Nieposłuszne 6.4

Esti jest młodą, przykładną żoną w małej, zamkniętej, żydowskiej społeczności, w której wszyscy się znają i wzajemnie obserwują. Seksualność jest tu poddana sztywnym rygorom, nie ma miejsca na odstępstwo od zasad, a pożądanie to temat tabu. W życiu Esti pojawia się Ronit, jej dawna kochanka i pierwsza miłość. Kiedy namiętność sprzed lat wybucha na nowo, żadna z nich nie zamierza podporządkować się regułom.

Recenzje

Kino nierozkrzyczane, ale wrażliwe podejmujące się poważnego tematu dążenia do wolności w okolicznościach całkowicie tu temu niesprzyjającym. 7

Kino opowiadające o zakazanych miłościach w konserwatywnym społeczeństwie może często ulec pokusie wyważania już przecież otwartych drzwi i wymiany artystycznych narzędzi na kontrowersje. Nieposłuszne się temu nie poddają, a walczą o kino nieekstatyczne w swoim dążeniu do wolności uczuć. Nie używają wielkiego kalibru i tworzą intensywną oraz wspaniałą relację dwóch kobiet. Bohaterki w narracji Sebastiana Lelio wychodzą na front walki z konwenansami i religią, ale jest to przy okazji bardzo skromne bohaterstwo. Startem, trasą i metą jest tutaj uczucie dwóch osób. Reżyser znowu umiejętnie patrzy wgłąb potrzeby ludzkiej duszy i ciała.

Ronit Krushka pochodzi z zamkniętej żydowskiej społeczności, z której udało jej się definitywnie i nieodwracalnie "wydostać". Robi zdjęcia w Nowym Jorku. Musi jednak zmierzyć się z przeszłością, gdyż zmarł jej ojciec, rabin i autorytet dla wszystkich mieszkańców. Ronit przyjeżdża, spotyka swoich przyjaciół sprzed lat, czuje lekki dyskomfort, ale nikt tutaj nie wyostrza przepaści pomiędzy nią, a nimi. Różnice zdań i perspektywy podawane są powoli, bez sensacyjnej maniery. Okazuje się, że dwójka jej najbliższych przyjaciół sprzed lat – Dovid i Esti, ku jej sporemu zaskoczeniu zostali małżeństwem. Żyją według zasad i reguł bez wybiórczości. Esti w pewnym momencie, bliska kiedyś Ronit osoba, sprowokuje u obu kobiet wspomnienia i uaktualni nieprzedawnione uczucie kobiet do siebie.

Dosyć szybko domyślamy się co łączyło kiedyś bohaterki, ale nie jest to nam podstawione pod sam nos, a ich trzymanie się na dystans zupełnie się nie udaje – co ciekawe nie z inicjatywy i pierwszego kroku wyzwolonej od świata, w którym kiedyś żyła Ronit. To Esti nie potrafi dłużej ukrywać w sobie chęci do okazania prawdziwej i szczerej reakcji na spotkanie przyjaciółki, co też jej uświadomi w jak nieszczęśliwym układzie utknęła. Dlatego ta historia wydaje się bardziej angażować widza i zobowiązywać od tematycznie komunikatywnej Carol Todda Heynesa, ponieważ tam mieliśmy przygodę, zainteresowanie odkrywaniem siebie nawzajem, fascynację bez takich konsekwencji, nie tak zobowiązującą i mającą za plecami prawdziwe trudności, jak związek w tej historii.

Nieposłuszne spełniają się na poziomie relacji. Namiętność nie fałszuje ani przez moment, jak i pasja budowania związku. Nie powątpiewamy w żarliwość i uczucie obu kobiet do siebie oraz rozedrganie Esti pomiędzy dwoma światami – konflikt tragiczny. To mogłaby być bardzo prosta filmowo konfiguracja. One w świecie nie dla nich będą krzyczeć o wolność i ostentacyjnie ją okazywać. Jest podobnie nieinfantylnie, ale konsekwentnie pokazana walka o wolność, jak w Fantastycznej Kobiecie, poprzednim filmie Sebastiana. Jednak czasami z mniejszą umiejętnością ogrania sytuacji "pomiędzy", czyli tych szczegółów, kiedy na ekranie emocje nie wydzierają się.

Tutaj ta walka opierać się będzie na próbie znalezienia zrozumienia i akceptacji u męża w owej sytuacji, bez wielkiej dramy, a z refleksją. Na ich przykładzie mówi się o tym, że religia nie powinna unieszczęśliwiać – tego ma świadomość przyjaciel dziewczyn, małżonek Esti, uważany w okolicy i podziwiany młody Rabin. Świetnie, że Nieposłuszne nie wchodzą w niedojrzałą i prostą pyskówkę ze światem. To nie jest dosłowny, filmowy cios wymierzony w cudzy sposób życia, tylko zwrócenie uwagi na możliwość wyboru. Potrzebę wyboru w życiu człowieka.

Nieposłuszne są filmem czasami zbyt posłusznym, czasami zbyt melodramatycznym, ale przede wszystkim podejmującym poważny temat, przyznając się, że są sytuacje, w których zawsze ktoś ucierpi. I to jest napisane z gracją, bez wykłócania się, poszukując porozumienia i zrozumienia, że czysta miłość to ta, gdzie kochają się dwie osoby, nie według regulaminu, zasad z zewnątrz, a komunikatu z wnętrza ludzkiego ciała.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie