Wszyscy wiedzą 5.9

Laura, z pochodzenia Hiszpanka, mieszka w Buenos Aires. Po latach przyjeżdża do rodzinnego miasteczka na wesele. Towarzyszy jej szesnastoletnia córka. Zabawę przerywa wstrząsające zdarzenie, które sprawi, że na jaw wyjdą głęboko skrywane rodzinne tajemnice.

Recenzje

Wszyscy wiedzą postanawia być kinem gatunkowym, niestety. Nie potrafi wytworzyć napięcia ani intrygi godnej kryminału, a zamiast tego powstaje pretensjonalna telenowela. 4

Doskonały tytuł wybrał do swojego nowego filmu demistyfikator ludzkich, naturalnych odruchów w sytuacjach ekstremalnych Asghar Farhadi Wszyscy wiedzą. To prawda. Od początku do końca wszyscy wiedzą, my widzowie również. Reżyserowi zachciało się prócz ciasnych dramatów, klaustrofobicznych historii, gdzie dłubie w ludzkich charakterach, nadepnąć na gatunek zagadki kryminalnej. Ślady stóp bohaterów są widoczne z kosmosu, a intryga jest pisana na kolanie. To wygląda jak kino telewizyjne lub odcinek telenoweli, mimo epizodów, w których Farhadi przypomina, jak doskonale potrafi tworzyć prawdziwe psychodramy i pretekstowo traktować główny wątek.

Laura przyjeżdża wraz z rodziną na ślub do rodziny, bardzo licznej i dawno niewidzianej. Podczas hucznej zabawy, pełnej rozpusty i wielkiej urody rozpasania, dochodzi do tragedii – ktoś porywa jej córkę. Wideo ze ślubu będzie oglądane nie w celu wspominania wspaniałej uroczystości, a prowadzenia dochodzenia. Podejrzanych jest wielu, ale bohaterowie robią wszystko na własną rękę, gdyż boją się, że dziewczyna zginie, kiedy zgłoszą to na policję. Najciemniej pod latarnią, sugeruje Farhadi. W trakcie poszukiwań Laury tak naprawdę soczewka koncentruje się na wypełzających powoli, duszących się w bohaterach wzajemnych pretensjach i wyjściu na jaw innych tajemnic niż ta, gdzie jest nasza bohaterka. To dosyć intrygujące i charakterystyczne dla twórcy. Szczególnie, kiedy Paco – bliski kiedyś Laurze mężczyzna – oraz Alejandro – jej obecny mąż – przyjmują role w tej dramatycznej sytuacji – reżyser prawi znowu o jakiejś rysie na męskości.

Nie po raz pierwszy dostajemy od autora kino konfliktów moralnych. Pokazuje bezradność wywiązywania się poszczególnych postaci z ról wymuszanych na jednych przez drugich. Tylko tym razem stworzenie akcji we Wszyscy Wiedzą ma miejsce innymi środkami. Nie ma tej zwinności w opowiadaniu, tropy są czołobitne. Reżyserowi zachciało się więcej niż zwykle, a wyszło mniej niż kiedykolwiek wcześniej. Przetasowania wśród bohaterów, gra w rosyjską ruletkę charakterami nie ma siły rażenia, bo jest wybłocona w kinie o porwaniu na bardzo niskim i pretensjonalnym poziomie.

Demaskacja zachowań w rodzinie, wychodzenie na jaw pewnych informacji są naprawdę obiecujące, ale nie da się tego odseparować od fatalnych podpowiedzi. Widz może być detektywem z amerykańskiego serialu Bored to death, czyli niemającym żadnych umiejętności, i odgadnie wszystko błyskawicznie. Oczywiście gdyby nie na to był stawiany nacisk w tej historii, a było to tylko tłem do kina socjologicznego, to ta zabawa w uprowadzoną nie determinowałaby oceny. Jednak jest inaczej. I tutaj tkwi problem, bo jest to na poziomie zabawy w chowanego, gdzie my szukamy, a reszta myśli, że wystarczy zamknąć oczy, żeby nie było ich widać.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie