Podczas wojny w Wietnamie, oddział amerykańskich żołnierzy uwalnia z niewoli Wietkongu, dwóch jeńców zarażonych tajemniczym wirusem kanibalizmu. Kilka lat później ugryziony przez jednego z nich Norman Hopper, zaczyna miewać koszmary i ochotę na surowe mięso. W tym samym czasie jeden z ocalałych żołnierzy wpada w szał i rozpoczyna strzelaninę w mieście, gryząc przy okazji kilka osób. Rozpoczyna to rozprzestrzenianie się wirusa, zmieniającego ludzi w bezwzględnych kanibali.

Ciekawy pomysł, choć nie do końca wykorzystany, gdzie mamy wszystkiego po trochu ale efekt końcowy nie jest tym czego można by oczekiwać 6

Wraz z końcówką lat 70 i początkiem 80 rozpoczął się wysyp włoskich horrorów, które bardzo często opowiadały o kanibalach lub zombie. O ile te pierwsze zwykle działy się w tropikalnych dżunglach, to te drugie zazwyczaj na ulicach miast. "Apokalipsa kanibali" posiada cechy obu z nich, a tematem przewodnim jest tajemniczy wirus, który zamiast w zombie przemienia ludzi w kanibali. Tu niestety drobny wytyk w stronę tytułu, gdyż do apokalipsy sporo w filmie brakuje, a sama zaraza ogranicza się może do 20 osób.

Nie wiedzieć czemu odpowiedzialny zarówno za reżyserię jak i scenariusz Antonio Margheriti rozpoczął film w trakcie wojny w Wietnamie, by chwilę później przenieść ją o kilka lat do przodu już w Ameryce. Co gorsza akcja początkowo całkiem ciekawa, nakręca się powoli i do połowy filmu w zupełnie innym kierunku niż można oczekiwać. Całość bazuje nieco na kultowym Świcie żywych trupów, ale i kilku włoskich filmach z zombiakami z tym, że tym razem to ludzie ścigają potwory, a nie na odwrót.

Film jest bardzo zróżnicowany, co sprawia, że mamy ciekawe momenty, ale i totalne idiotyzmy. Pozytywnym wątkiem jest tu rosnąca obsesja głównego bohatera, dotycząca spożywania ludzkiego mięsa, oraz jego zmagań i strachu przed poddaniem się tym impulsom. Jest to dobrze skomponowane z początkiem epidemii, gdy zaczyna się ona rozprzestrzeniać, a stos ciał i zarażonych rośnie. Niestety zaraz potem wszystko się rozmywa, a klimat blednie i pozostaje niesmak.

Choć produkcja określona jest mianem „ekstremalny klasyk gore”, to poza kilkoma, może kilkunastoma scenami makabry tak wiele tu nie ma. Skłonił bym się nawet do opinii, że jest to jeden z „lżejszych” horrorów włoskiej kinematografii, a już na pewno w tematyce zombie i kanibali. Co gorsza bezwzględni kanibale są tacy tylko do pewnego momentu, gdyż z czasem zaczynają zachowywać się jak normalni ludzie odczuwający strach i myślący o czymś więcej niż zabijaniu.

Kończąc, chciałbym jeszcze wspomnieć o dobrej kreacji John'ego Saxona, który całkiem wiernie wcielił się w swoją postać oraz sporej grupce włoskich gwiazdeczek na czele z Giovanni Lombardo Radice, bez których ten film był by o klasę gorszy.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…