W nowym zwierciadle: Wakacje 6.0

W celu poprawienia rodzinnych kontaktów Rusty Griswold zabiera swoją rodzinę na wycieczkę do parku rozrywki.

Recenzje

Nie wystarczy nazywać się Griswold 6
  • 2015-09-13
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Nie wiem jak Wam, ale mnie przygody rodziny Griswoldów nieodłącznie kojarzą się z dzieciństwem. Dowolny film z serii W krzywym zwierciadle tuż obok Kevina zawsze obecny był w TV podczas dowolnego święta. Dlatego też bardzo byłem na "nie" od pierwszych niusów zapowiadających W nowym zwierciadle: Wakacje. Griswoldów się po prostu nie rusza; są idealni tacy jacy byli w latach 80.

Zacznijmy od obsady. Główna rola, bo jakby inaczej, trafiła w ręce amerykańskiej wersji Cezarego Pazury - Eda Helmsa, który obskakuje ostatnio chyba wszystkie komediowe produkcje (z tych bardziej znanych chociażby: trylogia Kac Vegas, Millerowie czy Stretch), bo odnoszę wrażenie, że wszędzie go pełno. U jego boku stoi podstarzała córka Al'a Bundy'ego, czyli Christina Applegate - trochę zapomniana gwiazdka, która dwoi się i troi żeby dorównać swojemu partnerowi. Najlepiej z nowych Griswoldów, w moim odczuciu, wypadają dzieciaki, a zwłaszcza najmłodszy syn Rusty'ego - Kevin (Steele Stebbins), który maltretowaniem brata i siarczystymi bluzgami potrafi szybko przywołać uśmiech na twarzy. Starszy brat, nieco zniewieściały Skyler Gisondo, również daje radę, ale w pewnym momencie filmu odniosłem wrażenie, że rodzeństwo przestaje się zauważać. Wisienką na torcie są role drugoplanowe, których mamy tu od groma z samym Thorem na czele. Miło, że postanowiono uzupełnić obsadę o oryginalnych rodziców Rusty'ego, czyli Chevy Chasea i Beverly D'Angelo. Nie będę jednak ukrywał - ten epizod był tak krótki i na siłę śmieszny, że spokojnie obyłoby się bez ich pomocy.

Sam film pod względem fabuły jakoś się jeszcze wybrania, ale warto zwrócić uwagę na poziom żartów (bo w końcu to komedia), a te są totalną sinusoidą: od trafnych i oryginalnych gagów związanych z wynajętym albańskim rodzinnym samochodem, poprzez klasyczny skecz z hektolitrami wymiocin do kompletnie niesmacznych żartów rodem z Kac Vegas 3 (pamiętacie żyrafę?), czyli np. zderzenie czołowe ślicznotki na jakiejś autostradzie czy rozjechanie bawoła (?) jakimś quadem i zmywanie jego krwawych resztek szlauchem z ciągle uśmiechniętego Helmsa.

Nie da się jednak ukryć, że film dobrze się oglądało, choć po cichu mam nadzieję, że wyniki finansowe nie zadowolą studia i nie dojdzie do powstania kolejnych części. Polski dystrybutor już na wszelki wypadek dopisał do tytułu _W nowym zwierciadle_... Boże, jak mnie bolą oczy, kiedy to czytam.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Recenzja filmu "W nowym zwierciadle: Wakacje" 5
  • 2015-09-04
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Rusty (Ed Helms) ratuje samolot, który nieudolnie pilotowany przed starzejącego się kolegę wpada w liczne turbulencje i szybko traci wysokość. Jest cichym bohaterem, na którego nikt nie zwraca uwagi, ale nie wydaje się sfrustrowany czy nieszczęśliwy. Jego prawdziwą ostoją jest rodzina: urocza żona Debbie (Christina Applegate) i synowie. Radosna rutyna, które daje mu satysfakcję sprawia, że nie spostrzega coraz większego smutku i niezadowolenia ze strony żony. Te wakacje mają wszystko zmienić – wnieść coś nowego w ich związek oraz zbliżyć wiecznie skłóconych braci.

John Francis Daley i Jonathan M. Goldstein tworzą komedię familijną zahaczającą o kino drogi, gdzie bohaterowie dowiadują się prawdy o sobie i przechodzą metamorfozę. Rodzina z Chicago wyrusza przez całą Amerykę do miejsca z dzieciństwa Rusty’ego, parku rozrywki Walley World. Podróż obfituje w liczne wypadki, przypadki i katastrofy, które ku uciesze widzów, sprawdzają wytrzymałość rodziny Girswoldów. Stłuczki, rozmowy i przekomarzania, momenty wzruszenia i niemałego obrzydzenia składają się na opowieść o poszukiwaniu esencji szczęścia w małych rzeczach.

W nowym zwierciadle: Wakacje opiera się na niewyszukanym humorze. Pełno tutaj wydzielin, dowcipów fekalno – wymiotnych, które niebezpiecznie balansują na granicy dobrego smaku oraz seksualnych aluzji. Na podobnym koncepcie zbudowana była komedia Millerowie, którą na swym ramionach niosła fenomenalna obsada. W tegorocznej ofercie wakacyjnej jest podobnie, a na pochwałę zasługuje dobrze skonstruowana ścieżka dźwiękowa (rodzinny hit Seal „Kiss from a rose” oraz genialnie wybrzmiewające I Can’t Live (If Living Is Without You) Mariah Carey podczas niebezpiecznego spływu kajakowego). I choć większość scen szczerze bawi, to zdarzają się przedłużone gagi, które marnują potencjał komediowy.

Każdy W nowym zwierciadle znajdzie coś dla siebie. Braterską miłość, młodzieńczą inicjację, subtelne uczucia czy wulgarne obnoszenie się seksualnością. Pomimo kontrowersyjnych scen, reżyserowie pozostają dość konserwatywni. Pochwała rodzinnych wartości, zrozumienia i wzajemnego szacunku, to morał, który zostaje nienachlanie podany. Pomimo kilku potknięć, to wciąż dobra zabawa.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie