Recenzje

Serial wraca do formy – napięcie narasta, kolejne znakomite lokacje podkreślają klimat produkcji, a operator staje na wysokości zadania, fotografując z awangardowym zacięciem pustynny krajobraz. 8
  • 2017-09-26
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Twórcy Fear the Walking Dead nie badają już zdrowia psychicznego poszczególnych bohaterów – w drugiej połowie 3. sezonu obiektem ich fascynacji staje się psychologia tłumu. Wojna o zasoby i nienawiść na tle etnicznym zostają skąpane światłem postapokaliptycznego krajobrazu rodem z Mad Maxa czy "Fallouta". Serial wraca do formy – napięcie narasta, kolejne znakomite lokacje podkreślają klimat produkcji, a operator staje na wysokości zadania, fotografując z awangardowym zacięciem pustynny krajobraz. I tylko fan franczyzy posiada nieodparte wrażenie, że fabuła znów naśladuje The Walking Dead.

10. epizod 3. sezonu ponownie podkreśla wysoką formę serialu – zarówno od strony fabularnej, jak i wizualnej. Znakomite zdjęcia z lotu ptaka eksponują symetrię ukazanych lokacji, a pustynny krajobraz strefy przygranicznej bezpośrednio odnosi się do ikonicznego zobrazowania środowisk post-apo w znakomitej konwencji Mad Maxa i jego pochodnych, jak Księga ocalenia czy Pogromcy korporacji.

Równie znakomicie wypada oddanie ducha nowych lokacji po upadku cywilizacji. Bazar usytuowany na samym środku pustynnych stepów ma w sobie coś z "Fallouta", ale też pierwszej odsłony Gwiezdnych Wojen (Nowej Nadziei). Jego awanturnicza atmosfera kojarzy się z emocjami, które towarzyszyły spotkaniu Luke'a Skywalkera z Hanem Solo. Madison tworzy z Walkerem trwożący duet, który z niejednego pieca chleb jadł – gdy odbezpieczają broń, wiadomo, że kilka osób pożegna się z życiem. Trudno nie dostrzec tutaj iskry westernu.

Od niemal pierwszych odcinków Fear the Walking Dead największym problemem twórców jest nakreślenie postaci Nicka. Sam posiadam nieodparte wrażenie, że za każdym razem, gdy wracam do serialu, postać nastolatka u progu dorosłości jest w rzeczywistości inną postacią, nowo wprowadzoną do fabuły. Zaczynał jako narkoman, później był zagubionym w życiu chłopaczkiem na przymusowym odwyku, kochankiem w ramionach sekty – teraz jest niebezpiecznym szowinistą etnicznym, nienawidzącym braci Indian.

Madison stara się stworzyć z Walkerem nową grupę społeczną. Gorzej, że nowe ugrupowanie targane jest schizmą – niemal od pierwszych chwil pragnie rewolty, przewrotu. Naturalnie, jest to elegancki komentarz w stronę amerykańskiego społeczeństwa, ale i globalnej polityki, która gwałtownie skręciła w prawo. Twórcy nie narzucają łopatologicznego przekazu, jak miało to miejsce w tegorocznym sezonie American Horror Story. Wraz z rozpadem społeczeństwa rozpada się też instytucja rodziny.

Najnowszy odcinek Fear the Walking Dead posiada w sobie wszystko, co najlepsze w postapokaliptycznych historiach o odradzającym się społeczeństwie. Jak na survivalowy horror przystało, nie zabraknie tu walki z żywymi trupami oraz podróży po zasoby. Komentarz społeczny sięga jednak o wiele dalej, poza fabułę produkcja. Fear the Walking Dead od pewnego czasu stanowi bardzo cyniczną i czarną satyrę na globalną politykę i społeczne ideologie. Szkoda tylko, że o 4 sezony młodszy brat The Walking Dead tak bardzo się do niego upodabnia.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie