Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął 6.6

Zdawać by się mogło, że pełne ekscytujących przygód życie Allan Karlssona dobiegnie końca w domu spokojnej starości. Nic bardziej mylnego – bohater, pomimo setki na karku, wciąż cieszy się doskonałym zdrowiem. Podczas, gdy personel przygotuje dla niego wielkie przyjęcie urodzinowe, Allan wyskakuje przez okno i brawurowo ucieka z ośrodka, inicjując serię zabawnych i zaskakujących zdarzeń. Walizka pełna pieniędzy, banda motocyklistów, słoń-cyrkowiec, angielski gangster-choleryk, najbardziej flegmatyczny policjant świata – dla przeciętniaka każdy z elementów tej osobliwej wycieczki stałby się przygodą życia. Ale nie dla Allana, który nie tylko był naocznym świadkiem, ale również odegrał kluczową rolę w najważniejszych wydarzeniach XX wieku. Podróżując po całym świecie i wykonując tajne misje, zawarł, między innymi, znajomość z generałem Franco, Stalinem, prezydentami USA Trumanem i Reaganem, Michaiłem Gorbaczowem oraz niezbyt lotnym bratem-bliźniakiem Alfreda Einsteina.

Recenzje

Jest tu kilka śmiesznych momentów, kilka genialnych pomysłów, ale większość prób rozśmieszenia widza jest żenująco nieporadnych a rozwiązania, popychające akcję do przodu, uszyto bardzo grubymi nićmi. 6
  • 2018-09-06
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Zmarnowany potencjał

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął to czarna komedia, zrealizowana na podstawie powieści Jonasa Jonassona o tym samym tytule. Przedstawia ona perypetie pensjonariusza domu starców, który w dniu swoich setnych urodzin stwierdza, że życie musi mieć mu jeszcze do zaoferowania coś więcej niż wegetację w domu nudnej starości. Zgodnie z tytułem, wyskakuje więc przez okno i daje się porwać wirowi niecodziennych i nieprawdopodobnych zdarzeń, przygotowanych dlań przez scenarzystów. Równolegle ze współczesną historią dziadka na gigancie, na ekranie oglądamy historię życia niezbyt rozgarniętego miłośnika eksplozji i stopniowo orientujemy się, że mamy do czynienia ze szwedzką wersją Forresta Gumpa. Szkoda tylko, że zamiast solidnej szafy trzydrzwiowej otrzymujemy marnie skręcony regalik z Ikei.

Bardzo lubię czarne komedie, przed seansem przeczytałem też bardzo pochlebną recenzję tego obrazu, więc miałem niestety duże oczekiwania wobec tego filmu. No i w rezultacie dawno nie byłem tak rozczarowany, jak po obejrzeniu tego dziełka. Jest w nim kilka momentów bardzo śmiesznych, kilka genialnych pomysłów, ale dużo częściej próby rozśmieszenia widza są żenująco nieporadne, a rozwiązania fabularne, popychające akcję do przodu, szyte bardzo grubymi nićmi - nawet jak na komedię. Sporadyczne przebłyski geniuszu sprawiły, że w sumie nie żałuję obejrzenia tego filmu, ale poczucie zmarnowanego potencjału jest bardzo silne.

Nie dajcie się też nabrać krytykom (dzień dobry, panie Felis), którzy w tej prościutkiej (a często prostackiej) komedyjce znajdują pokłady filozoficznych przemyśleń niczym z Bergmana. Nie, historia stulatka uciekającego z domu starców nie jest bynajmniej głęboką metaforą, mającą nam pokazać, że z życia należy czerpać pełnymi garściami i nie zadręczać się tym, co przyniesie jutro. Stulatek ów jest ni mniej ni więcej tylko staruszkiem uciekającym z domu starców; uciekającym, aby scenarzysta z reżyserem mogli opowiedzieć o przygodach szwedzkiego Gumpa.

Na koniec dwa zastrzeżenia – po pierwsze, w odróżnieniu od wielu krytyków tego filmu nie czytałem literackiego pierwowzoru. Nie wiem więc jak adaptacja wypada w porównaniu z powieścią. Nie uważam zresztą za właściwe ocenianie filmów przez pryzmat książek, na podstawie których powstały. To są dwa różne media i zwykle działa tu ta sama zasada, co przy ocenie tłumaczeń – mogą być albo dobre albo wierne.

Po drugie, ktoś może się zdziwić, że film, który uważam za marną podróbę Forresta Gumpa, oceniam jednak jako "niezły". Otóż w moim osobistym rankingu Forrest Gump jest filmem rewelacyjnym, znajdującym się w czołówce najlepszych filmów wszech czasów. Tym samym, nawet jego marną podróbę da się oglądać.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Recenzja filmu Felixa Herngrena "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" 8
  • 2014-05-10
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Szwedzi zyskali swojego Forresta Gumpa w postaci Allana Karlssona (Robert Gustafsson), który został wrzucony w pędzące koła historii i nieźle namieszał. Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął co prawda nie dorównuje pierwowzorowi, ale stanowi smakowitą alternatywę dla wulgarnych i nieporadnych komedii amerykańskiego przemysłu.

Allan, w dniu swoich setnych urodzin, znudzony monotonnym życiem w domu spokojnej starości, wychodzi przez okno i wyrusza przed siebie. Nie wiadomo dokąd zmierza i co chce osiągnąć, cel nie jest najważniejszy, lecz samo kroczenie do przodu. Kiedy poznajemy barwną historię życia staruszka, z powodzeniem możemy sobie wyobrazić, jak bardzo potrzebuje adrenaliny i aktywnego działania wbrew schematom i powszechnej opinii o ludziach w jego wieku. Nieco pokraczny i zagubiony bohater kreowany przez Gustafssona odpowiada o czasach swojej młodości, choć nie zwalnia tempa w jesieni życia i zyskując nowych przyjaciół, doświadcza kolejnej niewiarygodnej przygody.

Ten stulatek to dusza towarzystwa, która od dziecka potrafił znaleźć się w centrum ważnych wydarzeń. Dzięki wrodzonej intuicji i sprzyjającemu losowi poznał największych tego świata: tańczył z generałem Franco, pomagał skonstruować bombę Trumanowi, pił wódkę ze Stalinem oraz został podwójnym agentem w trakcie zimnej wojny. Felix Herngren z przymrużeniem oka spogląda na Allana, który nie zdaje sobie sprawy z wagi własnych czynów i ich konsekwencji. W ten sposób udaje mu się przechytrzyć groźny gang motocyklowy i zyskać paczkę nowych przyjaciół: Juliusa (Iwar Wiklander), kierowcę Bennego (David Wiberg) oraz uroczą właścicielkę słonia (Mia Skäringer).

Świat zbudowany przez Herngrena opiera się na absurdzie i kontrastach. Obok szalonego pędu głównych bohaterów, pojawia się flegmatyczny policjanta, który z przestrachem tropi stuletniego uciekiniera, wpadając w sam środek mafijnych rozgrywek. Nie jest w stanie zdobyć się na samodzielne działania, a aby unika konfrontacji, wykonuje tylko rutynowe czynności dyktowane przez przełożonego. Komizm sytuacji jest tym większy, gdyż sprawy wymykają się spod kontroli, a trup ścieli się gęsto.

Humor Stulatka polega na wiedzy widzów odnośnie przebiegu historii świata, której nie posiada bohater kroczący w rytm dziarskiej muzyki Matti Bye. Lekkość opowieści i fantastyczne aktorstwo gwarantują dobrą zabawę. Przypadek rządzi genialnymi rozwiązaniami i daje Allanowi niezapomniane życie, a nam mnóstwo powodów do uśmiechu.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie