Pięciu kłusowników poluje w jednym z parków narodowych, na żyjące tam zwierzęta. Usłyszawszy przedśmiertny krzyk małego niedźwiedzia, ogromny Grizzly wpada w szał i zaczyna polować na znajdujących się w parku ludzi. W końcu bestia zwabiona światłami i głośną muzyką dociera do odbywającego się nieopodal koncertu rockowego.

Film, któremu zabrakło wykończenia 4

Jak nie trudno się domyślić, „Grizzly II: The Predator”, to sequel całkiem udanego horroru Grizzly, a jednocześnie film o bardzo długiej i wyboistej drodze, zanim w końcu został wydany. Prace nad nim zaczęto bowiem w 1983 roku, jednak z kilku powodów nie udało się dokończyć całości, pozostawiając nieco mniej lub bardziej widocznych luk. Od całkowitego zapomnienia produkcję uratowało tylko kilka kopii, które nielegalnie wyciekły, wpadając w ręce zagorzałym i bardzo dociekliwym fanom gatunku. Nieoczekiwanie w 2020 roku podjęto się dokończenia filmu i jego oficjalnej premiery.

Akcja toczy się w jednym z amerykańskich parków narodowych, gdzie ma zostać urządzony ogromny koncert. Zbiega się to w czasie z pojawieniem ogromnego niedźwiedzia grizzly, który zaczyna zabijać napotkanych w lesie ludzi. Powstrzymać go próbuje grupa strażników leśnych, żyjący na odludziu tropiciel i bezwzględni kłusownicy.

Jak już wspomniałem, kontynuacja prac nad filmem była totalnym zaskoczeniem, a jego dokończenie zawdzięczamy zapewne występowi gwiazd, takich jak George Clooney, Laura Dern i Charlie Sheen. Chwytliwe nazwiska to wielki plus, szkoda tylko, że cała trójka pojawia się jedynie epizodycznie, a dla wszystkich były to początki kariery, więc o warsztacie aktorskim raczej tu nie usłyszymy. O wiele więcej naoglądamy się Johna Rhysa-Daviesa czy Louise'a Fletchera oraz mniej znanych aktorów, jak Deborah Foreman i Steve Inwood. Jak na typowy horror lat 80. film nie odbiega aktorsko niczym od podobnych produkcji. Odsada robi, co może, by być wierna w swoich rolach, i nie ma się tu do czego przyczepić.

O wiele gorzej ma się to wszystko, jeżeli chodzi o sceny grozy i samego niedźwiedzia. Grizzly pojawia się co jakiś czas, ale jego atakom brakuje wykończenia i krwi. Co gorsza na finał postanowiono stworzyć jego ogromny model, by nadać dramaturgii, ale przez ewidentny brak kilku scen całość wyszła raczej komicznie,

„Grizzly II: The Predator”, nie jest filmem wybitnym, a co najwyżej przeciętnym. Sporym rozczarowaniem okazał się niedawny montaż, który miał dopełnić całości, a dodał jedynie kilka scen przyrody, wycinając w zamian nieco oryginalnego materiału.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…