Pewnego razu w listopadzie 7.0

Marek (Grzegorz Palkowski) właśnie rozpoczyna studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Ma piękną i odwzajemniającą jego uczucie dziewczynę, Olę (Alina Szewczyk). Zaś na co dzień troskliwie opiekuje się matką (Agata Kulesza), z którą mieszka w przedwojennej kamienicy. Kiedy w wyniku eksmisji rodzina traci dach nad głową, rozpoczyna się wyczerpująca tułaczka po Warszawie – między jedną noclegownią a drugą. W końcu Markowi udaje się wynegocjować miejsce w skłocie w centrum miasta. Szczęście bohaterów nie trwa długo, bo w stolicy właśnie rozpoczyna się manifestacja niepodległościowa. Do budynku, w którym znaleźli schronienie, próbuje wedrzeć się grupa agresywnych chuliganów. Wydarzenia, jakie rozegrają się w murach skłotu, odcisną niemożliwe do zatarcia piętno na życiu wszystkich bohaterów.

Recenzje

Jakimowski znowu blisko ludzi odseparowanych przez społeczeństwo, zaangażowany jak Ken Loach - cierpkie rzeczy opowiada subtelnie przez dłuższy czas. 7

Andrzej Jakimowski przez wielu kojarzony jest automatycznie z realizmem magicznym, ale też zawsze towarzyszy ludziom zignorowanym, odszczepionym od społeczności dobrowolnie lub na siłę, walczącym o coś i podąża za nimi ramię w ramię. Robi to zawsze bez awanturowania się i tak też jest w Pewnego razu w listopadzie. Poszukuje lepszego świata i ludzi, razem z bohaterką. W pewnym momencie trochę rozbiega się w kierunku narracji, która spłyca historię i sposób snucia opowieści. Jednak przez większość filmu to zachwycająco wstrzemięźliwa, ale poruszająca historia bojkotowania przyjętych przez większość norm.

Historia opowiada o Marku, który wraz z matką tuła się po różnych miejscach, z powodu odebrania im przez bezduszne państwo mieszkania. Bez hałasu powoli odkrywane są przed nami fakty. Jego mama była nauczycielką, a Marek jest ambitnym studentem, który wkłada wiele wysiłku by pomóc matce w znalezieniu zakwaterowaniu, sam sypiając w garażu u ojca swojej dziewczyny i pracując ile tylko może. Sytuacje utrudnia Koleś – pies – który nie jest tolerowany przez większość przytułków, a squat jest na razie zapełniony. Widzimy między słowami ile doświadczyła ich rodzina oraz w jakiej sytuacji się znalazła. Nie jest to też o marginesie społecznym, jak się domyślamy z delikatnego odsłaniania przeszłości w trakcie filmu, a ludziach, których system otoczył nie pozostawiając drogi ucieczki. Nie ma tutaj otwartego ognia – żadnego głośnego dramatu. Dlatego budzi to doskonale wewnętrzną niezgodę w widzu i angażuje totalnie w historię.

Agata Kulesza u Jakimowskiego jest trochę, jak bohater najnowszego filmu Jana Jakuba Kolskiego, Las 4 rano. Znajduje serdeczność i otwartość, pomoc u ludzi, wyautowanych przez wypolerowany świat, ich wartości nie pokrywają się wzajemnie, a jej towarzyszem jest pies. Później wraca do squatu razem z Kolesiem, akurat w napiętej sytuacji, gdyż zbliża się święto zdominowane obecnie przez „narodowców”, którzy traktują mieszkających w tym budynku ludzi jako żerujących biedaków, uwierających pięknej, pełnej dobrobytu Polsce. A Jakimowski przykłada lupę i bardzo szczerze pokazuje, z dużym humanizmem to środowisko, ale bez żadnych nadmiernych pieśni pochwalnych w ich stronę – raczej z szacunkiem dla wartości jakimi się kierują. W naszej bohaterce jest dużo wdzięczności, nie złości, ale i poczucia bezsensu – bohaterka kafkowska. Jest to zaprezentowanie w piękny sposób silnej kobiety, ale po cichu, wytrwałej i spokojnej – co nie znaczy biernej, czy pogodzonej, raczej trochę zmęczonej niesprawiedliwością. Możemy domyślać się, że kiedy traciła mieszkanie, pracę, dostęp do pieniędzy, to swoje już wykrzyczała. Jednocześnie nie ma w tym żadnego reportażowego stylu (nie licząc pewnych niepasujących momentów do sposobu tkania historii przez reżysera), czy zabawy w „sprawę dla reportera”.

Pewnego razu w listopadzie jest słodko-gorzką historią w stylu społecznie zaangażowanego kina Kena Loacha, która czasami jest zbyt dosłowna i za dużo wylicza frustracji naszym robaczywym krajem. Odbiega od tej spójności i skupienia, które towarzyszy większej części trwania opowiadania. Jednak uroku, refleksji o przywiązaniu do domu (mieszkanie również jako bohater), a bardziej do swoich idei ponad wszystko, nikt filmowi nie odmówi. Pewnego razu… niestety dzieje się nie raz w Polsce, a cały czas…

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie