A Ciambra 6.0

Recenzje

Ciambra jest filmem o „dziecku z blizną” - kolejną historią inicjacji w nieprzyjaznym środowisku i opowieścią o dziecięcych degenerata 6
  • 2017-07-27
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Historia młodocianego gangstera z cygańskich slumsów ma w sobie coś z wczesnych produkcji Martina Scorsese, nic zatem dziwnego, że słynny filmowiec został producentem wykonawczym Ciambry. Romskie realia dostarczają wachlarza przeróżnych kontrowersji, a kolejny kinowy „człowiek z blizną” tym razem działa w sprawie rodziny z osiadłego taboru. Niestety, tempo zgrabnie rozwijane przez cały pierwszy akt siada gdzieś w połowie produkcji, a przed nieuchronną katastrofą film ratuje wyłącznie finałowy wstrząs.

Na skraju prawa, w codziennym brudzie – wizja Romów mieszkających we Włoszech przeraża swoim naturalizmem i sposobem ukazania. Jonas Carpignano kieruje swoją kamerę w świat wielodzietnych familii cygańskich (w głównych rolach wystąpili wyłącznie członkowie rodziny Amato). Z dokumentalnym zawzięciem przedstawia wulgarnych małolatów palących papierosy oraz przestępcze zabiegi pozwalające wzbogacić się jak najmniejszym kosztem i ryzykiem. Do procesu kreowania półświatka przestępczego wprowadzone zostają również sąsiednie ugrupowania mniejszości narodowych („Włosi” oraz obóz uchodźców z Afryki), zarabiające na rozbojach i przemycie. I choć drażniąca percepcyjnie, ruchoma kamera z pierwszych scen Ciambry szybko wyparta zostaje bezpiecznym stylem zerowym, reżyserowi i scenarzyście udało się uchwycić metafizyczny sentymentalizm za czasami romantycznych Romów, żyjących w wiecznej tułaczce po świecie.

W gruncie rzeczy Ciambra to klasyczna historia metamorfozy małego chłopca w dorosłego mężczyznę. Przemiana Pio podyktowana zostaje dysfunkcyjną relacją ze starszym bratem – to on wprowadza go w przestępczy półświatek, po raz pierwszy zabiera też młodego na wizytę u prostytutki. Jonas Carpignano pokazuje w ten sposób podstawowy problem cygańskich (choć nie tylko) rodzin, którym brakuje odpowiednich wzorców do naśladowania – społeczna patologia staje się zatem cechą dziedziczną, a nie pojedynczym przypadkiem każdego środowiska. Wraz z przestępczością ginie też honor, o czym Pio przekona się na własnej skórze.

Ciambra staje się zatem filmem o „dziecku z blizną” - kolejną historią inicjacji w nieprzyjaznym środowisku i opowieścią o dziecięcych degeneratach. Mały ptaszek zamienia się w groźnego sępa. Trudno nie odnaleźć tu wyraźnych analogii do Ulic nędzy czy Chłopców z ferajny. I choć Pio oraz Henry Hill to zupełnie inna waga, wyśmienicie ogląda się wnikanie dwójki bohaterów w kolejne stopnie przestępczej kariery. Oboje pochodzą zresztą ze środowisk mniejszości narodowych, często negatywnie nastygmatyzowanych przez kulturę działalnością przeciwko prawu. Na szczęście twórca unika naiwnej pretensji, ponad wszystko skupiając się na losach nieletniego gangstera – jego uczuciach i emocjach.

Niestety, reżyser w kreowaniu wizerunku młodocianego przestępcy popada w nużącą cyrkulację poszczególnych wątków i motywów. Gdy Pio znajduje się na względnym szczycie swojej kariery, fabuła gwałtownie hamuje, dążąc w sennym letargu do spektakularnego finału. To częsta przypadłość produkcji powstałych na bazie krótkometrażówki – Pio po raz pierwszy pojawił się w medium kina w 2014 roku. Twórca, wraz z rozbudową fabuły, stopniowo traci jej pierwotny koncept, wyróżniający się w pierwszych sekwencjach pełnometrażowej Ciambry – od kina autorskiego film dociera do manierycznych chwytów rodem z widowisk Fabryki Marzeń.

Produkcja Jonasa Carpignano równocześnie staje się filmem o dojrzewaniu i dynamicznym kinem gangsterskim. Twórca przybliża kulturę włoskich Romów i problematykę zamkniętych grup społecznych, ulokowanych – dosłownie i dyskursywnie – na skraju cywilizacji. To dobre kino zaangażowane – dostatecznie ciężkie, by zapadło w pamięci widzów i dostatecznie lekkie, by nie odstraszyć mniej wysublimowanych smakoszy kina.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie