na pewno są to niedopracowane, komputerowe scenerie, walczące kobiety, które pokonują sporo większych od nich żołnierzy, no i w końcu postać Spartakusa przedstawiona w sposób mocno heroiczny, niemal boży.

Wspaniały hołd oddano poległym we wcześniejszych seriach niewolnikom i gladiatorom, a szczególnie wspomnienie podczas napisów końcowych zmarłego Andyego Whitfielda, z którym wydaje się, że serial byłby jeszcze lepszy.

Niemal doskonały finał wspaniałego serialu, podczas którego emocje są nieuniknione.

2 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie