Na Mlecznej Drodze 6.3

Trwa wojna, a wokół rozkwita wiosna. Mleczarz Kosta (Emir Kusturica) codziennie przekracza linię frontu, aby dowieźć żołnierzom pożywienie. Los mu sprzyja: kule się go nie imają, piękna Milena (Sloboda Mićalović) oddała mu serce, a jego przyszłość rysuje się w jasnych barwach. Do czasu. Wraz z przybyciem do wioski tajemniczej Włoszki (Monica Bellucci), życie Kosty wywraca się do góry nogami. Tak wygląda początek namiętnej i zakazanej miłości, przez którą para bohaterów zostanie wystawiona na niejedną niebezpieczną próbę. Skoro jednak połączył ich los, to nikt i nic nie może im zagrozić.

Recenzje

Na mlecznej drodze to oniryczna historia, która próbuje uciec od okrutnego świata wojny miłością, wyobraźnią. 7

Trzeba wiedzieć, kiedy przestać wąchać czas – powiedział kiedyś jeden mądry reżyser w kontekście, że twórczość niepowtarzalna i wyjątkowa nie jest reżyserom dana na zawsze, a ich przydatność do „spożywania” ma określoną datę. Ostatnie dzieło Na Mlecznej Drodze Emira Kusturicy udowadnia, że mimo już pewnej niezgrabności i wszystkoizmów, dalej jest na dobrej drodze. Kocha realizm magiczny i już nie zawsze z tą samą wzajemnością, ale nieustannie z błyskotliwością, a jego wyobraźnia się nie starzeje.

Wojna otacza naszych bohaterów, jednak oni za wszelką cenę próbują wśród hałasu wybuchających bomb czerpać przyjemność z nieunicestwionej jeszcze natury i niezakończonego życia. Pragną zagłuszyć swoim bałkańskim śpiewem i zabawą, strzały, a broń zamienić na kieliszek. Nasz główny bohater Kosta, niczym Don Kichot na swoim osiołku, na przekór zdrowemu rozsądkowi jest do cna szlachetny, dobry i broni ideałów, działając skrajnie inaczej, niż inni próbujący przetrwać w tej gnijącej od przemocy rzeczywistości. Kosta jeździ codziennie po mleko ze swoim przyjacielem, sokołem na ramieniu, mocno przygląda się życiu zwierząt, odwracając tym samym widok od ludzi, bo ci nie mają mu już nic, prócz cierpienia, do zaoferowania. W tym czasie we wsi pojawia się kandydatka na męża brata Mileny, szalonej mieszkanki wsi, Włoszka. Zaślubiny nie mogą się jednak jeszcze odbyć, gdyż przyszły małżonek nieznany Pannie Młodej, walczy w Afganistanie. O nowej przybyszce krążą różne plotki, które okazują się mieć wiele wspólnego z prawdą. Jednak Kosta nie myśli, jak większość, właściwie nic go to nie interesuje i zakochuje się w kobiecie od pierwszego spojrzenia. Oczywiście w charakterystycznie dziwnych warunkach, jak na kino Emira Kustiricy przystało.

Na Mlecznej Drodze, mimo wybojów, to kino trochę creme de la creme artysty. Mamy jego charakterystyczne zagapienie się w przyrodę i symbolikę odczytywaną w jej działaniach. Na przykład wąż popijający białe mleko często oznacza, że to zwierzę będzie sprzyjać temu, co go karmi i przyniesie mu szczęście. Bałkański szał zostaje tutaj przeszczepiony bez utraty chociażby kropelki temperamentu, czy rakii. Główny bohater żyje w kontrze do reszty, jest artystą, nie umie i nie chce walczyć, co tylko ma udowadniać, że dobroć to najbardziej dziurawy pancerz w codziennym życiu. Do tego Panna Młoda, która piękna i mądra, doprowadza swoją postacią do tego, że świat staje na głowie – z Kostą również, który myślał, że już nigdy nic nie poczuje. Jednak mimo chwilowych zawrotów głowy, nie można tego nie obejrzeć.

Wszystko jest tutaj oniryczne, z nastrojem z Paragrafu 22, czy M.A.S.H i mnóstwem absurdu. Ale w tym całym barłogu 1993 roku, chodzi o realne uczucie, nawet w nierealnych warunkach i w tym jest uroda tego filmu. Kusturica mimo swojej magicznej różki, która mu się czasami zawiesza, nie przebiera w kolorowe stroje wojny. Artysta pokazuje w groteskowy sposób jej bezsens, nie oszczędzając nikogo i niczego. Cierpią niewinni ludzie i jeszcze bardziej niewinne zwierzęta.

Doskonale za to rozgrywa wątek miłosny, z charakterystyczną dla siebie skrajnością uczucia, nie mającą podstaw w zdrowym rozsądku, a tylko w sercu i dlatego z sercem jest zrobiony. Specyficzny pościg jaki trwa za nimi w celu schwytania włoskiej piękności, jest pełen niewiarygodnej wiary, zwrotów akcji, specjalnego „udziwnienia”. Jednak też od początku wspólnej ucieczki czujemy, mimo wielkiej nadziei, jaką mają i zakochani, że z pewnych sytuacji nie da się uciec. To te drugie znaczenie Paragrafu 22, które pokazuje swoje lico w całej okazałości.

Dlatego mimo pięknych pejzaży, cudownie kontaktowej z bohaterem przyrody, ta ponosi porażkę z przemocą i okrutny jęk świata cierpiącego, dostającego nieustannie ciosy, wśród zapierających dech w piersiach przestrzeniach, jest jeszcze głośniejszy. Zostaje tylko ledwo słyszalne echo. Bo ginie piękno – dosłowne i te dotyczące uczuć bohaterów. Jest też w tej historii dużo dziecięcej percepcji, ale czego się można spodziewać innego po Emirze Kusturicy.

Czasami to wszystko się zacina, jak zegar w filmie, bo ile można być autoepigonem, gdzie nie następuje moment „hop na drugą nóżkę” przez co chwieje się równowaga między sposobami prowadzenia narracji. Jednak Na Mlecznej Drodze to historia wzruszająca prawdziwą treścią, podaną w często nieprawdziwej formie. Świat to nie kraina mlekiem i miodem płynąca.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie