Gra o tron: Smocza Skała 7x1 7.7

Jon organizuje obronę Północy. Tymczasem Cersei stara się wyrównać szanse, natomiast Daenerys wraca do domu.

Recenzje

Zima właśnie nadeszła! 7
  • 2017-07-19
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Na ten dzień czekali wszyscy fani serialu Gra o tron. Po fali informacji, zwiastunów, materiałów promocyjnych oraz zdjęć wreszcie przyszła pora na premierę pierwszego odcinka siódmego sezonu kultowej już produkcji stacji HBO. Czy było warto czekać tak długo? Po pierwszym epizodzie ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ale potencjał jest jak najbardziej wysoki.

Gra o tron rozpoczyna się od mocnego uderzenia. Pierwsze minuty zwiastują, że nad Westeros rozpęta się niebawem potężna burza. Spotkanie Freyów kończy się dla wielu tragicznie, a z ust głowy rodziny padają słowa: "Dla Freyów nadeszła zima". My jednak wiemy, że zima nadejdzie dla wszystkich rodzin zamieszkujących Siedem Królestw. Niestety nie wszyscy są tego świadomi i nadal nie chcą wierzyć w to, że Nocny Król nadciąga ze swoją potężną armią nieumarłych.

Oglądając pierwszy odcinek nowej serii czuć, że jest to dopiero wstęp i tak naprawdę najlepsze dopiero przed nami. Najważniejsze wątki wydają się być nieźle połączone, a w powietrzu unosi się nerwowa atmosfera. Nieważne czy jesteśmy w Winterfell, Królewskiej Przystani czy cytadeli, gdzie szkolą się maesterowie. Konflikty narastają. Co za tym idzie trwa poszukiwanie nowych sojuszników. Jon wraz z Sansą – chociaż ta podchodzi do tego raczej z niechęcią – muszą nauczyć się wybaczać. Młody władca Północy nie chce karać synów i córek za błędy ich ojców. Czy tak zdobędzie uznanie reszty swoich podwładnych? Wydaje się, że tak. Tym bardziej, że Jon może liczyć na swoją mądrość zdobytą na Murze.

Zdecydowanie gorszą sytuacją może pochwalić się Cersei. Nowa władczyni Siedmiu Królestw, która walczyła o tron niczym lwica musi borykać się z masą nowych problemów. Co zresztą zauważa jej brat. Coraz gorsza sytuacja w królestwie oraz wykruszający się sprzymierzeńcy sprawiają, że córka Tywina Lannistera musi wyciągnąć dłoń do nieoczekiwanego poplecznika. Pomimo tego, że Cersei wie, że igranie z nim to jak zabawy ze śmiertelnie jadowitą żmiją. Nie od dzisiaj wiadomo jednak, że do odważnych i szalonych świat należy. A tych dwóch rzeczy królowej odmówić nie można. Kto nie gra, ten nie wygrywa!

To co jednak jest najważniejsze z perspektywy przyszłości Siedmiu Królestw i tego co może wydarzyć się w kolejnych odcinkach Gry o tron, to fakt, iż do Smoczej Skały zawitała Daenerys I Targaryen. Wraz z nią nie mogło zabraknąć Tyriona Lannistera oraz trzech ogromnych smoków, które z sezonu na sezon są coraz większe. Pomimo tego, że to dopiero początek sezonu, to już teraz wiemy, że walka o tron zapowiada się pasjonująco.

Warto zwrócić uwagę także na sam rozmach pierwszego epizodu. Pomimo tego, że mamy do czynienia z serialem telewizyjnym, to twórcy nie mają się czego wstydzić. Realizacyjnie nadal utrzymują niesamowicie wysoki poziom. Gra o tron spokojnie mogłaby stanąć w szranki z produkcjami kinowymi. I chwała za to stacji HBO. Fani muzyki także będą mieli chwilę dla siebie. Tak, jak zapowiadano w wątku Aryi Stark pojawia się Ed Sheeran. Po tych kilku minutach, w których możemy usłyszeć jego śpiew, ciężko stwierdzić czy jego osoba będzie miała jakiś poważniejszy wpływ na fabułę. Raczej nie, ale z Grą o tron nigdy nic nie wiadomo. Czekamy na drugi epizod, ponieważ wiemy, że będzie się działo!

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie