Ostatnie prosecco Hrabiego Ancillotto 2017

Finché c'è Prosecco c'è speranza

Nieco nieporadny ale wnikliwy inspektor Stucky (Giuseppe Battiston) prowadzi skomplikowane śledztwo w sprawie serii morderstw i tajemniczego samobójstwa hrabiego Desiderio Ancillotto, właściciela winnicy na weneckich wzgórzach. Adaptacja bestsellerowej powieści kryminalnej Fulvio Ervasa to wytrawna komedia kryminalna z gwiazdą… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 15 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Giuseppe Battiston
jako Inspektor Stucky
Teco Celio
jako Isacco Pitusso
Liz Solari
jako Celinda Salvatierra
Roberto Citran
jako Sergio Leonardi
Silvia D'Amico
jako Francesca Beltrame
Babak Karimi
jako Zio Cyrus
Gisella Burinato
jako Adele Toniut
Andrea Appi
jako Tranquillo Speggiorin
Mirko Artuso
jako Drugi gospodarz
Giovanni Betto
jako Belendi
Sandro Buzzati
jako Arcymistrz
Paolo Cioni
jako Landrulli

Fabuła

Nieco nieporadny ale wnikliwy inspektor Stucky (Giuseppe Battiston) prowadzi skomplikowane śledztwo w sprawie serii morderstw i tajemniczego samobójstwa hrabiego Desiderio Ancillotto, właściciela winnicy na weneckich wzgórzach. Adaptacja bestsellerowej powieści kryminalnej Fulvio Ervasa to wytrawna komedia kryminalna z gwiazdą filmu „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”. opis dystrybutora

Gatunek
Komedia, Kryminał

Szczegóły

Premiera
2018-07-06 (kino), 2017-10-13 (świat)
Dystrybutor
Aurora Films
Wytwórnia
K+
Kraj produkcji
Włochy
Inne tytuły
The Last Prosecco (tytuł międzynarodowy)
Czas trwania
101 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 1 wiadomość

Recenzje

Z tym dziełem, jest jak z tytułowym alkoholem. Niby niedużo procentowy, delikatny, ale jednak bąbelki musują. Solidne, przemyślane, z pięknymi widokami podane. 6

Ileż razy słyszeliśmy w kinie „morderca jest wśród nas”? Gatunek kryminalny, zagadka, śledztwo i dochodzenie po tropach/trupach do celu ma długą tradycję w kinie. Jak najlepiej poprowadzić rozgrywkę/rozrywkę, by nie stała się kolejnym, błyskawicznie zapomnianym i zbyt standardowym produktem z fabryki? Zamiast tego kryminał może być powszedni, oszczędny, ale wcale nie „żaden”. Rozsądek opowiadania prowadzić może do solidnej, ale niepozbawionej pulsu historii niepokaźnych rozmiarów (całkowicie zaleta) – to udowadnia Ostatnie Prosecco Hrabiego Ancillotto.

Historia zaczyna się w momencie wypicia przez Hrabiego ostatniego prosecco w swoim życiu, więc spoiler mamy już w tytule. Ale tak naprawdę to dopiero początek vendetty i historia zacznie ewoluować w rejony, których przybyły do niepozornego miasteczka detektyw się nie spodziewał. To czego jego sprawa będzie dotyczyć zmieni swój wektor wielokrotnie, a dobrze zbudowany scenariusz sprawi, że nie znajdujemy się krok przed nim, a sami jesteśmy detektywami. Okazuje się, że niemalże jak w Twin Peaks, może bez obecności nadnaturalnych i surrealistycznych zjawisk, mieszkańcy mają swoje tajemnice. Na dodatek miejsce, które nie jest pod niczyją lupą, tak jakby na uboczu, można wykorzystywać do nieczystych zagrywek – dzikiej reprywatyzacji, układów, interesów pod stołem.

Kryminał ograny jest bardzo równo, inteligentnie i bez niepotrzebnego rozmachu gubi tropy, realizuje założenia gatunku, ale odnogi innych tematów angażuje również bardzo umiejętnie i nie rozpraszają one struktury opowiadania. Mamy bardzo zgrabnie urozmaiconą główną oś fabularną zacięciem społecznym filmu, czyli akurat docieraniem do refleksji o wykorzystywaniu małych miejscowości z mieszkańcami o równie małej świadomości do własnych interesów, które przyniosą korzyści tylko inwestorom, a ci są całkowicie niewzruszeni innymi i konsekwencjami swoich działań. Do tego prywatny wątek utraty ojca przez detektywa i okoliczności temu towarzyszące nie jest bezczelnie strategiczny, żeby symulować psychologię i naszą bliskość z bohaterem, a wybrzmiewa delikatnie i we właściwym czasie oraz miejscu. No i na dodatek ten nasz detektyw to postać z krwi i kości, gdzie na początku możemy się spodziewać, że ktoś pójdzie na skróty i przedstawi nam go w humorze niezdarnego i nieskutecznego śledczego, a jest cichym bohaterem i w skromnym zaprojektowaniu jego postaci jest sens, ciągłość sposobu opowiadania o wszystkim w tym filmie.

To film zrobiony z wyczuciem, który potrafi prócz nastroju determinowanego procesem prowadzenia sprawy i wypatrywania śladów, dać widzowi również przypatrzeć się odklejającym nas od pragmatycznego opowiadania cudownym widokom (urocze wtrącenia liryzmu), poczuć zapach winnic i prowincji, zachwycić się tym miejscem, co również wpłynie na naszą komunikację ze sprawą zdemaskowaną przez detektywa – zacznie nam bardziej zależeć i będziemy mniej obojętni.

Z tym dziełem, jest jak z tytułowym alkoholem. Niby niedużo procentowy, delikatny, ale jednak bąbelki musują. Otumaniają weneckimi widokami, niespiesznym, ale zupełnie niemającym nie wspólnego z nużącym nastrojem poddanym rzeczywistości, a nie jakieś sztucznej, nadmuchanej, filmowo podrasowanej codzienności. Nie szaleje, nie robi rozróby w gatunku, ale sprawia przyjemność podejściem lekko poluzowanego paska w sytuacjach dramatycznych, jednocześnie nie deprecjonując ich. To przez to wino.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Współtworzą