Męsko - damska rzecz 7.0

Nell i Woody żyją w sąsiedztwie i chodzą do tej samej szkoły. Szczerze się jednak nienawidzą i gdy pewnego dnia Nell budzi się w ciele Kevina, a Kevin w ciele Nell, postanawiają wykorzystać tę szansę, którą dał im niespodziewanie los - robią wszystko, aby zniszczyć sobie nawzajem reputację, a życie doprowadzić do kompletnej ruiny. Co jednak, gdy zaczną się w sobie zakochiwać?

Recenzje

Vice Versa w nowym wydaniu 5
  • 2008-01-27
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Zanim powstała "Męsko - damska rzecz", światło dzienne ujrzało wiele podobnych tematycznie produkcji. Mieliśmy do czynienia z "Gorącą laską" czy "Zwariowanym piątkiem" z 1976 roku, który doczekał się remaku. W każdym z tych filmów obracają się podobne schematy, co sprawia, że niczym nowym nas nie zaskakują. Woody i Nell są sąsiadami i znają się od dawna, jednak nienawidzą się z całego serca. Jak tylko nadarzy się okazja, to ją wykorzystują, aby sobie dopiec. Wszystko zmienia się od momentu, kiedy niespodziewanie spada na nich klątwa, przez co zamieniają się rolami. Jedynym dobrym wyjściem z owej sytuacji jest próba współpracy.

Woody jest przystojnym kapitanem drużyny futbolowej i co za tym idzie najpopularniejszym chłopakiem w szkole. Marzy o przyjęciu do collage'u, gdzie mógłby kontynuować grę. Nell to dziewczyna odstająca od reszty uczniów, którą wszyscy wyśmiewają. Jej priorytetem jest pilna nauka i dostanie się do Yale. Aktorzy nie zagrali wybitnie, ale całkiem znośnie. Na uwagę zasługuje głównie Kevin Zegers, który wcielając się w kobietę w męskim ciele nie wypadł najgorzej, zaś jego partnerka filmowa Samaire Armstrong nie pokazała się w zbyt dobrym świetle, chociaż momentami można było uwierzyć, że wewnątrz jest mężczyzną. Trzeba przyznać, że znacznie gorzej prezentuje się jako kobieta, gdyż jej dialogi nie przekonują. Brzmią zbyt sztucznie. Jednak spójrzmy prawdzie w oczy, w takich filmach nie trzeba przywiązywać dużej wagi do gry aktorskiej, tylko rozrywki, której dostarcza.

Jak widać w świecie kina wszystkie wymienione wcześniej elementy już się pojawiały. Najpierw się nienawidzimy, później kochamy i wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Dla urozmaicenia historii bohaterowie są całkowitymi przeciwieństwami, przez co dopiero po jakimś czasie nawiązują nić sympatii. Zaczynają rozumieć siebie. W "Męsko - damskiej rzeczy" wszystko jest przewidywalne od początku do końca, jednak to nie przeszkadza, ponieważ jeszcze przed seansem powinniśmy być tego świadomi. Zdecydowanie dużym atutem tej produkcji jest ścieżka dźwiękowa zawierająca ciekawe utwory, całkiem nieźle wplecione w fabułę. O scenariuszu nawet nie trzeba wspominać. Owszem, usłyszymy kilka cytatów Szekspira, ale one nie sprawią, że stanie się ambitniejszy. Humoru jest zdecydowanie za mało, więcej jest zamartwiania się bohaterów, kiedy w końcu będą sobą. Jeżeli jednak padają jakieś zabawne dialogi, to najczęściej graniczą z żałosnymi, nie śmiesznymi.

"Męsko - damska rzecz" jest dla osób lubiących mało wymagające filmy, którzy chcą po prostu odpocząć od codzienności i rozerwać się. Zdecydowanie obraz ten skierowany jest do młodszej publiczności, ponieważ innym może się wydać bardzo płytki, co jest jak najbardziej prawdą. Poza tym robiono już podobne komedie i były o wiele lepsze. Nick Hurran ma w swoim dorobku dosyć słabe filmy, więc niczego specjalnego nie oczekujcie od "Męsko - damskiej rzeczy". Podejdźcie do niej z dystansem. Bardziej polecam obejrzeć "Zakręcony piątek", znacznie przyjemniejsze kino z lepszą dawką humoru i niezawodną Jamie Lee Curtis.

2 z 5 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie