Slumber 4.3

Alice (Maggie Q) jest cenioną specjalistką zajmującą się zaburzeniami snu. O pomoc do niej zwraca się rodzina, która jest nawiedzana przez demona. Paraliżuje on swoje ofiary w czasie snu, stając się ich prawdziwym koszmarem i uwalniając straszną agresję, którą kierują przeciwko sobie. Alice musi porzucić naukowy racjonalizm, by pomóc nękanej rodzinie i zmierzyć się z własnymi demonami z przeszłości.

Recenzje

Slumber ma bardzo ciekawy pomysł na siebie, by uciec od standardowych i prostackich horrorów, jednak skok na coś ambitniejszego kończy się średnio zgrabnie. 4

Horror, którego punktem wyjścia jest problem osadzony w świecie rzeczywistym, istniejący, to doskonały wabik. Tak właśnie próbuje nas podejść Slumber, jednak nie wykorzystuje potencjału tematu, gubi się, nielogiczne kombinuje i ma strasznie nierówne rozwiązania narracyjne. Od intrygujących, docierają do momentu ogromnego rozczarowania na twarzy widza, zahamowaniami w rozpoczętej erupcji. To pokaz straconych szans. I tematu, który przerósł możliwości ich wykonawców.

Fabuła jest chwilami mocno podręcznikowa i mamy niestety „już to widziałam/widziałem”. Alice Arnolds zajmuje się profesjonalnie badaniem zaburzeń snu. Sama z powodu lunatykowania swojego brata, którego właśnie dlatego straciła w dzieciństwie, jest pewnie mocno zdeterminowana w pracy i pomaganiu ludziom akurat w tej kwestii. Trafia na przypadek, który zdarza się jej po raz pierwszy w karierze, a na dodatek bardzo mocno zaburzy jej właściwe relacje pacjent – lekarz. Alice przekroczy barierę, gdyż sytuacja jest niecodzienna. Syn jednej z rodzin ma paraliż senny, dosyć mocny, ale lekarze nie wiedzą jeszcze na jaką skalę. W tym samym momencie zaczyna lunatykować… cała rodzina. Wtedy ich syn/brat zostaje sam w łóżku, by przeżyć znowu noc oko w oko z potworem.

Ciekawe jest, jak twórcy chcą nas podejść i jest to bardzo obiecującym zabiegiem. Nawiązując do legend, podań, kultury, mówią o zmorze nocnej, idąc dalej niż wykresy na komputerach. Pani doktor analizuje obraz Johanna Heinricha Fussli przedstawiający sylwetkę przygniatającą postać we śnie. To ciekawa zaczepka, niestandardowa w pełnych bodźców i strużek krwi oraz wyskakujących zza rogu postaci, horrorach. Jest o wiele mniej prostacko. Jednak ten mistyczny klimat gdzieś się gubi, a właściwie w kilku absurdalnych pomysłach pani doktor i braku umiejętności pociągnięcia atmosfery i klimatu w tym filmie. Momenty lunatykowania przez postaci naprawdę są nieprzewidywalne i tak też są odczuwalne. Do tego przejście od tak regularnego problemu nocnego paraliżu do istnienia potwora, jest dobrym konceptem, bo uwiarygodnia prawdopobieństwo zaistnienia w świecie realnym tej historii, próbując zgrabnie usunąć cudzysłów – to przecież tylko „film”. Jednak w wykonaniu jest zbyt płaski, przede wszystkim zapomina, że mamy się bać. Niestety postać Alice jest też niechlujnie poprowadzona, bez większych ambicji.

Slumber przypomina, że fabuła horroru to nie musi być prosty utwór grany z playbacku po raz kolejny, stanowiący kolaż tych samych metod, co modne w tym gatunku. Jedna trochę nie dźwiga własnego pomysłu. Jak ten potwór przyciskający naszego bohatera, tak trochę jest z tematem i twórcami – brakuje fantazji, finezji i łączności. Chęć wprowadzenia nas w paraliż historią, nie do końca się udaje, a punkt wyjścia naprawdę jest tak interesujący, że nie chce się tych oczu zamykać. To nie jest kolejny wyjęty z automatu horror, ale nieudany skok na coś ambitniejszego.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie