Akcja filmu zaczyna się w 1977 roku, gdy Tomek Beksiński wprowadza się do swojego mieszkania. Jego rodzice mieszkają tuż obok, na tym samym osiedlu, przez co ich kontakty pozostają bardzo intensywne. Nadwrażliwa i niepokojąca osobowość Tomka powoduje, że matka - Zofia, wciąż martwi się o syna. W tym samym czasie Zdzisław Beksiński próbuje całkowicie poświęcić się sztuce. Po pierwszej nieudanej próbie samobójczej Tomka Zdzisław i Zofia muszą podjąć walkę nie tylko o syna, ale także o przywrócenie kontroli nad swoim życiem. Gdy Zdzisław podpisuje umowę z mieszkającym we Francji marszandem Piotrem Dmochowskim, a Tomek rozpoczyna pracę w Polskim Radiu, wydaje się, że rodzina najgorsze kłopoty ma już za sobą. Jednak seria dziwnych, naznaczonych fatum wydarzeń, dopiero nadejdzie...
...happy people have no stories...

Każdemu, kto nie jest wyznawcą kultu Tomka Beksińskiego, gorąco polecam „Ostatnią rodzinę”. Na mnie film zrobił olbrzymie wrażenie, tym bardziej że jest to dzieło reżysera-debiutanta. 8

Dysfunkcyjna rodzina

Ostatnia rodzina (2016) - Dawid Ogrodnik

Mało było chyba w ostatnich latach filmów tak kontrowersyjnych jak Ostatnia rodzina. I to – niespodzianka! – z powodów innych niż zwykle. Nie chodzi o krytykę religii ani nadmiar wyuzdanego seksu, a o to, że pewien człowiek został pokazany jako większy wariat niż w rzeczywistości. Problem w tym, że człowiekiem tym był Tomasz Beksiński, znakomity tłumacz, dziennikarz muzyczny, ale przede wszystkim prezenter radiowy, który swoją osobowością zaczarował kilka pokoleń radiosłuchaczy. Nocne audycje Tomka miały charakter niemalże parareligijnych misteriów, a rzesze fanów są zafascynowane jego postacią nawet 20 lat po jego śmierci.

Z pozoru, dla osób postronnych, Tomasz Beksiński był brylującym na salonach wśród rzeszy wyznawców elokwentnym czarusiem, człowiekiem sukcesu. Jednak w duszy, dla jego bliskich oraz osób, które zadały sobie trud, aby wczytać się w jego felietony lub posłuchać ze zrozumieniem jego audycji, Tomek był głęboko zaburzonym, egoistycznym, neurotycznym i nieszczęśliwym człowiekiem z głęboką depresją (a niektórzy twierdzą, że wręcz chorobą afektywno-dwubiegunową). Skąd więc te kontrowersje? Otóż stąd, że ojciec Tomka, sławny malarz Zdzisław Beksiński, kompulsywnie filmował życie rodzinne kamerą VHS i sporo takich nagrań jest dostępnych do obejrzenia w Internecie. Tymczasem kreacja grającego Tomasza Dawida Ogrodnika drastycznie odbiega od tego, co możemy w każdej chwili zobaczyć na oryginalnych nagraniach. Dziwaczne zachowania Tomasza, jego tiki, wybuchy gniewu są tutaj karykaturalnie przerysowane. I tego fani dziennikarza nie mogą zrozumieć ani wybaczyć.

Ostatnia rodzina (2016) - Andrzej Seweryn (I)

Muszę przyznać, że w dużej mierze rozumiem ich rozgoryczenie, gdyż przerysowanie zachowań Tomasza jest uderzające i również nie pojmuję tej decyzji artystycznej. Uważam ją za błędną i nie przekonuje mnie tłumaczenie w stylu „chcieliśmy, żeby to była uniwersalna historia, a nie dosłowne odegranie dziejów rodziny Beksińskich”. Jeśli tak, to przecież nikt nie bronił twórcom nakręcić filmu fabularnego o dysfunkcyjnej rodzinie Kowalskich z głęboko zaburzonym synem na pograniczu autyzmu. Ale jeśli kręcimy film o Beksińskich, ma to niby być film biograficzny, z wielką dbałością odtwarzamy każdy szczegół wnętrza peerelowskiego mieszkania, aktorom każemy dokładnie odgrywać uwiecznione na kasetach VHS sceny – i tylko jeden Dawid Ogrodnik w tym niemal dokumentalnym obrazie odtwarza jakąś niepojętą karykaturę swojej postaci, to ja tego nie pojmuję i nie kupuję.

Proszę mnie jednak nie zrozumieć źle – kreacja Ogrodnika jest sama w sobie znakomita i gdyby on grał autystycznego Adama Kowalskiego, nikt nie powiedziałby o niej złego słowa. No ale to miał być Beksiński… A nie jest. Z tyłu głowy pojawia się zresztą nieprzyjemna myśl, że może rzeczywiście plan zakładał nakręcenie uniwersalnej historii, a Beksińscy pojawili się w tej układance tylko po to, żeby za pomocą sławnych bohaterów lepiej sprzedać swój film… Jeśli taka właśnie była motywacja twórców, to bardzo nieładnie z ich strony.

Ostatnia rodzina (2016) - Aleksandra Konieczna (I)

Pomimo tych zarzutów w mojej ocenie film się broni. Jestem w stanie przejść do porządku dziennego nad tą absurdalną niespójnością, a prawie każdy inny element tego obrazu jest znakomity. Wspaniała gra aktorska Andrzeja Seweryna, który – zupełnie inaczej niż Ogrodnik – praktycznie staje się Zdzisławem Beksińskim, czy przejmująca kreacja Aleksandry Koniecznej jako Zofii Beksińskiej zachwycają. Podobnie wielkie wrażenie robi scenografia i pietyzm, z jakim udało się oddać realia szaro-burej peerelowskiej egzystencji. Zdjęcia i muzyka (twórcom udało się pozyskać szereg ulubionych przez Tomka przebojów) dopełniają rewelacyjnej całości.

A czy historia rzeczywiście jest uniwersalna? No cóż, ma rację Zdzisław mówiący w pewnym momencie, że „każdy ma jakieś ukryte potrzeby, tylko straszliwie boi się ich ujawnienia”, czy to będzie członek PiS-u marzący o innym członku czy lewicowa działaczka skrycie gardząca Afroafrykańczykami. Opowieść o dysfunkcyjnej rodzinie jest nakręcona z maestrią i głęboko poruszająca sama w sobie, bez odwoływania się do biograficznego kontekstu. Chociaż mam wrażenie, że dla osób nieznających w ogóle historii Beksińskich, film ten może być miejscami nieczytelny – zwłaszcza jego ostatni rozdział. Kim są ci ludzie, którzy nagle pojawiają się w domu Beksińskich? O co tu w ogóle chodzi? Ja wiem, ale ktoś, kto siada, żeby obejrzeć „uniwersalną historię”? Czy on też będzie rozumiał? Mam wątpliwości. Z drugiej strony w anglojęzycznym Internecie nie brak głosów w stylu: „fakt, że to film o jakimś nieznanym nikomu malarzu w niczym nie przeszkadza”.

Ostatnia rodzina (2016) - Dawid Ogrodnik

Jedyne zarzuty (poza kreacją Ogrodnika), jakie mam do tego filmu, dotyczą właśnie scenariusza. Wg mnie historia tragicznych losów rodziny Beksińskich została opisana trochę po łebkach. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że twórców ograniczały ramy czasowe, gdyż film nie może trwać 5 godzin, jednak chęć przedstawienia zbyt wielu epizodów sprawiła, że są one pokazane – moim zdaniem – zbyt skrótowo; niektóre ograniczone wręcz do kilkudziesięciosekundowych, ledwie zarysowanych urywków. Może można było z niektórych wątków zrezygnować – np. z ledwie liźniętego motywu relacji z Piotrem Dmochowskim, która w dodatku odstaje od reszty poruszonych tematów? W zamian można było pogłębić wątek relacji rodziców z synem, przedstawić bliżej jego dość nieudane – a na pewno mające wpływ na finał historii – życie uczuciowe czy wreszcie rozwinąć końcowy epizod filmu…

Każdemu, kto nie jest jednak wyznawcą kultu Tomka Beksińskiego, gorąco polecam Ostatnią rodzinę. Na mnie film zrobił olbrzymie wrażenie, tym bardziej, że jest to dzieło reżysera-debiutanta.

1 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 15
rad88

Mocno wypaczony obraz rodziny Beksinskich. Mimo olbrzymiej ilosci materialow archiwalnych gra aktorska zwlaszcza Dawida Ogrodnika pozostawia duzy niesmak jako, ze calkowicie wypacza charakter osoby Tomasza Beksinskiego. Polecam po filmie obejrzenie oryginalnych materialow dostepnych na YouTube, aby przekonac sie na wlasne oczy jak mocno zostaly one wypaczone w filmie. Jedyny sens polowicznego przerobienia Wywiadu z wampirem z Tomkiem jaki ja widze byla chyba koniecznosc zamaskowania przepasci miedzy grana przez pana Dawida osoby Tomka a oryginalem.
Wiekszosci widzow zapewnie nie sprobuje przeczytac ani biografii czy tez chociazby obejrzenia materialow oryginalnych, przez co zostanie z mocno spaczonym obrazem Beksinskich.
Druga wada to skupienie sie tylko na latach pozniejszych, po przeprowadzce z Sanoka, a przeciez bardzo wazne by bylo naswietlenie dziecinstwa Tomka i jego wychowania przez rodzicow. A tak dostajemy obraz totalnego swira, malo inteligentnego i niezdolnego do funkcjonowania w spoleczenstwie. O ile co do ostatniego to mozna sie po czesci zgodzic tak reszta jest calkowitym zaprzeczeniem faktow.
Ogolnie przedramatyzowany i przeinaczony obraz rodziny Beksinskich. Nie mam pojecia dlaczego nakrecono ten film. Szczerze nie polecam, chyba ze po przeczytaniu biografii, zapoznaniu sie z tworczoscia i przejrzeniu dostepnych materialow na YouTubie. Wtedy tak przygotowanym mozna sie podjac proby jego obejrzenia. Tylko po co?

justangel rad88 4

@rad88 : Nie znam historii rodziny Beksińskich, ani tym bardziej postaci Tomka Beksińskiego. Dla mnie kwestie właściwego (prawdziwego) obrazu tych osób były w zasadzie drugorzędne, bo liczyłam na ciekawą historię. A tu taka porażka. Film to absolutna klapa, a jeśli do tego dołączyć fakt, że obraz jest wypaczony to już w ogóle można by się zastanowić po co powstał i skąd te zachwyty.

vivaldik

Poszedłem, bo w końcu, po takich kolejnych: ach. och,…. chciałem zobaczyć czy wreszcie w polskim kinie drgnęło.
Po 1/2h czekałem na spokój sali projekcyjnej (wciąż wychodzili); i tak dosiedziałem do końca !
Wychodząc zastanawiałem się po co ten film nakręcono…poza garstką mocno podkręconych (chyba dla potrzeb wizualnych) uchodźców (lepiej będzie wychodźców), w oczach dużej pozostałości film nie zrobił wrażenia godnego analizy.
Niewątpliwie zejdzie z ekranów dosyć szybko.
Zbędny film – nie polecam !

Nevrast

Paszkwil na Tomka Beksińskiego

Chemas 7

Tomek to dla mnie postać kultowa, wychowałem się na jego audycjach, dlatego pomimo, że doceniam znakomite aktorstwo i poziom filmu, to nie pasuje mi obraz Tomka

rudeez 7

7/8, mam mieszane odczucia co do roli ogrodnika – tomek beksiński był pieprznięty, ale żeby aż tak? no i ta nieudolna łysina : D

Marac rudeez 8

@rudeez Przecież Tomasz pod koniec życia miał właśnie dokładnie taką absurdalną "półłysinę": https://www.miastokobiet.pl/tomek-beksinski-opowiesc-o-przyjazni/

Więcej informacji

Proszę czekać…