Piękna i Bestia 6.6

Dawno, dawno temu był sobie przystojny, młody Książę. Kiedy u bram jego zamku stanęła stara żebraczka, prosząc o schronienie przed burzą i oferując w zamian skromny kwiat róży, nieczuły młodzieniec przegonił ją. Aby ukarać Księcia za jego bezduszność, kobieta rzuciła klątwę na zamek, przemieniając jego właściciela w Bestię, a służących w przedmioty codziennego użytku. Zaklęcie straci moc tylko wtedy, gdy młodzieniec nauczy się kochać ludzi i okaże się godzien ich miłości, zanim opadnie ostatni płatek zaczarowanej róży...

Recenzje

Bella ratując ojca poznaje bestię, którą pokocha 8
  • 2017-03-20
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

"Piękno ukryte we wnętrzu"

Piękna i bestia to hołd względem wersji animowanej. Reżyser Bill Condon zabrał nas we wspaniałą filmową podróż do krainy dzieciństwa i wspomnień związanych z jedną z najbardziej znanych bajek Disneya. Ci, którzy liczyli na cudowne ukazanie tej uniwersalnej historii w wersji filmowej nie zawiodą się. Dostaną tę samą opowieść przepięknie przedstawioną, wzbogaconą o nowe interesujące elementy i inne spojrzenie na nią.

Na początku oczywiście poznajemy Bellę (Emma Watson, która marzy o tym, aby wyrwać się z prowincjonalnego miasteczka i od jego stereotypowych mieszkańców. Ten sam pęd ku przygodzie i poznawaniu nowych doświadczeń towarzyszy każdemu młodemu człowiekowi pragnącemu wyrwać się ze szponów szarej, nudnej rzeczywistości go otaczającej. Jak wiemy Bella będzie zmuszona ratować ojca, pozna bestię, która odmieni jej życie oraz jej postrzeganie innych ludzi i siebie samej. Część postaci zostało lepiej nam zaprezentowanych na przykład postać Gastona: przystojnego nieokrzesanego kawalera, który chce pojąć Bellę za żonę jest obrysowana grubą kreską, rysującą obraz lalusiowatego łajdaka (czego mi brakowało w wersji animowanej). Co dało możliwość do popisu kunsztu gry aktorskiej Luka Evansa – mógł wykreować tu bohatera, którego powierzchowność może uwieść, lecz wnętrze jego jest odrażające. A Gaston jest po prostu zły do szpiku kości przez co bardziej przyciągający. Specjaliści od CGI popisali się przy tworzeniu wizerunku Bestii, wygładzili go, także nadając mu pewnej dostojności przez co widać, że bestia ma ludzkie wnętrze. Na jej przykładzie pokazano, że zło nie bierze się tu znikąd, wpleciono tu dodatkowy wątek rodziny zgorzkniałego księcia – wyjaśniający motywy jego zachowania czego również mi brakowało w wersji z 91 roku. Dostajemy tu inną uniwersalną prawdę: aby nie sądzić dzieci za grzechy ich rodziców. Scenografia i kostiumy budzą zachwyt. Pani imbryk, zegar Trybik, świecznik Płomyk to prawdziwe arcydzieła, które cieszą oko. Przepych, paleta barw i intrygujących efektów w scenach chociażby podawania jedzenia Belli i śpiewania "gościem bądź" oraz tej w której mieszkańcy zamku będą go bronić przed najeźdźcami – oczarują niejednego młodszego i starszego odbiorcę. Dobrze skonstruowany scenariusz filmu nadal pozwolił podkreślić główne przesłanie filmu, iż prawdziwe piękno jest ukryte we wnętrzu. Jak także umożliwił ciekawsze rozbudowanie różnych postaci. Tak na przykład przyjaciel Gastona Le Fou ( w tej roli przezabawny Josh Gad) nie jest już tylko i wyłącznie śmiesznym głupcem ( tak jak w bajce) lecz człowiekiem współczującym, ale zaślepionym aurą Gastona. Jemu także spadają klapki z oczu i dokonuje w sobie przemiany. Emma Watson to już nie pyskata wszystkowiedząca Hermiona ale delikatna, wrażliwa, odważna, mądra Bella – ta sama którą polubiliśmy z bajki. Kevin Kline jest przeuroczy w roli ojca Belli. W filmie zobaczymy wiele tych samych scen co w wersji animowanej jednak ubogaconych błyskotliwym humorem. Film wizualnie oczarowuje, a piosenki śpiewane przez aktorów szybko wpadają w ucho. Charakteryzacja i jej przepych robią nie małe wrażenie.

Innymi słowy dostajemy opowieść, którą tak pokochaliśmy za dzieciaka, udoskonaloną nowymi wartościami czy prawdami ( także pokazanie, że tzw biedny człowiek nie musi być prosty, może mieć w sobie chęć nauki i poznawania świata). Pojawiają się tu bohaterowie z krwi i kości z którymi możemy się utożsamić oraz cudowna wizualizacja fabuły. Do tego wisienką na torcie są postacie sportretowane na końcu przez Emme Thompson jako Pani imbryk, Ian McKellen jako trybik i Ewan McGregor jako płomyk, którzy swoimi rolami pozostawią uśmiech na twarzach każdego widza. Pozytywny atut filmu to także: humor, humor i jeszcze raz humor, wiele scen także nowych na których można parskać ze śmiechu. Piękna i bestia to spotkanie z przeszłością, z tym czym Disney kiedyś nas zachwycał.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
To kolejna estetyczna produkcja, która nie ma nic nowego do zaproponowania w warstwie fabularnej i nie jest atrakcyjna w żadnym gatunkowym flircie. 4

Jeżeli jedyne słowo jakie przychodzi po filmowej realizacji kultowej bajki to „ładnie”, znaczy że jest bardzo nieładnie. „Piękna i bestia” nie jest w ogóle potrzebnym filmem - ani jako nowa forma przypowieści, musical, czy film kostiumowy. To odcinanie kuponów od legendy, przechwalanki Disney'a, że potrafi zauroczyć, ale i wysługiwać się starymi oraz mądrymi historiami, nie umiejąc stworzyć własnej.

Wszystko co napiszemy o fabule będzie kopiuj + wklej z innych ekranizacji. Bella zostaje porwana przez bestię, gdyż tylko ona swoją miłością może zdjąć czar z bohatera i jego poddanych, zamienionych w przedmioty. Trafia jako niewolnica, ale nie potrzebuję dużo czasu by potraktować to miejsce jako te ze swoich marzeń. Wielka biblioteka, uprzejmy imbryczek i jej synek filiżanka, zabawny pan zegar i świecznik oraz coraz mniej groźna Bestia. Niestety zza lasem zostało serce Belli – jej ojciec – który martwi się o nią i chce ją uratować pewny że grozi jej niebezpieczeństwo. W to wszystko zamieszany jest również Gaston – lokalny amant i samozwańczy bohater. Knuje i potrafi porwać się na najgorsze czyny, by zdobyć Bellę, usunąć „zwariowanego” ojca i zabić bestię.

Nie ma w tej historii żadnych nowych lądów, a i te pokazywane są jakąś piękną reklamą możliwości realizacji tekstów bajek przez Disney'a, ale wyłącznie w warstwie estetycznej. Piękna jest dalej Hermioną Granger z tym samym spojrzeniem i ruchami, a Bestia nie jest w żaden sposób przerażająca – ich charaktery też nie są nawet skubnięte. Narracyjnie wszystko zostaje tutaj napisane na serwetce, a przedmioty ożywione mają więcej wigoru i ich losy nas ciekawią bardziej, niż postaci z krwi i kości – czyli dwójki głównych bohaterów.

Są tutaj próby humoru, scen batalistycznych, jakiegoś rytmu, ale to wygląda jak bicie na oślep z nadzieją, że coś może nas trafi prosto w serce. Jednak się tak nie dzieje, a niby „współczesne” konteksty zaangażowane – brak akceptacji innego – nie mają paliwa, a na sile wspomnienia daleko się nie zajedzie. Ponadto wiele tracimy z polskim dubbingiem, gdyż do ostatniej chwili nie wiemy o wielu wielkich aktorach grających zaklętych w wystroju zamku.

Piękna i bestia to historia piękna, ale nie dzięki Disneyowi, a dzięki temu co miała od zawsze. Nic nie zrobiła jej nowa adaptacja, prócz szansy na przypomnienie o istnieniu takiej klasyki widzowi najmłodszemu.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie