Czym chata bogata 7.2

Jean-Etienne Fougerole (Christian Clavier) jest inteligentnym humanistą. Ożenił się z bogatą dziedziczką wielkich włości (Elsa Zylberstein). Fougerole promuje w debacie telewizyjnej swoją nową powieść „À bras ouverts”, w której m. in. zaprasza do swego domu osoby najbardziej potrzebujące. Jego przeciwnik nie może uwierzyć w to co on opowiada w swojej książce. Urażony słowami przeciwnika, Fougerole, przyjmuje wyzwanie, aby nie stracić twarzy. I już tego samego wieczoru, ktoś zadzwonił do drzwi jego pałacu. Przekonania Fougerole zostaną wystawione na próbę!

Recenzje

To komedia zabawna, bo nie robiąc z widza głupka, a z postaci na ekranie i to sensownie biorąc się za obśmiewanie wszystkiego i wszystkich. 7

Ile to razy plakaty, materiały reklamowe wyprowadzały widza na manowce i grały bardzo nieczysto? Albo zaniżały wartość filmu i spłycały sensy albo obiecywały coś wyższej rangi intelektualnej, niż dostawaliśmy. W przypadku Czym chata bogata zadziałał pierwszy mechanizm. Po całej otoczce, zapowiadało się na tendencyjne kino obśmiewające prostymi i fekalno-waginalnymi metodami Borata inne nacje, ślizgające się, dla uatrakcyjnienia obrazu, po stereotypach. Jednak to naprawdę, oczywiście bogata w „robienie sobie krzywdy”, dobrze napisana komedia, która obśmiewa wszystkich i to nie grając w taki bezczelny i bezpośredni sposób.

Autor książki „Czym chata bogata” to humanista, z lewicowymi poglądami, otwartym sercem, popularny, kiedyś anarchista, dalej społecznie zaangażowany, ale już ustatkowany uważa, że we Francji jest miejsce dla każdej nacji. Zróżnicowanie kulturowe według niego może tylko nas nauczyć empatii i być lekcją poznawania się wzajemnie "innych" i tworzeniem wartościowego tygla kulturowego, a nie zamachem na jego naród i wyjątkowość. Po drugiej stronie jest młody nacjonalista, który ewidentnie prezentuje wartości konserwatywne i uważa, że we Francji jest miejsce tylko dla francuzów. Po jednej z potyczek na wizji, pada pytanie do naszego gościnnego pisarza Jeana-Etienna, czy przyjąłby pod swój dom np. Romów. Ten, aby nie zaprzeczać własnym, głośno wygłaszanym ideom i poglądom, musi oczywiście powiedzieć, że tak! Mimo że odpowiedź zajmuje mu chwilę, bo co innego opowiadać o tej otwartej mentalności, a co innego mieć "tabor cygański" w ogródku. Gadanie, a robienie – u większości polityków, osób medialnych jest ogromny problem z jednolitością tych dwóch czynności.

Akurat pewna rodzina Romska, ogląda w tym czasie w swojej przyczepie wystąpienie naszego bohatera, więc traktuje jego słowa jako zaproszenie. Jeszcze tego samego dnia pojawiają się przed bramą Jeana-Etienna i jego rodziny z prostą, ale uczciwą głową rodziny – Babikiem na czele i dziękują mu za zaproszenie. Nie do końca wiemy, czy bohater wpuszcza ich, by nie popełnić samobójstwa medialnego i by sprzedaż jego książki podskoczyła, czy z naturalnego odruchu serca. I na tych wątpliwościach film wygrywa bardzo wiele.

Oczywiście materiał komediowy jest wyhaftowany przerysowanymi sytuacjami, świnią w ogrodzie, Romami którzy w podzięce za gościnę przynoszą kwiaty – wieniec z cmentarza, ale w filmie te "dziwactwa" dotyczą każdego. Nie są też tylko dla gromkiego śmiechu i pokazania przepaści między rodzinami, ale dla wytknięcia tą narracją hipokryzji i demagogi. Nikogo się tutaj nie oszczędza. Dlatego Czym chata bogata wychyla się z przegródki komedii omyłek i bezczelnego kpiarstwa. Nasz główny bohater, kiedyś zaprawiony w bojach aktywista, dzisiaj walczy piórem, bezpiecznie, w strefie komfortu swojej rezydencji mając wina warte więcej, niż dobytek całej romskiej populacji. Jego żona, będąc córką producenta groszku, jest w trakcie tworzenia „wielkiej wystawy”, którą kwitują obecni tam goście: „też lubisz grzebać w śmietnikach”. Ona również jest trochę zmyślona w swoim artyzmie. Do tego Romowie, którzy nieprzejaskrawieni dla spotęgowania różnicy, czy prostackiej zagrywki humorystycznej, z jednej strony wierni swoim ideałom, mają skrajnie mizoginistyczne podejście do kobiet, wcale nie wybierają z powodów tradycji mieszkanie w różnych miejscach i potrafią w jeden dzień zacząć paradować z bagietką francuską, by wpasować się w społeczność. Do tego nasz próbujący zaprowadzić porządek, według własnych ideałów, przeciwniki na mównicy Jeana-Etienna, o tej swojej konserwatywności opowiada chłopakowi w łóżku.

Film wyśmiewa bardziej niekonsekwencje i płynność ludzkiego charakteru oraz przekonań, niż wybiera sobie na celownik kogoś konkretnego i wysysa z niego energię do stworzenia głupkowatej komedii. Wiadomo, że w swojej konwencji nie drąży, nie analizuje bardziej. A to wszystko w formie przyjemnej, śmiesznej, lekkiej, pełnej energii i kolorów. Nawet jeżeli czasami naiwnie.

Czym chata bogata daleko ma do czym chała bogata. To zdecydowanie komedia, która ma przegródka pomysł na siebie i nie korzysta wyłącznie ze sprawdzonych tricków i slapsticku. Przede wszystkim jest śmiesznie, kuriozalnie, ale bez robienia z kogokolwiek wśród widowni głupka, bardziej na ekranie trochę ze wszystkich.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie