The End of the F***ing World 7.3

James - siedemnastoletni psychopata poznaje siedemnastoletnią Alyssa. Razem wyruszają w wielką podróż.

Recenzje

Przed Wami Bonnie i Clyde XXI wieku! 8
  • 2018-01-09
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Wraz z początkiem 2018 roku Netflix przygotował dla swoich abonentów nie lada gratkę. W ofercie platformy pojawił się ośmioodcinkowy serial produkcji brytyjskiej – The End of the F***ing World. Ta gatunkowa mieszanka z pewnością przypadnie do gustu osobom kochającym pokręcone historie okraszone czarnym, jak smoła wyspiarskim poczuciem humoru. Przed Wami Bonnie i Clyde XXI wieku!

On ma na imię James i pragnie kogoś zabić. Uważa siebie za psychopatę, a zabijanie zwierząt, takich jak jeże, wiewiórki, nietoperze, króliki czy motyle nie sprawia mu już przyjemności. Alyssa to dziewczyna, która nie do końca potrafi poradzić sobie ze swoim życiem – jest nieprzewidywalna, nie do końca stabilna emocjonalnie i przy każdej sposobności używa wulgaryzmów. Ta dwójka dziwaków nawiązuje znajomość, która nie tylko jest początkiem wielkiej przygody, ale również jeszcze większych kłopotów.

Największym atutem serialu The End of the F***ing World są bohaterowie. To właśnie dzięki nim produkcja jest tak nieprzewidywalna i momentami szurnięta do granic możliwości. Ich przygody na myśl przywodzą kultowe filmy drogi, w których postacie wyjęte spod prawa uciekają nie tylko przed policją, ale również normalnością dnia codziennego. Nie byłoby to możliwie, gdyby nie doskonale wywiązujący się ze swojej pracy aktorski duet – Jessica Barden oraz Alex Lawther. Pomiędzy tą dwójką na ekranie wyczuwalna jest potężna chemia i to nie tylko w momentach, gdy z ich ust padają znakomicie rozpisane dialogi budujące osobliwą relację. Z pewnością niejednemu widzowi w głowie zakiełkuje myśl, że ludzie tworzący serial inspirowali się tytułami takimi, jak wspomniani we wstępie Bonnie i Clyde czy Thelma i Louise.

To zaskakujące, że pomimo niezbyt dużej liczby minut udało się twórcom zawrzeć w The End of the F***ing World tyle treści. Postacie z każdym kolejnym odcinkiem ewoluują poznając przy tym samych siebie i analizują dotychczasowe przeżycia, które w dużym stopniu ukształtowały ich i sprawiły, że znajdują się w aktualnym położeniu. I chociaż niekiedy zachowanie Jamesa i Alyssy może odrzucać, to nie sposób nie kibicować tej dwójce. Powiedziałbym, że jest to swego rodzaju dorosła wersja Kochanków z Księżyca Wesa Andersona – jasne, porównanie trochę na wyrost, ale jakoś w trakcie oglądania serialu przyszło mi na myśl, że gdyby Quentin Tarantino miał zrobić film lub serial o miłości dwójki nastolatków, to mógłby on wyglądać właśnie, jak produkcja od Channel 4 i Netfliksa.

Na pewno swoje robi również metraż odcinków. Twórcy postawili na ośmioodcinkową produkcję, w której każdy epizod liczy sobie około dwudziestu minut. W połączeniu z niezwykle dynamicznymi dialogami, które – pomimo wulgaryzmów – słucha się z wielką przyjemnością oraz akcją gnającą niczym pociąg TGV, otrzymujemy serial, który spokojnie można obejrzeć w jeden wieczór. Zresztą możecie być pewni, że jak już zaczniecie swoją przygodę i dołączycie do Jamesa oraz Alyssy, to będziecie chcieli, jak najszybciej zobaczyć zakończenie tej historii miłosnej.

The End of the F***ing World to idealny tytuł dla osób, którym znudziło się obcowanie ze sztampowymi produkcjami. Pomimo prostoty samej historii, dziwaczność bohaterów i ich relacje sprawiają, że jest to serial niezwykle świeży, rezygnujący z podróżowania utartymi ścieżkami. Takie rozpoczęcie roku to ja rozumiem! Mam tylko nadzieję, że twórcy nie zapragną stworzyć drugiego sezonu. Zakończenie wydaje się być idealne.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie