Carrie Pilby 4.0

Carrie Pilby to dziewiętnastoletnia mieszkanka Nowego Jorku, która właśnie ukończyła studia na Harwardzie. Pomimo niezwykłej inteligencji dziewczyna ma problem z przystosowaniem się do rzeczywistości, bo uważa, że jest ostatnią normalną osobą w świecie opanowanym przez hipokryzję i seks. Carrie nie lubi wychodzić z domu, nie ma przyjaciół, pracy i nie chodzi na randki. Za radą terapeuty zgadza się zrealizować sześciopunktowy plan działania: Zrobić coś, co uwielbiała jako dziecko. Przeczytać ulubioną książkę. Sprawić sobie zwierzątko. Zdobyć przyjaciela. Iść na randkę. Spędzić z kimś sylwestra. Czy przygotowany przez terapeutę plan pomoże Carrie zmienić podejście do świata i otworzyć się na innych?

Recenzje

Ten film przemądrza się, ja bohaterka, a tak naprawdę nie ma za dużo nowego do powiedzenia w kinie. 4

Filmy o nadinteligentych młodych osobach, niepasujących do społeczeństwa to zawsze dobra przynęta na widza. Jeżeli jest zrobiona bezpretensjonalne oraz nisiłowo. Niestety Carrie Pilby to chwilami nieznośna próba nauki życia, szkicowana na żywo, w rytmie Frances Ha, ale swoim symulanctwem intelektualnej i szczerej historii bliżej filmowi do pamiętnika (mądrej) księżniczki.

Nasza bohaterka to 19-letnia absolwentnka Harwardu, która jest o wiele dojrzalsza od wielu otaczjących ją starszych osób. Co zostaje nam mało subtelnie udowadnianie na każdym kroku. Jej wysokie IQ i aspołeczność wiążę się jednocześnie z przygotowaną ciętą ripostą na każą okazję i zagadywaniem swojego psychoterapuety. Podczas jednej z sesji dostaje od niego listę zadań, które z początku oczywicie zbywa intelektualną tyradą, potem jednak niechcący odchacza punkt za punktem. Zamiast wystawiać notę życiu, zaczyna w nim uczestniczyć.

Podstawowym problemem filmu Carrie Pilby jest dojmujące uczucie waty i innych pustych kalorii w filmie. Wszystko jest wypchane. Ona przeczytała cytaty, a nie te wszystkie książki, jej problemy są opakowane w folię bąbelkową, a wszystkie jej sytuacje ektremalne zostają przedstawioną z taką naiwnością, że moglibyśmy w nie uwierzyć w wieku 17 lat – gagi, a nie dramaty. Narracja jest tutaj bardzo niedojrzała, nie dopuszcza nas do garderoby wnętrza bohaterki, a pokazuje ją już w gotowych stylizacjach. Nikt nie wierzy, że Carrie nie spadnie na cztery łapy i że miała kiedykolwiek prawdziwego guza.

Problem tkwi w wykoncypowaniu tego filmu na jakąś młodszą wersję zwiewnej, ale intelektualnie sycącej komedii w stylu kina Sundance. Jednak wszystko zmierza już od początku ku szczęśliwemu zakończeniu, a raczej wiedzieć do od początku filmu, to o niczym dobrym w kinie nie świadczy. Do tego postaci drugoplanowane są tak przerywowane, żeby nasza bohaterka była jeszcze mądrzej i dzwniej przedstawiona. Tylko jej unikatowy charakter jest tak często podkreślany, że już w pewnym momencie, zaczyna być to próżne i egoistyczne kino.

Carrie Pilby przegrywa przez brak pomysłu na siebie i stanie w rozkroku pomiędzy skromnym kinem ekscentryków próbujących żyć naprawdę, a modą na bycie freakiem. Ten film dużo udaje, ale mało widzowi daje.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie