Narodziny gwiazdy 7.4

Jack, upadająca gwiazda country, poznaje w barze uroczą i utalentowaną Ally, którą namawia do wspólnego koncertowania. Podczas gdy kariera kobiety nabiera tempa, mężczyzna coraz bardziej się stacza.

Recenzje

Debiut jak marzenie 7
  • 2018-12-11
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Prawdopodobnie w tym roku doszło do narodzin wielkiego reżysera. Niesamowite, że Bradley Cooper z aktora, który zagrał kolesia w Kac Vegas ewoluował w twórcę kina, który uczestniczy w tworzeniu najważniejszych filmów roku. A Narodziny gwiazdy pomimo wielu wad można do takiej grupy zaliczyć.

Głównym bohaterem tej historii jest Jacksona Maine, zmierzający ku upadkowi gwiazdor muzyki country, który boryka się z poważnymi problemami alkoholowymi. Pewnego dnia po koncernie w poszukiwaniu kolejnej butelki whisky trafia do baru, w którym występuje nikomu nieznana piosenkarka o imieniu Ally. Pomiędzy tą dwójką zaczyna coś iskrzyć. Jack decyduje się pomóc dziewczynie w osiągnięciu sukcesu i zaprasza ją do zaśpiewania wspólnie piosenki na jego koncercie.

Najważniejszym elementem filmu Narodziny gwiazdy jest niesamowita ekranowa chemia pomiędzy odtwórcami głównych ról – Lady Gagą oraz Bradleyem Cooperem. Oglądając ich wspólnie na ekranie byłem w stanie uwierzyć w ich relacje oraz uczucie, które pomiędzy nimi wybuchło. Byłem bardzo sceptycznie nastawiony do Lady Gagi, jednak po seansie mogę bez większego wahania napisać, że była bardzo dobra. Jest rola jest naturalna i pełna luzu, widać że piosenkarka świetnie czuje się przed kamerą i w ogóle nie widać jej małego doświadczenia. Pod względem aktorskim największą gwiazdą tego filmu jest jednak Cooper. Niesamowicie trudna rola upadającego muzyka, który musi zmierzyć się z chorobą alkoholową – momentami wyglądało to tak, jakby aktor naprawdę był na podwójnym gazie.

Siłą Narodzin gwiazdy jest także muzyka. Utwór, który promował film, czyli "Shallow" jest po prostu cudowny i w połączaniu z obrazem daje piorunujący efekt. Scena, w której Cooper i Lady Gaga po raz pierwszy go wykonują jest genialna i trafia do zestawienia moich ulubionych sekwencji tego roku. Niestety w tym momencie z filmem zaczyna dziać się coś niedobrego. I chociaż Cooper świetnie rokuje, jako reżyser, to dalsze losy bohaterów, szczególnie rozwój postaci Ally, zostały przez niego popsute – najzwyczajniej w świecie ciężko jej mi uwierzyć w jej nagłą przemianę. Zresztą tak samo, jak Narodziny gwiazdy posiadają jedną z najlepszych scen tego roku, tak samo mogą pochwalić się jedną z najgorszych – rozdanie nagród Grammy. Cała ta scena była subtelna niczym uderzenie młotem.

Narodziny gwiazdy są mimo wszystko filmem udanym. Jest to dobry romans ze świetną ścieżką muzyczną (brak Oscara dla "Shallow" będzie absolutnym nieporozumieniem) i aktorstwem z naprawdę wysokiej półki. Reżyserskiego debiutu Bradleya Coopera nie nazwałbym najlepszym filmem roku, ale z pewnością tytułem, który należy znać. Jeśli podobały Wam się sekwencje koncertów w Bohemian Rhapsody to zdecydowanie musicie obejrzeć Narodziny gwiazdy. Pod tym względem Cooper deklasuje film o zespole Queen.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie