U schyłku dziewiętnastego wieku naukowiec H. George Wells, tworzy maszynę zdolną do przemieszczania się w czasie. Opowiada o tym swoim przyjaciołom, a gdy nie chcą mu uwierzyć udaje się w przyszłość, by zdobyć dowody. Przemierzając kolejne wieki George, dociera do odległej przyszłości, gdzie rasa ludzka podzieliła się na dwa gatunki pokojowych Eloi i potwornych Morloków.

Rozsiądźmy się wygodnie, zapnijmy pasy i po naciśnięciu przycisku rozpocznijmy przygodę w czasie z pierwszą adaptacją jednej z najsłynniejszych książek SF 7

Opublikowany w 1895 roku „Wehikuł czasu” stał się przepustką do sławy początkującego pisarza H.G. Wellsa i do dziś pozostaje jednym z jego najznamienitszych dzieł. Nic więc dziwnego, że po latach książka trafiła na warsztat filmowców, którzy w 1960 stworzyli jej kinową adaptację.

Wehikuł czasu (1960) -

Film przedstawia losy wiktoriańskiego naukowca, którego przewrotnie nazwano H. George Wells, na część pisarza (ten pozostawił swojego bohatera anonimowym). Prezentuje on swoim znajomym teorie o możliwości podróży w czasie, a gdy nikt mu nie wierzy postanawia udać się w przyszłość swoim wehikułem i udowodnić, że ma rację. Eksperyment się udaje i mężczyzna przemierza kolejne lata, zatrzymując się kilkukrotnie, by ostatecznie trafić w odległą przyszłość, gdzie ludzkość podzieliła się na żyjących w podziemiach Morloków i bezwolnych Elojów.

Jest to więc całkiem wierna adaptacja książkowego oryginału, która przenosi widza w nieco cukierkowy i przekolorowany świat, tworzący ulotny i niezapomniany klimat, od jakiego nie sposób się oderwać. Warto zwrócić uwagę na sceny z czasów wiktoriańskich, które ogląda się tak, jakby były kręcone na żywo. Są one dopracowane do perfekcji i są znacznie lepsze od produkcji za większe pieniądze. To samo dotyczy dekoracji i modeli. Widać tu ogrom pracy, jaką włożono, by całość wyglądała realistycznie. Doskonałym przykładem tego jest sam wehikuł, który choć nie jest zupełnie realistyczny jako maszyna, to wizualnie prezentuje się świetnie i pozostaje w pamięci.

Wehikuł czasu (1960) -

Całości dopełnia fantastyczna robota, wykonana przez aktorów. Widać, że trio Rod Taylor, Alan Young i Yvette Mimieux dobrze czuje się w swoich rolach. To samo można powiedzieć o gronie bezimiennych statystów grających wyprutych z emocji i bezosobowych Elojów.

Oczywiście po przeszło sześćdziesięciu latach „Wehikuł czasu” odbiega od współczesnego kina SF, a całość należy traktować z przymrużeniem oka. Film nie jest na pewno pozycją dla nastolatka wychowanego na Marvelu i DC, ale posiada duszę, którą broni się pomimo swoich lat. Jeszcze raz podkreślę, że jest to wspaniała historia zrealizowana przez grono pasjonatów, którym udało się uchwyci istotę Wellsowego wehikułu.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 3
PoppinTom 6

Dziś nikt by się nie obraził na sklerozę i zapomnienie o tej produkcji. Wersja z 2002 robi kilka rzeczy lepiej i vice versa. Książka Wellsa prosi się o remake!

YanYool99 9

Historia świata w którą wierzy się albo nie. Nieco naiwny ale niezwykle magiczny, bajkowy, wciągający i prowokujący do rozkmin seans.

simonperch 5

Lekko nudny, dziwny i zbyt oczywisty. Generalnie nie pasuje mi główny bohater, który zmuszony jest do tłumaczenie wszystkiego co się dzieje na ekranie.

Więcej informacji

Proszę czekać…