Bunnyman 2.0

Grupka przyjaciół jadąc odludną drogą zostaje zepchnięta przez kierowcę ciężarówki w wyniku czego ich samochód ulega awarii. Nie mając innego wyjścia muszą pieszo szukać pomocy. Nieoczekiwanie ich śladem zaczyna podążać przebrany w strój królika szaleniec.

Recenzje

Nieudana podróba. 2
  • 2018-10-11
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Możliwe spoilery Bunnyman to typowy przykład kiepskiego horroru, w którym pomimo czerpania garściami z klasyków gatunku wszystko wyszło nie tak jak powinno. Już od początku widać, reżyser miał pewną wizję swojego filmu i jakimś cudem udaje mu się zrealizować ten projekt, ale wszystko rozsypało mu się przy szczegółach. Jedyną nowością jest tu kostium psychopaty. Ubrany w strój królika morderca jest czymś na tyle egzotycznym, że przyciąga uwagę widza chcącego zobaczyć jak wygląda gigantyczny królik, z piłą mechaniczną ćwiartujący swoje ofiary. Niestety na tym kończą się pozytywy i zaczyna cała litania idiotyzmów i niedoróbek.

Film całkowicie poległ scenariuszowo. Odpowiedzialny zarówno za scenariusz jak i reżyserię Carl Lindbergh od początku tworzył slasher mający być wtórnym i powielającym schematy, bez dozy jakiegokolwiek zaskoczenia. Mamy więc standardową grupkę nastolatków, którym psuje się samochód na odludziu. Szukając pomocy nasi bohaterowie trafiają na rodzinkę szaleńców, kanibali co oczywiście przeradza się w krwawą łaźnię. Jak to zwykle bywa wszystko potoczyło by się zgoła inaczej ale na logikę nie mamy tu co liczyć a wybory jakich dokonują bohaterowie są irracjonalne. O ile da się to przełknąć przez niemal cały film to zakończenie woła już o pomstę do nieba i jest jednym z najgłupszych jakie widziałem.

Mocno przeliczy się każdy kto wierzy, że braki zastąpią hektolitry krwi i wyrafinowane sceny morderstw. Mamy tu co prawda kilka trupów ale zapomnijmy o jakichkolwiek torturach, czy obleśnych scenach rozdzieranego ciała. Wszystko ogranicza się do pryśnięcia krwi i ujęć kamery pod dziwnymi kontami by pokazać jak najmniej.

Dodajmy do tego, że patrząc na ciężarówkę szaleńca i rodzinkę kanibali, jak również osadzenie akcji w niezamieszkałych lasach od razu nasuwa się skojarzenie z Droga bez powrotu, któremu Bunnyman nie dorasta do pięt.

Jest to więc kiepski horror, który zawodzi widza a całej lini i nie warto zaprzątać sobie nim głowy. Oceniam go na 2 jedynie przez pryzmat zabawnego faceta w przebraniu królika.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie