Fear the Walking Dead: The New Frontier 3x2 7.7

Po odbyciu męczącej podróży rodzina Clarków przybywa do swojego nowego domu. Tymczasem usiłujący utrzymać władzę Strand natrafia na niespodziewany opór.

Recenzje

Epizod ma charakter kontemplacyjny, przypominając, że Fear the Walking Dead skupia się bardziej na psychologii bohaterów serialu, niż na krwawych walkach toczonych z hordami zombie. 7
  • 2017-06-17
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

O ile pierwszy epizod trzeciego sezonu Fear the Walking Dead stanowił spektakularne otwarcie nowego rozdziału w historii Travisa, Nicka, Madison i Alicii, tak drugi odcinek pełni zadanie ekspozycji ukazanego świata i nowych postaci. Twórcy wciskają hamulec, zwalniając tempo narracji – na szczęście nie popadają przy tym w zgubną monotonię fabuły. Epizod ma charakter kontemplacyjny, przypominając, że Fear the Walking Dead skupia się bardziej na psychologii bohaterów serialu, niż na krwawych walkach toczonych z hordami zombie. Ponad wszystkim dominuje motyw samobójstwa.

Fear the Walking Dead ucieka z pustynnych stepów na obszar amerykańskiej prowincji, tym razem analizując portret psychologiczny zbiorowych bohaterów w kilka miesięcy po rozpoczęciu apokalipsy. Utrata bliskich, nieprzyjazne warunki do życia – postacie przewijające się na przestrzeni epizodu wielokrotnie wystawione zostały na próbę przetrwania w świecie żywych trupów. Powrót do pierwotności działa tu na poziomie siły – psychicznej, a nie fizycznej. Ile jesteśmy w stanie poświęcić, by przeżyć w postapokaliptycznym świecie? Czy jedynym ratunkiem jest samobójstwo?

Choć cały epizod oparty został na ekspozycyjnej formie dialogowej, rozmów bohaterów Fear the Walking Dead już dawno (a może nawet nigdy) nie słuchało się tak dobrze. Toporność zastąpiona została dramatyzmem, a mizerne kalki typologiczne realnymi rysami psychologicznymi. Twórcy nie zapominają przy tym, że spin-off The Walking Dead odnosi się do nurtu grozy, umiejętnie budując trwożący klimat. Sekwencja walki z zombie przywodzi na myśl najlepsze momenty oryginalnego komiksu, showrunnera cyklu, Roberta Kirkmana, w Polsce wydanego pt. „Żywe trupy”.

Jedynym minusem odcinka jest częsty mankament seriali – pojawienie się swoistego "deus ex machina", elementu niekomponującego się ze światem przedstawionym, którego działanie diametralnie wpływa na tok przyczynow-skutkowy, kierując fabułę w określonym kierunku. Motyw ten pojawia się na samym początku epizodu, odstręczając zatwardziałych fanów Fear the Walking Dead. Na szczęście scenarzysta, Mark Richard, szybko oświecony zostaje przez swoją muzę i kilka sekwencji później obserwujemy już Madison (Kim Dickens) jako nieugiętą wojowniczkę – twardą, przebiegłą i inteligentną. To klasyczna feministyczna protagonistka, podążająca trendem ostatnich kinematograficznych naleciałości. Konwencja post-apo wydaje się perfekcyjnym miejscem dla rozwijania takich motywów, co wcześniej udowodnił już widowiskowy Mad Max: Na drodze gniewu. W drugim odcinku trzeciego sezonu swoje pięć minut otrzymał również Nick (Frank Dillane), do którego miałem największe zastrzeżenia w poprzednim epizodzie – tym razem zreflektował się, dowodząc, że na przestrzeni całego serialu również przeżył on bolesny proces ewolucji.

Jak przystało na markę The Walking Dead, twórcy łączą tu lewicowy aspekt socjologiczny (emigranci i granice) z prawicowym pojęciem ogniska domowego, tym samym dekonspirując upadek polityki współczesnego, postapokaliptycznego świata. Do serii powracają też bohaterowie poprzednich sezonów. I choć trzeci cykl Fear the Walking Dead bliźniaczo koresponduje z pewnymi motywami z serialem-matką, The Walking Dead, wnosi przyjemną świeżość do nieco nużącego dotąd spin-offu franczyzy. Na takie żywe trupy czekałem od trzech sezonów!

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie