Nie jestem czarownicą 2017

I Am Not a Witch

Uznana za czarownicę i jako sierota bezbronna wobec oskarżeń, dziewięcioletnia Shula zostaje wysłana do obozu dla wiedźm. Wykluczone ze wspólnoty, odizolowane kobiety zmuszane są do ciężkiej pracy i traktowane jako turystyczna atrakcja (kilkoma satyrycznymi scenami reżyserka właściwie "pozamiatała" – by trzymać się akcesoriów… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 5 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Maggie Mulubwa
jako Shula
Ritah Mubanga
jako Wiedźma Sequinned
Dyna Mufuni
jako Przywódczyni
Travers Merrill
jako Farmer
Henry B.J. Phiri
jako Pan Banda
Gloria Huwiler
jako Turystka
Nellie Munamonga
jako Policjantka
Nancy Murilo
jako Dobroczynna

Fabuła

Uznana za czarownicę i jako sierota bezbronna wobec oskarżeń, dziewięcioletnia Shula zostaje wysłana do obozu dla wiedźm. Wykluczone ze wspólnoty, odizolowane kobiety zmuszane są do ciężkiej pracy i traktowane jako turystyczna atrakcja (kilkoma satyrycznymi scenami reżyserka właściwie "pozamiatała" – by trzymać się akcesoriów wiedźm – sprawę tzw. turystyki cierpienia wiodącej szlakami przemocy i biedy). Każda z czarownic ma przytwierdzoną do pleców białą szarfę – po to, by nie mogła odlecieć. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat

Szczegóły

Premiera
2018-04-20 (kino), 2017-05-25 (świat)
Dystrybutor
Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
Wytwórnia
BFI Film Fund
Clandestine films
Film4 zobacz więcej
Kraj produkcji
Wielka Brytania, Francja, Niemcy
Czas trwania
93 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

Nie jestem czarownicą to imitująca baśń historia, której zawartością raczej bliżej to tragicznej historii o niewolnictwie kobiet. Oniryczne, a z drugiej strony boleśnie realistyczne. 8

Kino zbliżające nas do terenów w myślach i fizycznie odległych i prowokujących do konfrontacji z „innym”, brzmi jak dokument społecznie zaangażowany. I do takiej kategorii z pewnością możemy zakwalifikować Nie jestem czarownicą, ale Rungano Nyoni na antropologicznym spotkaniu ze skrajnie odmienną dla europejskiego widza kulturą wierzeń w czarownice w Zambii, się nie kończy. Na szczęście – bo dzięki jej apetytowi – mamy artystyczne, z udanymi akcentami humorystycznymi, dzieło fabularne ocierające się o oniryczną baśń. Reżyserka czarodziejka.

Film opowiada o młodej dziewczynce, która w absurdalnych okolicznościach zostaje uznana za czarownicę. Shula jest bezbronna wobec oskarżeń, które opierają się na śnie jednego z mieszkańców i absurdalnym dla nas rytuale lokalnego czarownika, mającym za zadanie potwierdzić czy mają nową czarownicę, czy nie. Okazuje się, że jest i trafia do obozu dla „takich, jak ona”, gdzie zamknięte i odseparowane kobiety są, niczym zwierzęta w zoo, atrakcją turystyczną dla zwiedzających. Nie ma w ich słowniku pojęcia wolność, a jest ona symulowana poprzez nagrody, które dostaje Shula za dobrze wykonane zadanie. Zawożą ją, by wybrała celnie oskarżonego o kradzież, traktują Shulę jako lokalną atrakcję. „Opiekujący” się nią „minister od spraw czarownic” zawozi ją do telewizji, sam wydaje się nie wierzyć w czarownice, a wszystkie tak nazwane, mają białe wstążki, które mają uniemożliwić im, by odleciały i nie zabijały – chociaż nikt nigdy nie widział takiej sytuacji, zakładają że są do tego zdolne.

Reżyserka wypieka smutną baśń posypując ją urodziwą posypką, jednak bardzo realistyczną, nie umniejszając sytuacji z którą się konfrontujemy. Pokazuje, jak część ludzi sama nie wierzy już w czarownice i chce na tym tylko zarobić. Widać prawdziwe oblicze -wykorzystywanie przekonań lokalnej społeczności dla własnych zysków. Wszystkie kobiety w obozie tak naprawdę pracują ciężko, a wszystko pod płaszczykiem mistycznej atmosfery poprzerywanej scenami demaskującymi wiele i zadającymi pytanie, czy akceptacja cudzej kultury to nie przypadkiem jednocześnie przyzwolenie na współczesne niewolnictwo i nieposzanowanie praw człowieka.

To trudna łamigłówka, ale pokazana w pięknej formie metaforycznych kadrów, zjawiskowych ujęć, umyślnie nieadekwatnej do wydarzeń na ekranie muzyki. Jednak nic z tego nie ma na celu relatywizację, czy bagatelizowanie problemu i umniejszanie produkowania w nas wewnętrznej niezgody na oglądane działania i wydarzenia.

Nie jestem czarownicą to film piękny i okrutny – delikatny w formie, ale niemający zamiaru być dyplomatyczny we wnioskach i narracji. Nie jestem czarownicą, bo jestem niewolnicą.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Współtworzą