W filmie "Czarownica 2" rodzinne powiązania komplikują życie Diaboliny i Aurory oraz wystawiają ich wzajemne relacje na ciężką próbę. Nadchodzi wesele, pojawiają się niespodziewani sojusznicy oraz nowe, mroczne siły. Wszystko to oddala je od siebie i spowoduje, że staną po przeciwnych stronach.
filmoznawczyni, miłośniczka kina, hedonistka!

Kino konwencjonalne i szablonowe, jednak cieszące oko swym wizualnym pięknem! 6

"Czarownica" była jedną z pierwszych disneyowskich prób przetopienia wyimagowanego świata spod malarskiej kreski, w jego aktorską, urzeczywistnioną wersję, w dodatku okazując się prawdziwym kasowym fenomenem. Jej sukces, bardziej niż prawdopodobnie, stał się motorem napędowym fali remake'ów, jaka zalała nas parę lat później i trwa do dziś, co roku fundując nam kolejne skrupulatnie odtworzone na kalce filmy animowane sprzed dekad. Biorąc na warsztat komercyjny, ale i całkiem niezły krytyczny sukces "Czarownicy", łatwo dostrzec, że wynikał on z czegoś więcej niż odświeżenia baśni o Śpiącej Królewnie. Alternatywna wizja zmierzenia się z obecnymi w niej archetypami i odważna próba obsadzenia w roli głównej pierwotnie okrutnej antagonistki, okazały się ciekawym eksperymentem, wskazującym na samoświadomość twórcy. W efekcie rzucił on odmienne światło na znaną nam wszystkim historię, odkrywając potencjał drzemiący w Diabolinie, pokazując ludzką twarz postaci, która do tej pory w dość jednoznaczny sposób przedstawiana była jako czarny charakter. Równocześnie stworzył nową jakość, skutecznie rozbudowując charakterystyki pozostałych bohaterów.

Czarownica 2 (2019) - Elle Fanning

Ta nieoczywistość wzbudzała dość duże nadzieje w kontekście nadchodzącego sequela, jednak gdzieś z tyłu głowy prawdopodobnie każdy z nas miał wobec niego spore obawy. W gruncie rzeczy, zdecydowana większość kontynuacji spod skrzydeł Disneya była najzwyczajniej w świecie konstrukcyjną i fabularną porażką, co tłumaczy zdystansowanie i niepokój fanów. Pod koniec pierwszej części Aurora (Elle Fanning) została królową Kniei, baśniowego dystryktu z bujną florą i fauną, pełną kalejdoskopu magicznych stworzeń. Zalążkiem kolejnej części stał się, będący w większości opowieści o księżniczkach pięknym zwieńczeniem, moment zaręczyn Aurory i księcia Phillipa (Harris Dickinson), mieszkającego w królestwie ludzi. Zanim jednak bohaterowie będą żyć długo i szczęśliwie przyjdzie im zmierzyć się z garścią kłamstw i dworską obłudą. Ciąg nieszczęśliwych wydarzeń, które po raz kolejny wystawią na próbę zaufanie przybranej córki do matki, doprowadzając do konfliktu Kniei z ludźmi, rozpocznie się wraz z uroczystą, rodzinną kolacją, na którą zostanie zaproszona Diabolina (Angelina Jolie).

"Czarownica 2" w reżyserii Joachima Rønninga, wydaje się zapominać o źródłach sukcesu swojej poprzedniczki, która postawiła na wyłamujący się ze schematów obraz dychotomii dobra i zła oraz niejednoznaczne oblicza bohaterów, których działania nie były uwarunkowane jedynie ich narzuconą z góry pozycją. Kontynuacja śmiało i bez wahania popełnia błędy, błądząc w swoim niezdecydowaniu, oferując nam gamę jednowymiarowych postaci i spłycając również znane nam już portrety. Skonstruowana oś fabularna jest niczym z recyklingu i niemalże całkowicie pokrywa się z pierwszą jej odsłoną, w konsekwencji czego, całość prezentuje się dość topornie i miałko. Wtórność wiernie towarzyszy ubogiemu w zwroty akcji scenariuszowi, który nawet na chwilę nie podejmuje próby zmylenia ekranowych tropów i wprowadzenia widza w błąd. Przewidywalność, którą dostrzegą nawet najmłodsi, nie dyskwalifikuje całego dzieła, jednak z pewnością osłabi jego finalny przekaz.

Czarownica 2 (2019) - Chiwetel Ejiofor

W jednym z aktualnych wywiadów, Angelina Jolie trzymała się twierdzenia: "Nie ma sensu robić filmu o silnej kobiecie, jeśli dookoła niej są słabi faceci. To nie jest wyrównywanie szans i pozycji kobiet, ale ich umniejszanie". O ile pierwsza część mocno odzwierciedlała jej filmowe wyobrażenie o genderowych portretach, tak druga postawiła doszczętnie pogrzebać tę teorię. Postaci męskie, z królem i księciem Phillipem na czele, w znaczącej większości nie dość, że są przeźroczyste i niezaradne, to tworzą infantylne tło dla pomników despotycznych, bezwzględnych i stanowczych kobiet- utrata autentyczności kosztuje. Co więcej, mocno osadzone w fabule aktualne wątki feministyczne i ekologiczne nie mają w tej części już tak silnego wydźwięku i mocy oddziaływania.

Pomijając liczne ujmy wynikające z odtwórczego rzemiosła, film sam w sobie posiada przepiękną oprawę graficzną i jest swoistą ekspozycją zapierających dech w piersiach efektów audiowizualnych. Plastyczność bijąca z obrazu jednocześnie zachwyca, ale i pozwala przenieść się do baśniowego imaginarium, pełnego całej społeczności magicznych stworzeń, będących rezultatem profesjonalnych zabiegów CGI. Rozszerzenie i pogłębienie świata przedstawionego pozwoliło wprowadzić w główny plot wiele ciekawych wątków i egzotycznych tonów, związanych głównie z rodzinnym plemieniem Diaboliny, które wplata w kolorową estetykę całą gamę nowych odcieni. Tętniącą magią krainę ożywia również niesamowita ścieżka dźwiękowa, która przechodzi z sielskich tonacji do trzymających w napięciu, mrocznych brzmień, towarzyszących scenom walki. Na tej płaszczyźnie pojawia się całkiem sporo emocji, a wartki finał, w połączeniu z reżyserskich rozmachem, pozwala zapomnieć o wszelkich niedoskonałościach i aktorskiej egzaltacji, którą nakreślona jest zwłaszcza królowa Ingrith.

Czarownica 2 (2019) - Angelina Jolie

Czy "Czarownica 2" jest filmem zbędnym i niepotrzebnym? Być może, ale skoro już powstała to trzeba przyznać, że pomimo, iż zalicza się do tych niezbyt udanych sequeli, zdecydowanie broni się jako film niezależny i indywidualny. Przymykając oko na sztampowość i niewiarygodność, która w gruncie rzeczy bywa domeną baśni, stawia na piedestale jej główny element, czyli morał. To, że rogi i czarne odzienie niekoniecznie są atrybutami złej czarownicy już wiemy, jednak idea równości, braterstwa i zgody ponad podziałami, nieważne w jakiej formalnej otoczce zostałaby podana, zawsze znajdzie rzeszę wrażliwców z łezką w oku. Ja to kupuje, a kamieniem niech rzuci ten, kto nie potrzebuje od czasu do czasu na ekranie niewyszukanych, szczęśliwych zakończeń. Kino konwencjonalne i szablonowe, jednak cieszące oko swym wizualnym pięknem!

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 1

pajki_filmaniak 7

disneyowska produkcja warto wybrać się do kina polecam

Proszę czekać…