Alita: Battle Angel 7.5

Alita (Rosa Salazar) budzi się, nie wiedząc, kim jest w obcym jej świecie przyszłości. Trafia pod opiekę Ido (Christoph Waltz), empatycznego cyberfizyka, który wyczuwa, iż głęboko w rdzeniu tego porzuconego cyborga kryje się serce i dusza młodej dziewczyny z niezwykłą przeszłością. Podczas gdy Alita poznaje swoje nowe życie oraz niebezpieczne ulice Miasta złomu, Ido próbuje chronić ją przed jej tajemniczą przeszłością. Natomiast jej nowy przyjaciel Hugo (Keean Johnson), który doskonale porusza się po mieście, chce pomóc jej odzyskać wspomnienia. Jednak dopiero gdy śmiertelnie niebezpieczne i skorumpowane siły, rządzące miastem pod wodzą Vectora (Mahershala Ali), zaczynają ścigać Ido i Alitę, dziewczyna odkrywa wskazówkę dotyczącą jej przeszłości. Okazuje się, iż ukrywa w sobie niezwykłe zdolności do walki, które elity będą chciały za wszelką cenę ujarzmić. Jeśli uda jej się umknąć przed ich szponami, może być kluczem do ocalenia przyjaciół, rodziny i świata, który zdążyła już pokochać.

Recenzje

Kobieta-cyborg też przywalić umie 7
  • 2019-02-27
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Alita: Battle Angel to jeden z tych filmów, o których James Cameron marzył od lat. Marzyli o nim również fani reżysera, jednak z racji natłoku pracy legendarnego twórcy, sam zainteresowany nie mógł stanąć za kamerą. To niezwykle trudne zadanie powierzył Robertowi Rodriguezowi i trzeba przyznać, że reżyser takich filmów, jak Od zmierzchu do świtu czy Desperado wyszedł obronną ręką tworząc kino niezwykle widowiskowe i sprawiające dużo radochy z jego oglądania.

Akcja filmu rozgrywa się w odległej przyszłości. Cyberfizyk Ido odnajduje na wysypisku śmieci szczątki kobiety-cyborga, którą udaje mu się uratować – nadaje jej imię Alita. Tytułowa bohaterka zaczyna poznawać otaczający ją świat i odzyskiwać pamięć oraz świadomość tego kim tak naprawdę jest. Niezwykłe umiejętności, które z czasem dają o sobie znać, mogą pomóc jej uratować przyjaciół i rodzinę przed niebezpiecznymi i skorumpowanymi siłami rządzącymi miastem.

Alita: Battle Angel to przede wszystkim rozrywka. Pomimo tego, że jest to kolejny film, w którym możemy doświadczyć maszyn z cechami ludzkimi, które wykazują inteligencję i samoświadomość, to twórcy w żadnym wypadku nie stawiają sobie za cel dywagowania nad kwestiami filozoficznymi. Doskonale zdają sobie sprawę z jakim filmem i historią mają do czynienia i co chcą nim przekazać. Film o kobiecie-cyborgu, która okazuje się mieć całkiem pokaźną paletę morderczych zagrań i być prawdziwym wymiataczem w tym co robi, jest czystą rozrywką dającą niesamowicie dużo przyjemności z oglądania.

James Cameron i Robert Rodriguez idealnie odnaleźli się jako duet twórców. Z jednej strony mamy niezwykle efektowne sceny akcji, które powinny zrobić wrażenie na wszystkich fanach tego typu kina. A z drugiej sporo kampowości, z której słynie reżyser Maczety. Wydawać by się mogło, że Robert Rodriguez w stu procentach wykorzystuje to co ma do zaoferowania kategoria wiekowa PG-13. W filmie znajdzie się sporo brutalności – co prawda w dużej mierze podlanej efektami komputerowymi, ale jednak.

Jasne można filmowi zarzucać schematyczność, żeby nie napisać sztampowość scenariusza, ale co z tego? Ten film ma zachwycać przede wszystkim rozmachem, scenami walk (sekwencja w knajpie z pewnością wyląduje na tegorocznej liście moich ulubionych momentów na dużym ekranie), efektami komputerowymi i świetnym designem tytułowej bohaterki. I to właśnie robi. Kupuję ten świat i całkowicie zatracam się w scenach akcji, które pomimo sporej dawki CGI są naprawdę przejrzyste i dynamiczne.

Jeżeli poszukujecie w kinie lekkiej rozrywki, aczkolwiek macie już dosyć wszechobecnej prequelozy, sequelozy i spin-offów to Alita: Battle Angel jest jak najbardziej dla Was. Paradoksalnie ja czekam już z niecierpliwością na kolejną odsłonę, ponieważ Robert Rodriguez otworzył drzwi otworzone na oścież.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie